tytuł
4

Cześć Panowie, mogę prosić o link do artykułu o podróżowaniu? Nie mogę znaleźć, a zainteresował mnie artykuł że daje klucz i ktoś mieszka w mojej piwnicy. Tam było też o lataniu i takie inne. Będę wdzięczny i zemszczę się jakimiś gówno plusami itd.

Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

zalegalizować
82

Starzy trzymają mnie pod kloszem żebym nie ćpała, zgadnijcie czy to działa. W psychiatryku trzymali mnie dłużej żebym nie ćpała, zgadnijcie czy to działało. No, tak, kurwa, geniusze, którzy odkryli jedyną właściwą ścieżkę życia - bycie pożytecznym dla systemu, pierdolę takie coś.
W psychiatryku szukałam na snapie dilerów, z którymi nie mam wspólnych znajomych. Używałam fraz takich jak bakajoko, kamyk, pomocny, pomoc, szybka, szybki, szybkie, biznesmen, 24h, temat itp itd Ustawiałam się z nimi na minimum 5 do 10 gram różnych substancji płatne blikiem albo gotówką. Jako że delikwent ma na sobie temat to jest lekko bardziej jakby czujny i zestresowany, więc bez oporu zaczyna próbować dorzucić temat na parapet I piętra uprzednio nie dostawszy zapłaty, ten problem schodzi w jego głowie na drugi plan. Jak już towiec wyląduje na parapecie to rzucam spreparowane zawiniątko z kartki A4 i ulotek po np. Clonazepamie żeby wydawało się, że coś jest w środku. Delikwent z lekko obsranymi spodniami skupia się teraz na tym żeby jak najszybciej i niepostrzeżenie opuścić teren szpitala, więc nawet nie otwiera jeszcze zawiniątka ufając że są tam należne pieniądze. Co się dzieje gdy już przeskoczy ogrodzenie i rozwinie kartkę? Następuje to piekielne uczucie frustracji wymieszanej z żalem? Złość? Co czuje taki człowiek? Czy z automatu knuje zemstę? Co "normiki" czują, gdy tryby zaczynają im pracować w głowie i dociera do nich jak tani szwindel został im sprzedany?
Ja po zostaniu wyjebaną zawsze czułam się przeokropnie, nie tylko pełna żalu i frustracji, ale też zawiedziona, że ktoś poświęcił mój dobry nastrój dla kilku groszy, które nawet bym mu dopłaciła byle dostać wyczekiwany towar.
Dlatego też nigdy nikogo nie wyjebałam, aż do tego właśnie pobytu w psychiatryku. Dlaczego? Umówiłam się z trzema różnymi typami trzy razy na piątkę i trzy razy mnie wyjebano aż do zera, nie zostało mi już nic hajsu, a ciśnienie miałam spore po trzech wyjebkach, więc rozważyłam zdemontowanie obecnej moralności i zastąpienie jej nową, mniej altruistyczną, mniej nadstawiającą drugi policzek. Wyszło mi to na dobre, bo za każdym razem udawało mi się oszukać i dostać towar, raz nie poszło, bo koleś ewidentnie sam chciał wyjebać - nie chciał rzucić piątki, nawet nie chciał spróbować, tłumacząc że to za lekkie i nie doleci. Rzuciłam mu dla zwały zawiniątko z ulotkami pierwsza, rozwinął je i sobie poszedł wcale tym nie zaskoczony. Nawet mnie nie przeklął, nie obraził, tylko odszedł z tak samo pewnie wyprostowaną głową z jaką przyszedł.
Kminię czy nie zacząć kupować hurtów na własny użytek żeby nie jebać się co 3 dni z ustawianiem się z gimbusami, którzy żenią i przycinają, sama dilerki trzymam się z daleka jak ognia - to znikomy zysk, a duże ryzyko. Chuja warte. Chciałabym żeby w aptece można było kupić czysty mefedron w ampułkach, bo w obecnej sytuacji politycznej nie wiem do końca co sobie wstrzykuję i czy to do końca bezpieczne, ale raz się żyje, prohibicja nie będzie ułatwiać mi przecież ćpania, ale czy znowu ona je rzeczywiście utrudnia czy tylko czyni je bardziej niebezpiecznym? Jebać. Heroinę też zrobię sobie kiedyś sama tyle że będzie nie sterylna i o nie do końca określonej dawce. Po chuj więc zakaz ćpania? Ćpane i tak jest, było, jest i będzie. Trzeba coś z tym kurwa zrobić, bo Partia Wyzwolenia Narkomanii to nie schizofreniczny wymysł porytej ćpunki, ale ważny krok ku bezpiecznym, wolnym wojażom psychonautycznym.
Trzeba do kurwy nędzy stworzyć prawne ramy dla narkomanii, bo ona tu jest, przed nami, stoi jak wół i kwitnie szczególnie wśród młodzieży. Trzeba stworzyć struktury normalizujące prawnie handel Narkotykami. Ta sytuacja jest kuriozalna. To tak jakby zakazać jedzenia warzyw poprzez usunięcie przepisów określających jak i jakie warzywa mogą być sprzedawane na białym rynku i liczyć na to że nie pojawią się z automatu na czarnym. Idiotyzm. Narkotyki muszą zostać zalegalizowane i kropka, kurwa.

Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

XDDDD
44

Zaczynamy serię z opisami doświadczeń i tożsamości osób ksenopłciowych. Dzisiaj przedstawiamy historię osoby członkowskiej naszego kolektywu.

Hejo, mam na imię Ezra. Moje zaimki to ono/jego/o (ostatnia literka to literka, którą używam w czasownikach). Określam się jako osoba ksenopłciowa i nie znalazłom swojej labelki. I chyba nie znajdę, bo mi się nie chce. Moja płeć trochę jest zależna od mojego theriotype, a trochę nie. Theriotype to zwierzę, z którym identyfikuje osoba therian. Osoba therian to osoba, która identyfikuje się przynajmniej częściowo jako zwierzę. Osoby therian nie zachowują się 24/7 jak dane zwierzę. Wiemy, że jesteśmy ludźmi i zachowujemy się jak ludzie przez zdecydowaną większość czasu. Nie będziemy szczekać na każdego, nie będziemy niszczyć rzeczy, sikać w ogrodzie itd. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale osoby therian zachowują się przede wszystkim jak ludzie, robią ludzkie rzeczy w ludzki sposób. Często nie widać, że dana osoba może być therian, bo na osobę therian się nie wygląda, tak samo jak transpłciowość nie ma wygląda. Owszem, są pewne elementy, jak ogony, które osoby therian noszą, ale nie tylko one to robią plus nie wszystkie je noszą, I nie tylko młode osoby identyfikują się jako therian. Bycie osobą therian nie jest chorobą czy zaburzeniem psychicznym, nie jest ucieczką od świata (chociaż oczywiście czasami może być częścią ucieczki, tak samo jak wszystko inne, typu rysowanie, jazda na motocyklu itp.).

Moja ksenopłciowość ma dwie warstwy. Pierwszą, na której żyje mój theriotype oraz podziemną, na której się wszystko dzieje. To trochę tak, jakby na górze była czilera utopia, żeby dzik (to najprawdopodobniej mój theriotype, ale jeszcze nie jestem pewne, odkrywanie swojego theriotype jest trochę podobne do odkrywania swojej płci, też zabiera trochę czasu i nie zawsze od razu trafiamy na swoją labelkę) mógł sobie żyć beztrosko, a na dole odbywają się wszystkie rozkminy na temat płci, wszystkie burze, wszystkie zmiany płci, to podziemny ocean, podziemny świat, w którym moja płeć żyje. Ogólnie moja płeć jest tak bardzo płynna, że aż wygląda na jednolitą masę, na coś stałego. Jednak ja odczuwam zmiany. Zmienia mi się dysforia (śmieję się, że prześladuje mnie klątwa bindera – jak nie mam dysforii to mam go pod ręką, a jak mam dysforię to jestem poza domem), literkowe imię (mam swoje cyferkowe imię, które jest mniej więcej stałe, ale nie chcę go ujawniać), co miesiąc albo nawet częściej imię przestaje mi się podobać, nie jest częścią mnie, więc je odrzucam i szukam kolejnego. Także ekspresja mi się zmienia, nie mam za wielkiego wyboru w swojej szafie, bo prawie wszystko jest w stylu „za duże”, aczkolwiek czasami można zauważyć zmiany, czasami ubieram się bardziej „męsko”, a czasami bardziej „żeńsko”, czasami bardziej neutralnie. Można zauważyć, jeśli się mnie zna, często się ze mną przebywa oraz chce się to zauważyć, a nie ma takich osób, więc tak na serio to nikt nie zauważa mojej zmiennej ekspresji. Czasami też mam tak, że moje ukochane zaimki ono/jego wkurzają mnie i wtedy nawijam w innych, ale nie często się to mi zdarza, bo akurat ono/jego to neutralne zaimki. Moja płeć ta wyższa, ta czilera utopia z dzikiem wygląda w ten sposób: siedzi sobie dziczek w błotku, do którego wlewa się woda dzięki kołu młyńskiemu, którym kręcą najady (nimfy wodne), by ta woda się wlewała szybciej oraz nad tym wszystkim krąży smok powietrza. Tak to by wyglądało, gdyby chciało się wszystko zmieścić na jednym obrazku. Jednak wszystko funkcjonuje oddzielnie, dziczek sobie samotnie funkcjonuje w lesie, najady w swoim jeziorku topią ludzi, a smok powietrza króluje nad lasem. To są symbole 3 żywiołów, z którymi się utożsamiam, tak na serio w tym lesie jest o wiele więcej istot, tych mitycznych i nie mitycznych. Moimi żywiołami są las (dzik), woda (najady) i powietrze (smok powietrza). Jestem naturą na poziomie płci oraz dzikiem na poziomie identyfikowania się jako ja, nie identyfikuję się jako człowiek, tylko jak najprawdo

Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.10843896865845