Starzy miszczowie.
22

Wspomnienie nocki w robocie sprzed nastu lat.
Akcja była taka. Japońska firma samochodowa na T napisała nam majla: wasz produkt jest chujowy, poprawcie się, albo poplelniacie bukakke'.

Szef jakości (ten od pomidorów) zarządził : od dziś do odwołania każda część która wysyłamy japsom ma być jeszcze dwa razy sprawdzona, przez dwie różne osoby żeby nie było ryfy.
To oznacza że pierwsza zmiana przychodzi dzisiaj na nockę robić selekcję w nadgodzinach.
Nocki były płacone 200% więc każdy chętny.

Odwaliłem więc swoją rankę 8-14, pojechałem do domu drzemlem się dwie godziny i o 22 spowrotem byłem w robocie.

Trafilem do zespołu z Januszem i Andrzejem. Dwoch gostków dobrze po 50.
Poczatek spoko. Wziąć sztukę obejrzeć z dwóch stron, zmierzyć suwmiarka w dwóch osiach i spakować.

Pierwsza godzina jest dobrze. Robimy mierzymy gadamy.
Druga godzina już mi nogi zdrętwiały od stania, przyniosłem se krzesełko.
Poczatek trzeciej godziny, czyli chwilą po północy, monotonia nuży i oczy zaczynają szczypać.
A tych dwóch dziadów stoi, mierzy i ogląda. Jakby mieli betonowe kręgosłupy i oczy z tytanu. I jeszcze gadajo o pracach na działce. Jeden musi dach zrobić na altance, drugi płot naprawić.
Poszedłem po kawę. Czarna sypana mocna i gorzka.
Na jakąś godzinę było lepiej, ale o pierwszej trzydzieści wylądowałem w kiblu z trzesianka i sraczka.
Jak zrzucilem balasa, poszedłem coś zjeść i wypić wody.
Wracam a ci kolesie stoją jak stali i robią robotę. Nawet popakowali moje sztuki żeby bałaganu nie było.
Dociągnąłem do czwartej rano walcząc że zmęczeniem, bólem głowy i oczu.
A oni w tym czasie nawet nie poszli się wyszczac.
Nir jedzą nie piją - robią. I gadają która lepsza farba do altanki.
4.30 mnie odcięło na siedząco. Film mi się urwał na pół godziny.
Budzę się z morda na stole a ci dalej pracują. Znowu popakowali moje sztuki.
Skończyliśmy przydzielone sztuki 5.30.
Zdalismy materiał i do szatni, umyć się i do domu.
Szedłem na autopilocie normalnie. Aż się bałem ze usnę na przystanku.

I wtedy Janusz mówi że mnie podrzuci do domu, bo coś nie tego wyglądam.

Anioł nie człowiek. Ale z grzeczności pytam czy nie wolałby jechać od razu się położyć spać.
A koleś na chillu mówi że spoko bo jak wróci do domu to się musi wnuczkiem zająć bo mi córka podrzuciła.

Także dziwne opowieści o japońskich starcach co roznoszą w drobiazgi brygadę z siłowni nie są przesadzone.

Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.10595011711121