Syndrom oblężonej twierdzy

8

W ciągu kilku ostatnich lat w Polsce (i pewnie wielu innych krajach, ale skupmy się na tym co u nas) daje się zauważyć pewne ciekawe, a zarazem irytujące zjawisko, które w języku naukowym nazywa się syndromem oblężonej twierdzy, a które na potrzeby tego artykułu, (aczkolwiek będzie to pewnym uproszczeniem), możemy nazwać syndromem kija w dupie.

Zjawisko to polega na tym, że praktycznie każda grupa społeczna w Polsce czuje się najbardziej dyskryminowaną i obrażaną grupą społeczną w Polsce. Weźmy kilka prostych, przeciwstawnych przykładów: z jednej strony mamy radykalną lewicę, która pierdoli farmazony o zmyślonej dyskryminacji kobiet i różnych mniejszości: że pracodawcy mniej płacą, że nie chcemy utrzymywać bezrobotnych imigrantów, że seksizm i rasizm w filmach itp. Z drugiej strony radykalna prawica wieszczy upadek cywilizacji i wartości chrześcijańskich, bo grupka pajaców paraduje w centrum miasta w przebraniach klaunów, a za największe zagrożenie ludzkości uznają edukację seksualną (BęDą CzTeRoLeTnIe dZiEcI UcZyĆ WaLiKoNiZmU!!!!!!1111). Nie tak dawno mieliśmy znowu protesty taksówkarzy, którzy mają ból dupy, że ludzie nie chcą korzystać z ich wątpliwej jakości usług, lub wiecznie poszkodowanych górników, którzy utkwili mentalnie w czasach PRL-u. Po stronie pracodawców jest za to wieczny lament o wysokie koszta pracy, choć w porównaniu do państw zachodnich są one znacząco niższe. Najbardziej podzieleni jesteśmy jednak w kwestii relacji damsko-męskich. Jedną skrajność stanowią roszczeniowe p0lki z mózgiem wypranym przez różne durne filmy i seriale, których głównym celem w życiu jest nadziać się na bogatego bolca, który będzie sponsorował ich zachcianki. Po drugiej stronie mamy facetów, którzy z jednej strony gardzą kobietami, a tak naprawdę marzą o założeniu szczęśliwej rodziny, ale okazało się, że kobiety potrafią same zarobić na swoje utrzymanie i już nie jest tak łatwo im zaimponować, a jeszcze trudniej zatrzymać przy sobie na dłużej (wiadomo o kogo chodzi :-p)

Ogólnie cechą wspólną ludzi cierpiących na syndrom oblężonej twierdzy, lub, jak kto woli, syndrom kija w dupie, jest szukanie źródła własnego niepowodzenia i problemów u innych ludzi, a także szukanie sobie wymyślonych wrogów wszędzie, tylko nie w swojej głowie. Zjawisko to jest niestety często wykorzystywanie w polityce i dziennikarstwie, stosuje je z różnym powodzeniem większość polskich partii politycznych i portali (dez)informacyjnych, co objawia się wyżej wymienionymi postawami.

Przestańmy upatrywać w sobie nawzajem wrogów, rozmawiajmy ze sobą i nie dajmy sobą manipulować. Ja ze swojej strony postaram się skończyć z robieniem słabych baitów (sam się dziwię, ile osób dało się na to nabrać), a jeśli ktoś poczuł się urażony to mam to w dupie, narazie

Syndrom oblężonej twierdzy
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.095432043075562