Musze się wyżalić
83

Studia
Jaki cyrk się odpierdala to ja nie mam pytań.
Studenci chcą PROTESTOWAĆ, aby była sesja zdalna.
Studia teraz naprawdę nic nie znaczą.
Większość osób nawet nie ma na zajęciach, bo tylko powiedzą, że są podczas sprawdzania obecności i to tyle.
Ja się nie dziwie, że nie chca przyjmować studentow skoro to takie pretensonalnę osobniki, ktorym się wszystko należy.
Studia robie tylko po to, bo w zawodzie w ktorych chce pracowac wymagają tego papierka... absurd, bo moglabym te studia skończyć z wynikiem powyzej 4.0 i nie wynieść NIC.
Musiałam się wyżalić...

Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Babciu, dziura w kapciu
21

Drogie Dzidki,
tym razem zwracam się do Was z pytaniem w imieniu taty mojego ziomeczka.
Ma on takie oto buty z futra foki, czy innego renifera i rozwaliła mu się podeszwa. Z tego co zdążył się zorientować, nazywa się to "słoniną". Czy znacie może jakichś zajebistych szewców starej daty, którzy daliby radę to naprawić? Pierwszy pomysł to wylanie dodatkowej słoniny na dziurę do zastygnięcia ale w grę wchodzi każde skuteczne rozwiązanie i każde miejsce w Polsce (najwyżej wyśle się buty kurierem).

Za każdy namiar płacę plusem na profil.

Wypierdalam!

Babciu, dziura w kapciu
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

życiowe decyzje
34

Drogie Dzidki,
zwracam się do Was z nietypowym pytaniem - czy zdarzyło się Wam kiedyś rzucić w pizdu dotychczasowe zajęcia i postawić wszystko na jedną kartę?
Już tłumacze - od jakichś 4 czy 5 lat pracuję w korpo jako handlowiec. Kasa jest dość przyzwoita i mam możliwość dalszego rozwoju. Dziś dowiedziałem się, że konkurencyjne firmy proponują dużo lepsze stawki, a zapotrzebowanie na pracowników w mojej branży jest spore. Jest tylko jeden problem - kompletnie nie czerpię satysfakcji z tego co robię. Praca jest dla mnie przykrym obowiązkiem, jednak dzięki tej konkretnej robocie mogę pozwolić sobie na różne zajęcia dodatkowe i rozrywkę raz na jakiś czas.
Dziś znalazłem ofertę pracy, która mnie zainteresowała - stolarz, bez wymaganego doświadczenia, do przyuczenia. Lubię pracę fizyczną, a nawet wolę ją od biurowej. Stolarką nie zajmowałem się nigdy zawodowo, jednak uważam się za wystarczająco ogarniętą osobę i to jest coś, czego bardzo chętnie bym się nauczył. Problemem jest to, że z grubsza orientuję się jak wyglądają stawki dla stolarzy w Polsce (zwłaszcza dla tych do przyuczenia) i przy tym co zarabiam i mogę zarabiać (u siebie w przyszłym miesiącu będę rozmawiać o dość konkretnej podwyżce) boję się o zarobki, a raczej o wydatki przy chujni, która ma obecnie miejsce w naszym kraju.
Czy ktoś z Was podjął kiedyś podobną decyzję? Czy radość czerpana z pracy ma dla Was większą wartość niż "godne życie"?
Dziękuję i wypierdalam.

Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.11680603027344