Defekcja życia

14

Kiedyś dostałem taki niezapowiedziany atak jelita. Chuj wie od czego, ale mieszkałem w akademiku, więc chujowe żarcie i chlańsko się na mnie zemściły. Ale jebac, pędzę do kibla niczym Trynkieiwcz pod podstawówkę, poślady powoli decydują się na poddanie, a bulgoczące jelito grube zacierało rączki do zrobienia z mojego dupska jesieni średniowiecza. Wtem tuż przed kiblem, na spotkanie wyszła mi loszka, która bardzo mi się podobała i krecilem z nią od jakiegoś czasu. Myślę sobie "nosz, chuj ci w dupe, byle byś mnie nie zagadała"
- hej anon, gdzie tak biegniesz
"No to lepiej mi chuj w dupe, to może te gowno tak szybko nie wyleci"
- Aaaaaaaa... strasznie chce mi się siku, wiesz? Może wpadnę do Ciebie później, co?
*jak to możliwe, że dupe mi zaraz rozerwie, a myślałem wtedy o ruchańsku, to do tej pory nie wiem*
- O, super! To do zobaczenia
- No, hej, hej "SPIERDALAJ GLUPIA RURO, BO ZASRAM I CIEBIE I TEN KORYTARZ, AZ NAWET REKTOR UTOPI SIE W TYM GOWNIE"
Wbiegam do kibla, zamykam drzwi, otwieram klapę i widzę obsraną muszle. KURWAAAAAAAAAAAA - chuj, nie ma odwrotu, krecik puka w taborecik- szybko objechalem szczotką i siadam.
Dźwięk który z siebie wydałem przypominał kopulacje dwóch mamutow, a dokładnie pierwszy seks analny z zaskoczenia samicy. Zadrżał kibel, lustro A echo rozeszlo się tak po okolicy, że chciano ewakuować akademik. Trzymam się umywalki, zginając się w pozycji, co to się nie śniło najbardziej pojebanym fetyszystom na świecie. Myślę sobie "to nie koniec, na bank jeszcze coś zostało". Spinam się z całej siły, pot leci -spływa ze mnie jak pewna biała substancja na twarzy sashy Grey po ostrym gang bangu. Kolejny zrzut był taki, że gdyby stał obok Japończyk, to by wybaczył Amerykanom Hiroszime, a sam akt nazwałby humanitarny. Czuje jak moje jelito tańczy breakdance, a żołądek odpierdalał czacze stulecia. Ivona Pavlović dałaby 10, a potem szybko by spierdalała, bo smród który się pojawił był nie do wytrzymania. Łzy spływały po moich oczach, ręka wbiła się w umywalkę. PRRRRT- z korytarza słyszę okrzyki paniki, ktoś mówi, że trzeba się nawracać, bo przyszedł Gniew Boży. Jedna dziewczyna dzwoniła spanikowana do rodziców, żeby ja zabrali do domu. Ostatnie pierdnięcie to akt miłosierdzia dla mojego odbytu. Delikatny, ale stanowczy. Wygrałem ta bitwę. Posprzątałem dupsko i kibel. Wychodzę i widzę moj obiekt westchnień. Stała tam. Czekała, bo chciała zapytać, czy pijemy wino czy piwko. Ale nie zobaczyła już we mnie człowieka, tylko odmieńca. Tej nocy i każdej następnej spędzałem wieczory już sam. Już nigdy na mnie nie spojrzała, ani nie odezwała....

0.044374227523804