9
Jakiś czas temu wyruszyłem na epicką przygodę do sklepu zatraconych nadziei - "Żabki", po stymulant każdego robotnika czyli czteropak. Jakoż, że mamy prohibicję w mieście od godziny 22, czas grał kluczową rolę i dzieci jeszcze nie poszły spać. 

Przy samym celu mojej wyprawy, moją drogę zaszły dorosłe dzieci z jakże "poważnej i szanowanej" organizacji Antifa. Rozpoznałem ich po wspaniałych naszywkach. 

Ktoś wcześniej rozpoczął z nimi jakąś dyskusję bo jak już dotarłem to ludzie na siebie krzyczeli wyzywając się od faszystów, komunsitów itp. Ludzie zamiast kupować, to zaczęli się sprzeczać... A tu godzina 21:54...

Jakoż, że nie jestem najbardziej bystry czy najszybszy to jednak natura dała mi pewien atut - wzrost 1.94 m oraz 104 kg wagi (wagę to sobie sam dorzuciłem, ale to już nie istotne xD).

No cóż się gra się ma... Przeszedłem się przez towarzystwo jak Mojrzesz przez Morze Czerwone. Coś tam do mnie gadali, ale kto by się przejmował filozofami spod Żabki.
0.040419101715088