Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela

1
Benjamin „Bugsy” Siegel urodził się w żydowskiej rodzinie, której korzenie sięgały guberni podolskiej na terenach dawnej I Rzeczypospolitej. Był jednym z najmłodszych przywódców amerykańskiej przestępczości zorganizowanej w swoich czasach. Swój pierwszy gang założył w wieku zaledwie 14 lat, a niedługo później, dzięki znajomości z Meyerem Lanskym, stał się znaczącą postacią w przestępczym półświatku. Wspólnie z Lanskym powołał do życia gang Bug and Meyer Mob, zajmujący się realizacją zleceń z pogranicza prawa: przemytem alkoholu, porwaniami oraz przejmowaniem nielegalnych towarów należących do konkurencyjnych grup.
Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela
W wieku 21 lat Siegel miał już na koncie niemal wszystkie przestępstwa przewidziane w kodeksie karnym. Uczestniczył w rozbojach, przemycie alkoholu, handlu narkotykami i ludźmi, gwałtach, włamaniach, napadach rabunkowych, morderstwach i nielegalnym hazardzie. Wraz z Lanskym nawiązał kontakty z młodymi wówczas gangsterami: Frankiem Costello, Joe Adonisem, Albertem Anastasią, Tommym Lucchese i Vito Genovesem, którzy wkrótce stali się założycielami i liderami narodowego syndykatu zbrodni. Zanim jednak powstała nowa organizacja, Siegel aktywnie uczestniczył w eliminacji dawnych mafijnych bossów, takich jak Joe „Boss” Masseria.
Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela
Sam Siegel mówił o sobie, że jego najwierniejszym przyjacielem był pistolet, narzędzie, którym rozwiązywał każdy problem. W latach 30. został oddelegowany do Kalifornii, by nadzorować interesy mafii w tym stanie. Wówczas w Los Angeles rządził Jack Dragna, lecz porywczy i bezkompromisowy Siegel szybko pokazał mu, kto tu rozdaje karty. Dragna doskonale znał opowieści o nieprzewidywalności Siegela oraz o wsparciu, jakim cieszył się wśród członków mafijnej Komisji, zwłaszcza ze strony Lanskiego i Lucky’ego Luciana. Ostatecznie musiał ustąpić mu miejsca.

Choć Siegel bez wątpienia był psychopatą, posiadał także inną cechę, niesamowitą charyzmę. A do tego był niezwykle przystojny. O jego miłosnych podbojach huczało całe Hollywood, podobnie jak o popełnianych przez niego zbrodniach.
Elegancki, świetnie ubrany i dowcipny, wśród śmietanki „fabryki snów” czuł się jak ryba w wodzie. Wokół tej duszy towarzystwa zaczęło gromadzić się grono gwiazd ekranu lat 30. i 40., m.in. Jean Harlow, George Raft, Clark Gable, Gary Cooper, Cary Grant, a także jedna z jego licznych kochanek, Wendy Barrie. Hollywoodzka elita chętnie inwestowała w interesy prowadzone przez Siegela. Sam gangster miał typowo psychopatyczne skłonności. Zdarzało się, że w trakcie przyjęcia znikał na kilka godzin, by wykonać zlecone morderstwo, po czym wracał na imprezę, jak gdyby nigdy nic.
Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela
W 1939 roku potwierdził swój status kowboja mafii, dokonując na zlecenie syndykatu egzekucji gangstera Harry’ego Greenberga, podejrzewanego o współpracę z nowojorską policją.

Choć kalendarz Siegela był wypełniony po brzegi przyjęciami, romansami i morderstwami, znalazł czas na zaskakującą podróż, prawdopodobnie najbardziej osobliwe wydarzenie w jego życiu. Wraz ze swoją kochanką, hrabiną Dorothy diFasso, udał się do Włoch, rządzonych wówczas przez Benito Mussoliniego. Zamierzał zawrzeć z dyktatorem lukratywny kontrakt na sprzedaż nowego materiału wybuchowego. Podczas pobytu w posiadłości hrabiny spotkał się nawet z prominentnymi przywódcami III Rzeszy: Hermannem Göringiem i Josephem Goebbelsem. Według relacji, Siegel nie zapałał do nich sympatią, nie z powodu ich ideologii, lecz przez ich ordynarne maniery. Podobno planował ich zastrzelić, jednak ostatecznie zrezygnował na prośbę hrabiny.
Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela
Inne, mniej wiarygodne relacje sugerują, że Siegel był przerażony, ponieważ jako amerykański Żyd mógł zostać skazany na śmierć wyłącznie z powodu swojego pochodzenia. Tak czy inaczej, plany współpracy z Mussolinim spełzły na niczym. Bugsy i hrabina wrócili do Hollywood, a Siegel zajął się nowym przedsięwzięciem- organizacją szlaku przemytu narkotyków do Meksyku.

Na początku lat 40. Meyer Lansky, nestor amerykańskiej mafii, wpadł na pomysł zdobycia ogromnych pieniędzy i wpływów. W pewnym zapomnianym miasteczku pośrodku pustyni Mojave miały powstać luksusowe kasyna, hotele i inne atrakcje. Tak narodziła się wizja Las Vegas. Dzięki Siegelowi syndykat zainwestował 2 miliony dolarów w budowę pierwszego kompleksu rozrywkowego. Gangster przewrotnie nazwał go Flamingo, na cześć jednej ze swoich kochanek, Virginii Hill.
Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela
Pewnego wieczoru w hotelu kasyna towarzyszyły mu wszystkie jego kobiety: wspomniana Virginia Hill, hrabina diFasso oraz aktorki Wendy Barrie i Marie McDonald. Nietrudno się domyślić, że sytuacja przerodziła się w tragikomiczną farsę. Zazdrosna Wendy Barrie uderzyła Marie McDonald tak mocno, że złamała jej szczękę.

Jednak zamiast przynosić zyski, wyśnione imperium hazardu zaczęło generować straty. A jak wiadomo, nic nie drażni mafii bardziej niż utrata pieniędzy. W 1946 roku, podczas niesławnej konferencji w Hawanie, zapadł wyrok śmierci na Siegela. Podejrzewano go o defraudację środków syndykatu i pobieranie dodatkowych prowizji z hazardowych interesów.
W maju 1947 roku kasyno zaczęło jednak przynosić zyski, co uśpiło czujność Siegela. 20 czerwca 1947 roku przebywał w wartym pół miliona dolarów apartamencie Virginii Hill, popijając kawę i przeglądając Los Angeles Times. Spokój zakłócił nagły turkot karabinu maszynowego. Dwie kule przebiły okno i trafiły Siegela w twarz. Podczas oględzin miejsca zbrodni policja znalazła jego prawe oko leżące ponad pięć metrów od ciała.
Od ulicznego bandyty, przez Hollywood i spotkania z nazistami, po budowę Las Vegas: Historia Bugsy’ego Siegela
Egzekucji dokonał gangster Frankie Carbo na bezpośrednie polecenie Meyera Lanskiego. Lansky nie rozpaczał po śmierci dawnego przyjaciela, morderstwo było po prostu kolejnym elementem biznesu. Jak mawiał sam Siegel do dyrektora hotelu Dela Webba:
„Każde z 12 morderstw, jakie popełniłem, miało swoje uzasadnienie biznesowe. Ty możesz spać spokojnie. My zabijamy tylko siebie nawzajem.”
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Człowiek z cygarem: Historia Carmine’a Galante

2
Pod koniec lat 70. XX wieku Carmine Galante, boss mafijnej rodziny Bonanno, budził postrach w całym Nowym Jorku, mimo że przebywał w więzieniu. Powszechnie wiadomo było, że gdy tylko opuści zakład karny, dojdzie do kolejnej krwawej łaźni. Po śmierci Carla Gambino w 1976 roku Galante zyskał opinię najgroźniejszego bossa mafii w mieście. Żaden inny przywódca nie dorównywał mu bezwzględnością, brutalnością i przebiegłością. Do końca XX wieku nie udało się nawet ustalić dokładnej liczby morderstw, które zlecił. Nazywano go „Człowiekiem z cygarem”, jego znakiem rozpoznawczym były cygara, którymi delektował się przy każdej okazji.
Człowiek z cygarem: Historia Carmine’a Galante
Karierę przestępczą rozpoczął już jako 11-latek. Wiadomo, że był osobistym zabójcą na zlecenie Vito Genovese. To on odpowiadał między innymi za głośne w Ameryce i we Włoszech zabójstwo znanego, radykalnego dziennikarza Carla Treski. W pierwszej połowie lat 40. Genovese przebywał we Włoszech, gdzie próbował wkraść się w łaski Benito Mussoliniego, zirytowanego antyfaszystowskimi artykułami Treski. Galante był już wtedy członkiem rodziny Bonanno, zaczynał jako osobisty szofer bossa, z czasem awansując na jego zastępcę.

Odegrał kluczową rolę w realizacji planu rozszerzenia wpływów rodziny Bonanno poza terytorium USA, na Karaiby i do Kanady. W krótkim czasie dorobił się nowej reputacji, którą mafijni towarzysze podsumowywali słowami: „chciwy jak sam Joe Bonanno”. Jednak dobra passa nie trwała długo. Na początku lat 60. Galante został skazany na 20 lat więzienia za udział w handlu narkotykami. Choć był to dotkliwy cios dla rodziny Bonanno, pozostali bossowie mafijni odetchnęli z ulgą.
Człowiek z cygarem: Historia Carmine’a Galante
Mimo osadzenia Galante nie próżnował. W więzieniu utwierdził się w przekonaniu, że przerasta pozostałych przywódców mafijnych intelektem i sprytem. Postanowił więc, że po wyjściu z więzienia przejmie pełnię władzy nad przestępczym światem Nowego Jorku. Jak to często bywa z gangsterami, został zwolniony warunkowo po zaledwie 12 latach. Unikał rozgłosu, nie udzielał wywiadów, uważał, że wojna to nie czas na słowa, lecz na eliminowanie przeciwników.

Musiał jednak zachować ostrożność. Jego największy wróg, Carlo Gambino, mimo podeszłego wieku i pogarszającego się zdrowia, wciąż pozostawał najbardziej wpływowym bossem w mieście. W 1978 roku Galante został niespodziewanie aresztowany przez FBI za rzekome złamanie warunków zwolnienia. Władze federalne twierdziły, że reszta mafijnych przywódców planuje zamach na jego życie. Jednak jego adwokat, znany Roy Cohn, przekonywał, że aresztowanie było efektem rządowego spisku. W efekcie doprowadził do uwolnienia swojego klienta.
Człowiek z cygarem: Historia Carmine’a Galante
Po wyjściu Galante nie czekał długo. Piekło rozpętało się niemal natychmiast. W ciągu kilku miesięcy jego ludzie zamordowali ośmiu członków rodziny Genovese. W tym samym czasie zmarł jego najpotężniejszy rywal, Gambino. Galante wystąpił z propozycją nie do odrzucenia wobec innych rodzin mafijnych. Odpowiedzią było tajne spotkanie bossów w Boca Raton na Florydzie. Zdecydowano tam o konieczności jego likwidacji. W spisek zaangażowani byli między innymi Jerry Catena, Santo Trafficante, Frank Tieri i Paul Castellano. Nawet emerytowany Joe Bonanno dał zielone światło na „sprzątnięcie” swojego byłego protegowanego.
Człowiek z cygarem: Historia Carmine’a Galante
12 lipca 1979 roku, pod wpływem kaprysu, Galante postanowił zjeść lunch w restauracji „Joe & Mary’s” na Brooklynie. Lokal należał do jego kuzyna, Josepha Turano. Choć zwykle ostrożny, tym razem zaufał towarzyszom. To był jego pierwszy i ostatni błąd. W trakcie posiłku jeden z mężczyzn opuścił ogródek, tłumacząc się bólem brzucha, innego rzekomo wezwano do telefonu. Gdy Galante kończył obiad i sięgał po cygaro, z wnętrza restauracji wybiegło trzech zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich krzyknął: „Bierz go, Sal”. W tym momencie padły strzały z dubeltówki. Kule trafiły Galante w szyję i klatkę piersiową. Boss, który jeszcze niedawno trząsł nowojorskim półświatkiem, zginął z cygarem w ustach. Jak mówiono później, problem z „Cygarem” został ostatecznie rozwiązany.
Człowiek z cygarem: Historia Carmine’a Galante
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

„Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał”: Frank Capone- brutalny cień słynnego brata

2
Frank Capone, starszy brat słynnego Alphonse’a „Scarface’a” Capone’a, według niektórych amerykańskich badaczy mafii mógł zapisać w historii przestępczości jeszcze bardziej krwawą kartę niż jego sławniejszy brat. Odznaczał się większą brutalnością i bezkompromisowością niż Al. Mimo krwawej reputacji wyróżniała go jedna cecha, widoczna już w młodym wieku: swoista cierpliwość.

Wraz z przyjacielem Johnnym Torrio tworzył bandycki duet, który planował przejęcie kontroli nad chicagowskim podziemiem. Frank często rezygnował z negocjacji na rzecz brutalnych konfrontacji z konkurencją. W 1924 roku, podczas lokalnych wyborów w miasteczku Cicero położonym na obrzeżach Chicago. Działacze Partii Demokratycznej odważyli się rzucić wyzwanie Josephowi Z. Klenhy, będącemu marionetką w rękach gangsterskiego duetu [1].
„Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał”: Frank Capone- brutalny cień słynnego brata
1 kwietnia, tuż przed wyborami, Frank Capone wkroczył na scenę jako samozwańczy działacz polityczny, działając w jedyny znany sobie sposób. Dokonał napadu na kandydata Demokratów, Williama K. Pflauma, pobił go i doszczętnie zdewastował jego biuro. Następnego dnia ludzie Capone przeprowadzili serię brutalnych rajdów na lokale wyborcze. Wyłapywali wyborców i pytali, na kogo zamierzają głosować. Gdy odpowiedź była niewłaściwa, odbierali im karty do głosowania, zaznaczali na nich wskazanego kandydata, po czym, grożąc bronią, zmuszali do wrzucenia tak oznaczonej karty do urny. Tych, którzy stawiali opór, bito i wyrzucano z lokali.
Większość zastraszonych członków komisji oraz niezależnych obserwatorów nie reagowała, doskonale wiedząc, z kim ma do czynienia. Do końca dnia prasa donosiła o czterech ofiarach śmiertelnych: trzech zastrzelonych i jednej z poderżniętym gardłem. Jeden z policjantów, który jako nieliczny odważył się interweniować, został ciężko pobity kijem i trafił do szpitala. Działacz Partii Demokratycznej Michael Gavin został postrzelony w obie nogi, a następnie przewieziony do piwnicy jednego z hoteli kontrolowanych przez gangsterów.
„Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał”: Frank Capone- brutalny cień słynnego brata
Późnym popołudniem grupa oburzonych obywateli zebrała się pod gmachem sądu, domagając się sprawiedliwości. W odpowiedzi sędzia okręgowy Edmund K. Jarecki wysłał do Cicero oddział 70 policjantów, by przywrócili porządek.

W rezultacie na ulicach Cicero doszło do niemal regularnych starć między gangsterami a policją. Kulminacją napięć była interwencja patrolu pod dowództwem inspektora Williama Cusicka, który odpowiedział na wezwanie z lokalu wyborczego w dzielnicy Hawthorne. Na miejscu znajdowali się bracia Al i Frank Capone, ich kuzyn Charles Fischetti oraz Dave Hedlin, którzy zmuszali wyborców do głosowania na wskazanego przez siebie kandydata, grożąc bronią.
„Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał”: Frank Capone- brutalny cień słynnego brata
W tamtych czasach policja używała nieoznakowanych radiowozów przypominających samochody gangsterskie. Na widok nadjeżdżającego auta trzej gangsterzy zawahali się, nie wiedząc, czy mają do czynienia z policją, czy z rywalami. Jedynie Frank nie miał wątpliwości i otworzył ogień. Doszło do wymiany strzałów. Frank podbiegł do jednego z policjantów i wycelował broń, lecz nie wiadomo, czy nie trafił z bliska, czy jego broń się zacięła. Pewne jest jedno: zanim zdołał oddać strzał, został trafiony z bliskiej odległości przez jednego z funkcjonariuszy. Poszatkowane kulami ciało Franka osunęło się na ziemię. Al oraz Hedlin zbiegli. Jedynym zatrzymanym był Fischetti, który wkrótce opuścił areszt za kaucją.
„Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał”: Frank Capone- brutalny cień słynnego brata
Tak zakończyło się życie Franka Capone, zastrzelonego przez policję w wieku 28 lat. Mafia zorganizowała mu największy pogrzeb w ówczesnej historii chicagowskiego półświatka. Al Capone osobiście nadzorował wszystkie szczegóły ceremonii, nie szczędząc wydatków. Samych kwiatów, którymi udekorowano trumnę, było ponoć za 20 tysięcy dolarów. Dziennikarz „Chicago Tribune” z ironią zauważył, że uroczystość bardziej przypominała pogrzeb bohatera narodowego niż gangstera.

W geście żałoby mafia zamknęła na dwie godziny wszystkie kasyna i domy publiczne w Chicago. Jedno nie ulega wątpliwości, Frank zasłużył się dla demokracji. Wszyscy kandydaci z listy Klenhy zostali wybrani na kolejną kadencję. ( demokracja - xD ...)
[1] Tytuł nawiązuje do tego dialogu:

- „Zawsze spróbuj negocjacji zanim kogoś zabijesz.”
Tak brzmiało credo Johnnego Torrio przyjaciela rodziny Capone.

- „Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał.”
Skwitował cichym, wyrachowanym głosem Frank.

Z wspomnień gangstera Johnnego Torrio.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Don Carlo: Prawdziwa inspiracja postaci Vito Corleone

1
Carlo Gambino, znany również jako Don Carlo, urodził się w 1902 roku w miasteczku Caccamo na Sycylii. Swoją karierę gangsterską w Stanach Zjednoczonych rozpoczął jako lojalny sprzymierzeniec dwóch legendarnych ojców chrzestnych amerykańskiej mafii Lucky’ego Luciano i Meyera Lanskiego. Dzięki niezwykłemu sprytowi i przebiegłości szybko wspinał się po szczeblach mafijnej hierarchii.
Don Carlo: Prawdziwa inspiracja postaci Vito Corleone
W latach 50. wraz ze swoim szefem, Albertem Anastasią, ówczesnym kapitanem klanu Mangano, dokonał zamachu na szefa tej rodziny, Vincenta Mangano. To śmiałe przedsięwzięcie, przeprowadzone bez zgody Komisji Syndykatu [1], ku zaskoczeniu wielu mafiosów, zostało zignorowane. W ten sposób brutalny i impulsywny Anastasia został nowym bossem rodziny, choć nie na długo. Już w 1957 roku Carlo Gambino, w porozumieniu z innym wpływowym bossem Vito Genovesem, zorganizował udany zamach na Anastasię.

Po śmierci Anastasii to Genovese wysunął się na pozycję nieformalnego przywódcy Komisji, a Gambino miał stać się jego lojalnym wasalem. Jak się jednak wkrótce okazało, Vito nie docenił przebiegłości Gambina, co miało się na nim srogo zemścić.
Don Carlo: Prawdziwa inspiracja postaci Vito Corleone
W międzyczasie Gambino zaczął budować własne, niezależne sojusze z innymi wpływowymi gangsterami: Frankiem Costello, Luciano (przebywającym na wygnaniu we Włoszech) oraz Lanskym. W trójkącie Gambino-Luciano-Lansky zawiązał się spisek mający na celu usunięcie Genovese’a z pomocą federalnych służb. Zaledwie kilka miesięcy po przejęciu władzy Genovese został wrobiony w aferę narkotykową i skazany na 15 lat więzienia. Nigdy już nie wyszedł na wolność, zmarł podczas odbywania kary. Tym samym Carlo Gambino stał się najpotężniejszym bossem mafii w Nowym Jorku.

Zawierał kolejne strategiczne sojusze, zyskiwał coraz większe wpływy wśród lokalnych polityków oraz szefów związków zawodowych, których skutecznie kontrolował. Jedyną osobą, która mogła potencjalnie rzucić mu wyzwanie w walce o dominację w Komisji, był Joe Bonanno. Ten jednak nigdy nie zdecydował się na otwartą konfrontację z Gambinem.
Don Carlo: Prawdziwa inspiracja postaci Vito Corleone
Carlo Gambino był postacią pełną kontrastów. Niski, krępy, z dużym, nieforemnym nosem, jego wygląd bardziej przypominał tchórzliwego urzędnika niż bezwzględnego gangstera. Ten mylący wizerunek nierzadko kończył się tragicznie dla jego przeciwników. Udawał uległość wobec swoich protektorów, choć w rzeczywistości planował ich eliminację i przejęcie władzy. Uwielbiał aurę tajemniczości, często incognito odwiedzał stare włoskie dzielnice, udając zwykłego przechodnia. Robił tam zakupy, rozmawiał z ludźmi, pomagał rozwiązywać ich problemy, zyskując ich przyjaźń i szacunek.

Na podstawie jego życia i działalności Mario Puzo stworzył postać Vita Corleone [2]. Według plotek, w trakcie kręcenia pierwszej części Ojca chrzestnego sam Don Carlo odwiedził plan filmowy i przekazywał Marlonowi Brando wskazówki, jak odgrywać rolę Dona.
Don Carlo: Prawdziwa inspiracja postaci Vito Corleone
Carlo Gambino zmarł na zawał serca w 1976 roku. Jego pogrzeb odbył się w iście filmowym stylu, scena ta stała się inspiracją dla otwarcia jednej z części Ojca chrzestnego [3]. Reporterzy i gapie byli brutalnie przeganiani przez „ochroniarzy”, którzy na skinienie prowadzącego ceremonię błyskawicznie usuwali nieproszonych gości. Sama uroczystość przebiegła zgodnie z tradycyjnymi zasadami, którym Gambino hołdował za życia.

Był kolejnym przykładem gangstera, którego ominęła sprawiedliwa kara. Mimo romantycznej otoczki, jaką stworzył wokół niego Francis Ford Coppola, nie można zapominać, że Carlo Gambino był bezwzględnym i okrutnym przestępcą, dla którego zasady moralne i etyczne były jedynie narzędziem w drodze do władzy.
[1] Organ zarządzający amerykańską mafią, utworzony w 1931 roku przez Charlesa "Lucky'ego" Luciano po zakończeniu tzw. Wojny Castellammarese.
[2] W rzeczywistości, jak sam autor wspomina, tworząc postać Vito Corleone, wzorował się na trójce gangsterów: Josephie Bonanno, Franku Costello i Carlu Gambino.
[3] Chodzi o scenę otwierającą pierwszy film, przedstawiającą ślub córki Don Vita Corleone. Zgodnie z włoską tradycją, ojciec panny młodej nie może odmówić żadnej prośbie w dniu jej ślubu.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Ojciec chrzestny bez włoskich korzeni: Meyer Lansky- mózg amerykańskiej mafii

4
Bohaterem niniejszej dzidy jest człowiek, który został okrzyknięty ojcem chrzestnym amerykańskiego Narodowego Syndykatu Zbrodni (ang. National Crime Syndicate). Urodzony w 1902 roku w Grodnie, w rodzinie polsko-żydowskiej, Majer Suchowlański, znany szerzej jako Meyer Lansky.
Choć nie był Włochem z pochodzenia, nazywano go alfą i omegą amerykańskiej przestępczości zorganizowanej. W latach 50. i 60. XX wieku był kluczową postacią tzw. Wielkiej Szóstki- najwyższego organu koordynującego działania syndykatów przestępczych w Stanach Zjednoczonych.

Lansky wyróżniał się niezwykłą charyzmą i autorytetem wśród największych gangsterów tamtych czasów  m.in. Charlesa „Lucky” Luciano, uważanego za drugiego ojca nowoczesnej mafii amerykańskiej, oraz Franka Costello, wspólnika Lansky’ego w interesach prowadzonych w Nowym Orleanie i Las Vegas. Cieszył się ogromnym poważaniem, ponieważ jego rady były trafne i przynosiły mafii olbrzymie zyski. Dochody z nielegalnych przedsięwzięć trafiały do rodzin mafijnych z Nowego Jorku, New Jersey, Detroit czy Chicago. Nawet najbardziej znany w popkulturze „król gangsterów” z Wietrznego Miasta Al Capone, darzył Lansky’ego wielkim szacunkiem.
Ojciec chrzestny bez włoskich korzeni: Meyer Lansky- mózg amerykańskiej mafii
Najbardziej intratne interesy Lansky prowadził na Kubie za czasów prezydenta Batisty, jeszcze przed rewolucją Fidela Castro. Tamtejsza rządowa komisja ds. hazardu nie miała żadnych wpływów, co pozwalało mu działać niemal bez ograniczeń.

Jednocześnie Lansky pozostaje jedną z najbardziej enigmatycznych postaci wśród amerykańskich gangsterów tamtej epoki. Wiadomo, że wraz z Lucky Luciano zawiązali sojusz, którego efektem było zlikwidowanie tzw. „Wąsatych Piotrków”, przedstawicieli starej, tradycyjnej mafii. To właśnie ten duet uczynił amerykańską przestępczość zorganizowaną taką, jaką dziś znamy z książek, filmów i gier komputerowych.
Ojciec chrzestny bez włoskich korzeni: Meyer Lansky- mózg amerykańskiej mafii
Prywatnie Lansky starał się kreować na spokojnego, łagodnego człowieka stroniącego od przemocy. Dla swojej rodziny był kochającym mężem i ojcem. W rzeczywistości była to jednak jedynie fasada, zasłona dymna chroniąca bliskich przed brutalną prawdą. Prawdą o zimnokrwistym mordercy, który bez wahania wydawał rozkazy likwidacji zarówno wrogów, jak i dawnych przyjaciół.

To właśnie Lansky przekonał początkowo niechętnego Luciano do podtrzymywania starych włoskich tradycji mafijnych. Stąd też dobrze znane sceny z filmów i gier wideo: nowy członek rodziny mafijnej podczas uroczystej przysięgi trzyma w jednej dłoni obrazek świętego, a w drugiej świecę. Następnie jego dłoń zostaje nacięta, a obrazek podpalony. Wtedy padają słowa przysięgi:

„Przyrzekam wierność Rodzinie i Donowi. Zawsze stawię się na jego wezwanie, o każdej porze dnia i nocy. Przysięgam na świętego, że jeśli złamię to przyrzeczenie – niech moja dusza spłonie w ogniu, jak płonie ten święty obrazek.”
Ojciec chrzestny bez włoskich korzeni: Meyer Lansky- mózg amerykańskiej mafii
Dopiero w 1970 roku, po ponad 30 latach działalności przestępczej na najwyższym szczeblu, amerykański rząd poważnie zainteresował się Lanskym. Oskarżony o oszustwa podatkowe, zbiegł do Izraela, gdzie powołując się na tzw. „Prawo Powrotu”, ubiegał się o obywatelstwo. Jednak pod naciskiem opinii publicznej oraz po niekorzystnym wyroku izraelskiego sądu został zmuszony do powrotu do USA w 1973 roku.

Amerykański wymiar sprawiedliwości szykował mu pokazowy proces, na miarę tego, jaki odbył się w przypadku Ala Capone. Tym razem jednak nic z tego nie wyszło, oskarżenie zakończyło się kompletnym fiaskiem, a sąd zaniechał dalszego postępowania wobec 73-letniego gangstera. Lansky dożył spokojnej starości i zmarł w 1983 roku w swoim domu w Miami Beach, do końca pozostając nestorem amerykańskiej mafii.
Ojciec chrzestny bez włoskich korzeni: Meyer Lansky- mózg amerykańskiej mafii
Filmowym odpowiednikiem Meyera Lansky’ego w Ojcu Chrzestnym II jest postać Hymana Rotha, grana przez amerykańskiego aktora żydowskiego pochodzenia, Lee Strasberga (nota bene urodzonego na terenie dawnego zaboru austro-węgierskiego).
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.10051608085632