(niedojebani analfabeci którzy nie potrafią samodzielnie czytać ani używać mózgu)
Wnikliwi krytycy słusznie zauważyli, że nikomu normalnemu nie będzie się chciało robić całego procesu od zera. Oczywiście, to nie miał być normalny burger na piątkowy wieczór który będzie alternatywą dla obiadu z żabki, ale chuj.
Dzisiaj taki zrobimy.
Zalety:
- można robić w ilościach hurtowych
- nie jest super drogi (podejrzewam, że porównywalnie do gotowca z żabki)
- dużo lepszy niż kupne gówna z marketów
- 6 sztuk macie gotowe w jakieś 20 min. 1 da się ogarnąć w 5 min
Wad znaczących nie posiada, poza tym, że nie jest turbo szpanerski.
Zaraz znajdzie się jakaś spierdolina, która napisze, że se kupi gotowy i nic nie będzie musiał robić xD
Co potrzebujesz (6 sztuk):
- Paczka bułek do burgerów np taka z Selgrosa (akurat ma 6)
- Paczka sera z plastiku Tost/Cheddar Hochlanda czy innej Lactimy
- 1 kg wołowiny mielonej 20% tłuszczu (nie będę drugi raz tłumaczyć dlaczego to ważne, ale jeżeli można coś spierdolić robiąc tego burgera to właśnie chujowe mięso kupić)
- Paczka boczku (najlepiej wędzony, nieparzony i taki żeby nie był cienki jak papier)
- Majonez
- Musztarda
- Kepucz
- Sos Worchesterblebleshire
- Masło
Przygotowanie jest w opór proste:
1. Usmaż/upiecz boczek
2. Posmaruj bułki masłem i je tostuj. Możesz odpuścić masło, ale wtedy będziesz miał smutną bladą bułę a nie ładnie zarumienione:
Kulki kładziesz i rozpierdalasz tak cienko jak się da. Służy do tego praska do burgerów, której za chuja w cebulogrodzie dostać nie da w sklepach, trzeba zamawiać. Ewentualnie możecie próbować z jakimś słoikiem czy innym chujstwem.
Najwazniejsze - kładziecie kulkę, rozpierdalacie na cieniutki placek, solicie, pieprzycie i nie ruszacie.
Jak zacznie brązowieć lekko na bokach to znak że można obrócić.
Drugie ważne - nie możecie się siłować z mięsem przy obracaniu, trzeba je zeskrobać agresywnie, najlepiej jednym ruchem. Dobrze się do tego nadaje szpachelka murarska, tylko trzeba przed pierwszym użyciem ją dobrze rozpuszczalnikiem wymyć bo ma jakieś warstwy ochronne z chuj wie czego.
Po obróceniu znowu sól, pieprz i po plasterku sera na każdy placek.