Słoneczna dzida.

14
Słońce, Słonko, Słoneczko, z naszej perspektywy idealne wręcz ciało niebieskie powodujące, że dziewczęta latem są skąpo ubrane i chętnie nabierają latynowskich kolorów skóry, a dzidowcy z nadwagą pocą się i śmierdzą przez docierające do nas promieniowanie elektromagnetyczne.
Jednocześnie Słońce jest źródłem energii, niezbędnym do życia wszelkich organizmów na Ziemi, jest życiodajną siłą, która dba między innymi o fotosyntezę roślin. A to tylko jeden z wielu skomplikowanych łańcuchów zależności pomiędzy nami a nim.

 
Słoneczna dzida.
Czym jest Słońce?

Słońce jest gwiazdą, czyli skupiskiem związanej grawitacyjnie plazmy, będącą w równowadze hydrostatycznej i przez przynajmniej część swojej ewolucji emitującą promieniowanie elektromagnetyczne w wyniku reakcji syntezy termojądrowej.

Gwiazdy osiągają przeróżne wielkości i kolory, które klasyfikują je do określonego typu. Poszczególne typy gwiazd są przedstawione na diagramie Hertzsprunga Russella, a ich miejsce na diagramie zależy od temperatury gwiazdy oraz jasności absolutnej:
Słoneczna dzida.
Nasze Słońce jest klasyfikowane jako żółty karzeł, czyli gwiazda o masie od 0,8 do 1,4 masy Słońca.
Należą one do gwiazd ciągu głównego. Żyją około 10 miliardów lat, a po wypaleniu wodoru w jądrze wielokrotnie zwiększają swoje rozmiary i  przechodzą w stadium czerwonych olbrzymów, co jest schyłkowym etapem ich życia. Masa czerwonych olbrzymów jest stosunkowo niewielka – od 0,5 do 10 mas Słońca, zaś promień setki razy większy od słonecznego.  Z czasem czerwone olbrzymy odrzucają zewnętrzną warstwę gazu, tworząc mgławicę planetarną. W jej środku pozostaje jedynie gorące jądro, które nazywamy białym karłem.
Zapytacie ile lat zostało naszemu Słońcu zanim wyczerpie mu sie paliwo? Spokojnie zdążycie zagrać w GTA VI a może nawet znajdziecie dziewczynę. Nasza gwiazda wadług naukowców ma od 4,5 do 5 miliardów lat, czyli jest w połowie swojego życia.
Słoneczna dzida.
Gdzie leży Słońce?

Słońce leży w galaktyce Drogi Mlecznej, która jest galaktyką spiralną o średnicy około 100 000 lat świetlnych. Krąży ono wokół centrum Drogi Mlecznej w odległości około 8 kpc (26 000 lat świetlnych) z okresem obiegu około 225–250 mln lat.

Jest też centrum Układu Słonecznego, co nie zawsze było takie oczywiste.

Przez większą część dziejów ludzie uważali, że wszystkie widoczne na niebie ciała niebieskie krążą dookoła Ziemi. Taką teorię nazywamy dzisiaj teorią geocentryczną. Głosiła ona, że Ziemia jest centrum Wszechświata, a Słońce, Księżyc, planety i gwiazdy krążą dookoła niej. Dopiero badania Mikołaja Kopernika udowodniły, że Ziemia oraz inne planety okrążają Słońce. Taką teorię stworzoną przez uczonego nazywamy teorią heliocentryczną. Tym samym okazało się, że Ziemia nie jest środkiem Wszechświata, a jedynie jednym z wielu obiektów, które się w nim znajdują.
Słoneczna dzida.
Słońce to najbliższa Ziemi gwiazda, możemy ją dostrzec gołym okiem, choć nie polecam. Obraca się wokół własnej osi, w kierunku przeciwnym niż Ziemia. Oznacza to, że porusza się zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Odległość pomiędzy Słońcem a Ziemią wynosi średnio 150 000 000 kilometrów. Odległość tą nazywa się jednostką astronomiczną (AU).

Gdybyśy chcieli polecieć na nie zwykłym samolotem pasażerskim (oczywiście w nocy), to trzeba by było szykować się na 20-letnią podróż. 

Słoneczko też swoje waży bo masa Słońca wynosi 332 958 mas Ziemi, czyli jest tylko trochę mniejsze niż twoja stara. Co ciekawe nasza gwiazda stanowi aż 99,86 % całej masy Układu Słonecznego! Czyli jeżeli weźmiemy resztę planet, planetoid, pas Kuipera i poprosimy kosmicznych cyganów, żeby pozbierali cały latający gruz w układzie słonecznym, to będzie to tylko 0.14 % masy Układu Słonecznego.
Słoneczna dzida.
Słońce zasadniczo składa się z wodoru - 71% i helu - 27%. Na cięższe pierwiastki przypada zaledwie 2 %. W budowie wewnętrznej Słońca można wyróżnić kilka warstw:


Korona słoneczna - To widoczna, charakterystyczna aureola wokół naszej gwiazdy.


Chromosfera - To warstwa o niskiej jasności, świeci na różowo.

Fotosfera - To świecąca powierzchnia Słońca.


Warstwa konwekcyjna - W tej warstwie następują potężne ruchy gazu. Warstwa nie jest widoczna.


Warstwa pośrednia - Niewidoczna warstwa słoneczna, w której zachodzą procesy transportu energii.


Jądro - Niewidoczna, najgłębiej położona warstwa, niezwykle gęsta, w której zachodzą reakcje termojądrowe przemiany wodoru w hel.
Słoneczna dzida.
Temperatura mierzona w najgorętszym miejscu Słońca, czyli w jego jądrze, wynosi blisko 15 000 000 stopni Celsjusza. Z kolei w najchłodniejszym miejscu – blisko 6 000 stopni Celsjusza.
Głęboko w jądrze Słońca reakcje syntezy jądrowej przekształcają wodór w hel, wytwarzając jednocześnie energię. Cząstki światła nazywane fotonami przenoszą tę energię poza kulistą powłokę Słońca zwaną strefą promienistą, do górnej warstwy wnętrza Słońca, czyli strefy konwekcji.
Słoneczna dzida.
Czy Słońce możemy obserwować amatorsko? Odpowiedź brzmi tak, chociaż musimy sie do tego odpowiednio przygotować.

 

Wersja po taniości, czyli okulary słoneczne, ale koniecznie profesjonalnej renomowanej firmy. Nie jest to duży koszt, bo około 20-30zł. I od razu zaznaczę: do obserwacji nie stosujemy dyskietek, płyt CD, osmalonych szkieł, filtrów spawalniczych, czy innych dziwnych wynalazków!


Wersja na bogato, czyli lornetka lub teleskop z odpowiednimi filtrami słonecznymi. Nigdy nie patrz przez niezabezpieczony instrument optyczny w kierunku Słońca! Nawet szybkie zerknięcie przez małą lornetkę bez filtra może spowodować trwałe uszkodzenie wzroku!


Wersja bardzo na bogato, czyli teleskop słoneczny. Jest to profesjonalny instrument do obserwacji Słońca a co za tym idzie jest bardzo drogi. Najnowsze kostrukcje wyposażone są w filtr H-alfa który daje spektakularne efekty i jeszcze parę lat temu był zaporowo drogi.
Słoneczna dzida.
A co możemy zobaczyć?


Za pomocą podstawowego sprzętu optycznego możemy dostrzec na przykład plamy Słoneczne czyli ciemniejsze obszary na powierzchni Słońca o rozmiarach od 2 do 100 tysięcy km. Ich temperatura jest niższa o około 1500 K od temperatury bliskiego otoczenia, stąd wydają się dużo ciemniejsze. W plamach tych występuje silne pole magnetyczne o dowolnej biegunowości.  Liczba plam świadczy o aktywności słonecznej.


Granule, czyli struktury na powierzchni Słońca o średnicy do około 2 000 km. Ich temperatura jest niższa o około 300 K od temperatury otoczenia.


Protuberancje, czyli  ogromne strugi gazu wyrzucane z powierzchni z prędkością do 50-700 km/s, wyglądające jak strugi fontanny i/lub łuki wracające często na powierzchnię słoneczną po liniach pola magnetycznego. Mogą mieć długość nawet 200 000 km i wysokość 50 000 - 1500 000 km. Zobaczymy je jednak tylko dzięki filtrowi H-alpha czyli przez bardzo drogi sprzęt.
Słoneczna dzida.
Słoneczna dzida.
To tylko informacje ogólne, Słońce jest na tyle skomlikowanym ciałem niebieskim że, wchodzenie w szczegóły każdego zagadniena było by dłuższe niż cały ten wpis.


Patrzenie bezpośrednio na Słońce może grozić uszkodzeniem wzroku. Nigdy nie należy tego robić. Zwrócenie w kierunku Słońca urządzeń optycznych (teleskop, lornetka, luneta) bez specjalnych filtrów ochronnych gwarantuje całkowite uszkodzenie wzroku!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Galileo

7
Silnym dowodem na ruch Ziemi była dopiero abberacja gwiezdna w 1733. Wtedy heliocentryzm można było uznać za naukowo uzasadniony. Jakie miał problemy Galileusz w 1610?
Nie były znane teorie Newtona ani nie było rozwiniętej optyki. Pierwsze teleskopy miały duży problem z abberacją chromatyczną i sferyczną. Białe światło było rozczepiane na kolory bazowe. Pole widzenia było małe. Stąd więc osąd, że przyrząd wprowadza w błąd, nie potrafiąc odtworzyć dokładnie tego, co widzimy gołym okiem. W efekcie rewelacje Galileusza zignorowano. Jest to zupełnie standardowa praktyka w nauce, by testować przyrządy przed ich użyciem i oczekiwać, że te testy zadziałają. Mając dla przykładu detektor scyntylacyjny możemy użyć źródła promieniotwórczego o znanej energii promieniowania - na przykład cezu-137 - i oczekiwać, że detektor wykaże 662 KeV. Albo można założyć, że przyrząd jest wadliwy, na co z resztą innych dowodów nie brak (np robi on z białego światła kolorowe). Albo wymyślić jakąś spekulacyjną hipotezę, że może czegoś nie rozumiemy. Dużo bardziej wiarygodnym wytłumaczeniem jest to pierwsze. Galileusz nie zamierzał się jednak się z tym zgadzać.
Zabroniono mu nauczać (jako dowiedzionego faktu) teorii heliocentrycznej. Kardynał Bellarmin polecał mu uczyć jej jako hipotezy.
Forma dzieła, z punktu widzenia dzisiejszych standardów naukowych pozostawia wiele do życzenia. Nie dyskutowano tu rzeczowo z artykułami obecnych naukowców, cytując konkretne publikacje. Był to raczej paszkwil typu “strach na wróble”.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Krótka dzida o mitycznych seksach, czyli w które drzwi pukać żeby poruchać.

17
Elo piwniczne kreatury. Natchniony baitową reklamą fejkowego portalu randkowego dla dorosłych i drobną dyskusją która rozwinęła się pod tamtą dzidką postanowiłem przybliżyć zagadnienie seksów w internetach, a ścislej rzecz ujmując udzielić wskazówek jak wirtualne fantazje wcielić w życie. I od razu zaznaczam, że żaden ze mnie alwaro, po prostu jakos tak się ułożyło, że gdy moja była jaśniejebnięta narzeczona zjadła moje serce,a potem wysrała za śmietnikiem,(wybaczcie kanibalistyczno-koprofagiczne nazewnictwo, ale tak właśnie było, nie zmyślam) postanowiłem posmakować miejskiego życia i benefitów z tym związanych. Postanowiłem się puszczać. Oczywiście nie chodzi mi o ruchanie starych bab za hajsy, bardziej o maksymalne eksploatowanie tego co bozia dała. A dała skromnie by ryj mam chłopski do bólu, do tego jestem ulanym knurem(na odwyku przybyło mi 20kg, więc uważajcie z tymi haribo) a w portkach... no mogło by być lepiej xD No ale do rzeczy. Po przybyciu do miasta pierwszą rzeczą było założenie legendarnego tinderka, gdzie jak wiadomo świń więcej niż w magnackim chlewie.  I tu pierwsza zasada: trzeba wrzucić ładne zdjęcie. Nie może być selfiaczek cyknięty między kawką a porannym sraniem. Ja miałem ten fart, że była jaśniejebnięta narzeczona miało dobre oko do fot i jakimś fotograficznym hokus pokus potrafiła sprawić, że moja przaśna morda nabierała jako-tako znośnych rysów. Po drugie: Jak już Cię sparuje, to nie bawisz się w jakieś pierdyliony wiadomości, życzenia miłego dnia i dobrej nocy. Pierwsza wiadomość od Ciebie to nawiązanie do tego co ma napisane w opisie, do tego komplemencik zdjęcia i ciśniesz o numer telefonu. Cyk telefon i ustawka. Jak nie pykło to uderzaj do innej. I teraz klasyk: no dobra, ale ja jestem nieśmiały... To gitara, powiedz jej o tym a sama Cię ośmieli, oczywiście nie każda. Generalnie jak masz pod czaszką trochę więcej niż garść wełny mineralnej to na pewno sobie poradzisz. Prawo jazdy i własny kąt Twoim dodatkowym atutem. Istnieje też taka strona jak date-zone. Tam ludzie publikują nudesy i swoje amatorskie porno, ale paradoksalnie o seksy jest trudniej, bo dużo fejków,wyłudzaczy blików itp. Niemniej jednak warto spróbować, mi się po tygodniu udało ugadać z sympatyczną parką z którą mam kontakt do dziś. W bonusie raz zabrali na spotkanie koleżankę, więc miałem legendarny trójkąt a no umówmy się: to jest kurwa coś! Nawet jeśli był tam jeszcze jeden kolo. I mała anegdota: nawet jak se ustawisz, że szukasz tylko pań to i tak będą pisać chłopy. Do mnie w czasach poprzedniego pobytu w Holandii napisał gostek z Niemiec. Treść wiadomości brzmiała mniej więcej tak: "Wpadnę do Ciebie i mnie wyruchasz i jeszcze ci obciągnę, tylko mi załatw pracę w NL, bo już nie chcę w Niemczech". Dobrze się z nim potem pracowało xD tyle na teraz, ale będzie część druga. Hejty w komentarzach zawsze w cenie. Elo 

Zdjęcie padalskich automatów dla zachęty.
Krótka dzida o mitycznych seksach, czyli w które drzwi pukać żeby poruchać.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kieżycodzid

17
Amerykanie znowu próbują lądowania na księżycu.
Tydzień temu wystartowała już druga misja księżycowa,  realizowana w ramach programu komercyjnych transporterów Ziemia-Księżyc. Pierwsza misja realizowana przez Astrobotic zakończyła się usterką, która sprawiła, że statek, zamiast wylądować miękko na Księżycu, spłonął w atmosferze Ziemi.
Na razie Odyseusz radzi sobie dobrze, choć przed nim najtrudniejsze, czyli lądowanie na Księżycu. W ostatnim czasie ta sztuka udała sie tylko lądownikom z Japonii i Indii... Stanom Zjednoczonym i Rosji ta sztuka się nie udała.

Próba lądowania na Księżycu przewidziana jest na czwartek 22 lutego. Jeżeli lądowanie się powiedzie, będzie to historyczne pierwsze lądowanie na powierzchni Księżyca zrealizowane przez podmiot prywatny/komercyjny.

Opublikowano też pierwsze zdjęcia. Zostały wykonane tuż po odłączeniu lądownika od drugiego stopnia rakiety Falcon 9 i przedstawiają Ziemię oraz sam lądownik.
Kieżycodzid
Kieżycodzid
Tymczasem Chińczycy planują lądowanie na ciemnej stronie Księżyca.
W ramach misji Chang’e-6 Chiny chcą wylądować na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca, pobrać próbki i wrócić z nimi na Ziemię. Jeżeli Chinom to się uda, będą to pierwsze w historii próbki regolitu z tego rejonu, czyli odłamków skał powstałych w czasie uderzeń meteorytów oraz przez bezustannie opadający na powierzchnię pył mikrometeorytów. W przypadku sukcesu naukowcy w końcu dostaną materiał, który pozwoli dowiedzieć się, dlaczego widoczna i niewidoczna strona Księżyca tak bardzo się od siebie różnią.
Misja wystartuje w maju tego roku i potrwa ok 53 dni, wszystkie komponenty są już gotowe i znajdują się w porcie kosmicznym Wenchang na wyspie Hainan, gdzie przejdą kalibracje i testy.
Warto dodać że w marcu wystartuje z Ziemi także satelita Queqiao-2, który zostanie umieszczony za Księżycem, a jego celem będzie umożliwienie łączności z lądownikiem.


Poniżej zdjęcie mojego autorstwa :)
Kieżycodzid
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.079550981521606