Kupiłem sobie niedawno maszynkę do wyciskania owoców.
Wyciskam na raz od kilograma do nawet trzech kilogramów cytryn na cele... picia powiedzmy.
Ręcznie jest to straszna mordęga. Nawet po maratonie walenia konia nadgarstki tak nie napierdalają jak przy tych żółtych skurwysynach.
Normalnie zanim wycisniesz ręcznie to musisz się nakręcić jak kierownicą przy parkowaniu równoległym. Za pomocą tego sprzętu idzie gładko.
Dociskasz. Maszynka robi brrrrr. I koniec.
Bez wybierania pestek.
Małe niestety przechodzą, ale na to rady nie ma. Takie do 3mm długości.
Maszynka puszcza również jakąś część miąższu, więc widać, że to prawdziwy sok.
Z półtora kg cytryn w siatce z kropkowanego, czerwonego latającego paskudztwa wyszło około 650ml soku. Niby do lemoniady. Małych pesteczek od ch...
Nie wiem czy dużo, czy mało. Pewnie zależy od cytryn.
Na moje cele wystarczy, bo chodzi o smak i kwaśność.
Wyciskam na raz od kilograma do nawet trzech kilogramów cytryn na cele... picia powiedzmy.
Ręcznie jest to straszna mordęga. Nawet po maratonie walenia konia nadgarstki tak nie napierdalają jak przy tych żółtych skurwysynach.
Normalnie zanim wycisniesz ręcznie to musisz się nakręcić jak kierownicą przy parkowaniu równoległym. Za pomocą tego sprzętu idzie gładko.
Dociskasz. Maszynka robi brrrrr. I koniec.
Bez wybierania pestek.
Małe niestety przechodzą, ale na to rady nie ma. Takie do 3mm długości.
Maszynka puszcza również jakąś część miąższu, więc widać, że to prawdziwy sok.
Z półtora kg cytryn w siatce z kropkowanego, czerwonego latającego paskudztwa wyszło około 650ml soku. Niby do lemoniady. Małych pesteczek od ch...
Nie wiem czy dużo, czy mało. Pewnie zależy od cytryn.
Na moje cele wystarczy, bo chodzi o smak i kwaśność.
Ogólnie wyciskanie trwało jakieś 20 minut. Dosyć sprawnie. Pewnie można by szybciej, ale dopiero uczę się obsługi.
Także kończę i wypierdalam.
Także kończę i wypierdalam.