10
Rewolucja francuska to chyba najbardziej frajerska ze wszystkich rewolucji w historii. No bo o co tam chodziło?

1. Była absolutna władza królewska i ludziom było źle.
2. Ludzie zaczęli mordować arystokrację, zabili króla i królową i przejęli władzę.
3. Dalej im było źle, więc zaczęli mordować się nawzajem.
4. Było im jeszcze gorzej, więc mordowali się nawzajem jeszcze bardziej. Im gorzej im było, tym bardziej się mordowali. Tak też się mordowali przez 10 lat.
5. Przyszedł Napoleon i znów wprowadził władzę absolutną.

Pół miliona ludzi wymordowanych za psi chuj.

Refleksja ta naszła mnie po pewnej grze, jak zainteresowałem się tematem i trochę poczytałem. 

Z tej okazji chciałem wam polecić świetną polską grę: We. The Revolution. 

Jesteś sędzią trybunału rewolucyjnego, badasz sprawy, wydajesz wyroki, a jednocześnie knujesz intrygi i walczysz o władzę. Krótka, do przejścia w dwa-trzy wieczory, ale naprawdę świetna fabularnie. Obecnie za 20-kilka złotych na Steam.
Rewolucja francuska
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
Dzidki, obczajcie tę historię jak jeden giga-chad wyruchał bez mydła w ciul ludzi.
Krótka dzida o pewnym giga-chadzie
Zaprezentowany na zdjęciu pan to XVIII-wieczny generał francuskich wojsk, Jacques Pierre de Tavernier (1748-1797). Otóż ten złodupiec w 1789 roku, na krótko przed wybuchem rewolucji, na prośbę króla Ludwika XVI, udał się do Saint-Domingue (ówczesnej francuskiej kolonii). Jego zadaniem było stłumienie zaostrzającego się tam buntu niewolników. Kluczem do zwycięstwa miał być wręczony mu przez króla list, który ten miał dostarczyć obecnym już w kolonii dowódcom sił Francji. 
Oczywiście, jak to w życiu bywa, naszemu bohaterowi zawróciła w głowie kobita - zaraz po przybyciu do Saint-Domingue upatrzył sobie miłość życia w jednej z tamtejszych niewolnic. To właśnie za jej przyczyną nasz Kubuś przeszedł na stronę wroga. Jak można się domyślić, list z planem działania, który miał dostarczyć, nigdy nie dotarł do adresata. No i tutaj zaczyna się najlepsze - z racji, że nikt jeszcze nie wiedział o jego zdradzie, wciąż cieszył się ogromnym zaufaniem francuskich wojsk. Chłop wpadł na pomysł, że aby zwiększyć szanse buntowników, dobrym ruchem będzie przedłożenie francuskim dowódcom listu z fałszywymi wskazówkami dotyczącymi planu obrony i ataku. Tak też oczywiście zrobił. No i teraz wyobraźcie sobie ich zdziwienie, kiedy podczas czytania listu dowiedzieli się że właśnie mija, kurwa, równy rok od kiedy sebastian majtczak zajebał rodzinę na autostradzie i spierdolił do Dubaju.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.070214033126831