Dawno temu kowboje w USA opowiadali o jackalope – króliku z rogami. Wyglądało to jak żart po whisky, ale faktycznie w naturze zdarzały się króliki z naroślami. W latach 30. naukowcy Rous i Shope zbadali takiego delikwenta i odkryli, że „rogi” to efekt wirusa brodawczaka (HPV). Ten sam gagatek potrafi u ludzi robić mniej urocze rzeczy – od brodawek po raka szyjki macicy.
HPV to cichy pasażer, którym prędzej czy później zainfekuje się większość aktywnych seksualnie osób. Zwykle znika bez śladu, ale czasem zamiast grzecznie się ulotnić, włamuje się do komórek i zmienia je w fabrykę nowotworów. W Polsce rocznie kilka tysięcy raków jest jego dziełem.
Na szczęście jest szczepionka – działa tak dobrze, że w Australii zakażenia spadły z 23% do 1%, a rak szyjki macicy może tam zniknąć całkiem. Polska dopiero zaczęła darmowe szczepienia dla 12–13-latków… ale nie reklamuje ich w szkołach, bo „seksualizacja młodzieży”. Bo wiadomo – nic tak nie podnieca nastolatków jak widok strzykawki.