Na wiosnę zeszłego roku chodziłem w teren na zdjęcia w jedno konkretne miejsce, które miało - jak dla mnie - dość charakterystyczny zapach. Jednocześnie w tamtym okresie dużo słuchałem jednej konkretnej płyty.
Rzecz w tym, że gdy po wielu miesiącach znowu słuchałem tej płyty, to autentycznie poczułem zapach tego miejsca z wiosennych spacerów, mimo że byłem w zupełnie innym miejscu.
Analogiczne sytuacje zdarzają mi się co jakiś czas - muzyka powiązana z miłym wspomnieniem przypomina zapach tego miejsca.
Z rozmów dowiedziałem się, że nie każdy tak ma. A czy wy doświadczacie podobnych sytuacji?
Zdjęcie moje oczywiście ;)