Wiedza
3 t
2
„Noc świętej Łucji otwierała w ludowej wyobraźni czas szczególnie niebezpieczny. Wtedy właśnie ku Babiej Górze miały ruszać wiedźmy, a pod Diablakiem zbierały się istoty naznaczone piekielnym rodowodem.”
- z polskich legend o nocy świętej Łucji
- z polskich legend o nocy świętej Łucji
Wiedźmy z Babiej Góry należą do najbardziej mrocznych i sugestywnych figur polskiego folkloru górskiego. Nie są jedną, wyraźnie nazwaną postacią na wzór zachodnich czarownic z legend, lecz całym kręgiem istot związanych z konkretnym miejscem, nocą i rytuałem. Ich domeną jest Babia Góra, a zwłaszcza jej najwyższy i najbardziej złowrogi wierzchołek Diablak. Sama góra od dawna budziła lęk i respekt. Wysoka, pozbawiona roślinności, podatna na gwałtowne załamania pogody, obrosła opinią miejsca kapryśnego i niebezpiecznego. Nieprzypadkowo w tradycji ludowej zrosła się z wyobrażeniem sabatów i tajemnych zlotów. Już dawne przekazy łączyły ją z ziołami, surowym klimatem i niepogodą, a to właśnie takie miejsca najłatwiej stawały się w ludowej wyobraźni siedliskiem czarów.
Najsilniej legenda Babiej Góry wiąże się z nocą świętej Łucji, z 12 na 13 grudnia, która w ludowej wyobraźni uchodziła za czas szczególnie niebezpieczny. Wtedy wiedźmy miały największą moc, a gospodarze starali się chronić obory, bydło i domostwa za pomocą święconych ziół, wosku i religijnych znaków. To właśnie tej nocy czarownice miały ruszać na Babią Górę, ku tajemniczej Hałeczkowej Polanie, ukrytej pod Diablakiem. W dawnych opisach miejsce to jawi się jako osobliwa przestrzeń sabatu. Polana była pełna ziół, kwiatów i mocy potrzebnych do czarów, a zarazem będąca sceną diabelskiej uczty i tańców. Hałeczkowa Polana nie funkcjonuje dziś jako pewny punkt na mapie, lecz w pamięci folkloru zachowała się jako miejsce odosobnione, gdzie nocą gromadziły się siły nieczyste.
Jedna z najbardziej przejmujących opowieści związanych z tym sabatem dotyczy parobka z Ludźmierza. Według przekazu chłopak zaczął marnieć, słabnąć i tracić siły. W końcu okazało się, że w noc świętej Łucji był przemieniany w konia i dosiadany przez czarownicę lecącą na Babią Górę. Drugi sługa, chcąc odkryć prawdę, wykrada czarodziejską maść i sam dociera na Hałeczkową Polanę, gdzie ogląda pozornie wspaniałą ucztę i pełen przepychu sabat. Jednak w chwili, gdy czyni znak krzyża i wypowiada imię Jezusa, czar prysł. Bogactwo zniknęło, a oczom ukazały się kopyta, racice, kości i ludzkie czaszki. To typowy dla ludowej grozy motyw demaskacji, w którym czarownicza świetność okazuje się jedynie iluzją skrywającą śmierć, rozkład i diabelski fałsz.
Najważniejszym folklorystycznym świadectwem tej tradycji są zapisy zachowane przez badaczy etnografii, zwłaszcza materiał opracowany przez Adama Fischera. Korzystał z dawnych rękopisów i przekazów dotyczących czarownic w dolinie nowotarskiej. To właśnie tam znajdujemy opis nocy świętej Łucji, Hałeczkowej Polany, lotów na sabat i przemienionego parobka. Późniejsze opracowania etnograficzne potwierdzały, że Babia Góra i Diablak przez długi czas pozostawały w pamięci mieszkańców jednymi z najważniejszych miejsc związanych z czarownicami w zachodniokarpackim folklorze. W poetyckich obrazach sama Babia Góra zaczyna przypominać starą, potężną wiedźmę, siwą od śniegów, głuchą od grzmotów i przepasaną błyskawicami,