100
Uszanowanie Panowie i Panie.

Nie mogę spać. Myślę że przegrałem. Rok temu odszedłem od toksycznej, narcystycznej partnerki. 10 lat związku psu w tył. Zawsze była lekko egoistyczna, ale dało się z nią normalnie żyć. Ale w ostatnich latach coś się stało pod kopułą i peron jej odjechał. Nie dało jej się pomóc. Po wizycie u psychologa było jeszcze gorzej. Zaczęła szkodzić mi i mojej rodzinie. Rozsiewała plotki. Mieszkanie zamieniła w rupieciarnie. Odwróciła ode mnie wspólnych znajomych i wyrządziła wiele złego. Odszedłem bo musiałem, mimo że nadal kochałem - bardzo bolało. Próbowałem do samego końca sił i odszedłem jako ekstremalnie zmęczony wrak. Dopiero wtedy zaatakowała z pełną mocą. Byłem na krawędzi samobója. Uratował mnie telefon przyjaciela w dobrym momencie. Później leki, terapia setki godzin pracy nad samym sobą i oto tu z Wami jestem.

Została ostatnia rzecz która mnie łączy z tą chorą kobietą. Wspólne mieszkanie. Mamy udziały ułamkowe, ustanowione notarialnie.

Najpierw miała mnie spłacić, odkupić ode mnie mój udział. Nie zrobiła tego. Zmarnowałem tylko czas, pieniądze na rzeczoznawcę i wyprowadziłem się z mieszkania które nadal opłacam.

Później mieliśmy sprzedać to mieszkanie. Ogarnąłem dobrą agentkę nieruchomości. Ex przez pół roku trwania umowy ją sabotowała. Chodziła za ludźmi oglądającymi mieszkanie i ich czynnie zniechęcała. Skutecznie.

Na sam koniec jeden z potencjalnych kupujących nie dał się zniechęcić, ale oferuje ciut za małą kasę. Niecałe 20% poniżej wartości. Ja byłem za tym aby to wziąć i mieć spokój. Ex znowu coś kombinuje, powiedziała agentce że chce tygodnia na namysł. Skontaktowała się ze mną i dała mi niedorzeczną propozycje odkupienia moich udziałów po tej zaniżonej stawce. Wmawiała też że umowa z agentką już nie działa, pomimo że kupujący zgłosił się podczas jej trwania. Znowu próbowała mnie wykorzystać. Napisałem że wiem o jej sabotażu, to w odpowiedzi dostałem kolejną próbę manipulacji. Rozmowa nie ma już sensu. Mam dosyć. Jestem już zmęczony.

Jutro ma do mnie zadzwonić agentka, tydzień na namysł minął. Domyślam się że ex to uwali dla samego uwalenia.  Będę musiał niezależnie sprzedać swój udział. Jest to opcja przejabana dla obu stron. Bo ja dostanę być może 50% wartości udziału, a ex wcale nie lepiej. Stracę ogromne dla mnie pieniądze, ale może odzyskam spokój w życiu. Boli mnie to bo będę się odkuwać kilka lat. Czuję też że jest to jakaś przegrana na tej drodze do normalnego życia. Mam tylko nadzieję że już ostatnia. Nawet myśl że chory łeb straci więcej ode mnie mnie niespecjalnie pociesza, bo nie taki był mój cel. Chciałem tylko normalnie zamknąć temat. Próbowałem. Nie dało się.

Dajcie Dzidki jakąś radę, albo chociaż dobre słowo.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.079941987991333