35
Witajcie w XXI wieku, gdzie pralki nie napędza się już na korbę tylko używa falowników. "A co to właściwie robi?" No faluje se, nie? I wygląda np. tak:
Panie, falownik mnie nie faluje
Zajebiście ekscytujące co nie? Szare pudełko co robi "bzzzzz" i się silnik kręci.
Ale zacznijmy od podstaw.
W sieci elektrycznej mamy prąd przeminny co to ma przebieg sinusoidalny, o taki:
Panie, falownik mnie nie faluje
Fajne to bo podłączasz silnik bezpośrednio do sieci i działa. No ale ma jedną wadę - częstotliwość jest stała (u nas 50Hz), więc silnik się kręci ze stałą prędkością. A w pralce to by chciał żeby fajno było raz wolniej, raz szybciej, a może nawet i kierunek obrotów zmienić.
"To zróbmy taki skomplikowany silnik co to ma pierdyliard różnych podłączeń, różne uzwojenia, ilość biegunów i będzie cacy." No fakt można, ale to skomplikowanie się produkuje, no i tylko kilka zadanych prędkości, a nie pełna regulacja. Poniżej przykład silnika z radzieckiej pralki, co to się kręcił lewo/prawo z prędkością 2800 lub 300 obrotów na minutę. 
Panie, falownik mnie nie faluje
No do wentylatora na biurku takie coś wystarczy, ale my chcemy egelancko, płynnie sterować, np. żeby winda nie ruszała z szarpnięciem, tylko delikatnie się rozpędzała. Chcemy płynnie zmieniać częstotliwość prądu zasilającego silnik.

"No ale skoro da się taką elektronikę produkować za grosze, to może by ją tak podrasować żeby większe napięcia i prądy dźwigała i jakoś teges zmieniać częstotliwość co idzie do silnika?". Gratulacje wymyliłeś falownik. A technicznie mówiąc: przemiennik częstotliwości.

"No to jak się te całe herce zamienia?".
Żeby móc zmienić częstotliwość prądu to musimy najpierw sobie ten prąd przygotować, a konkretnie wyprostować, czyli zrobić z napięcia zmiennego napięcie stałe. 4 diody, kondensator (dla stabilizacji) i gotowe.
Panie, falownik mnie nie faluje
To teraz czas na cały majstersztyk, czyli jak zrobić z napięcia stałego na nowo napięcie zmienne.
Panie, falownik mnie nie faluje
.... otóż nie. Falownik nie moduluje napięcia tak żeby uzyskać przebieg fali, zamiast tego używa tranzystorów to szybkiego załączania i wyłączania tego napięcia na wyjściu. Żadne ładne narastanie, tylko jeb ON-OFF.
Poniżej uproszczony schemat falownika 3-fazowego oraz przebiegi. Na czarno impulsowe realne wyjście falownika, na niebiesko sinusoida którą symuluje.
Panie, falownik mnie nie faluje
Panie, falownik mnie nie faluje
Impulsy te mają znacznie większą częstotliwość niż napięcie które mają "symulować", np. 3kHz. Ich szerokość i zagęszczenie jest kontrolowane przez sterownik falownika i umożliwia na dowolne kształtowanie przebiegu na wyjściu, czyli zmianę częstotliwości.

"No ale jak to do cholery w ogóle ma napędzać silnik?"
Cała idea sprowadza się do odpowiednio dużego zagęszczenia pojedynczych impulsów.
To tak jakby mieć przed sobą do przepchnięcia wózek z ładunkiem, ale zmiast płynnie popychać go do przodu, wykonywać serię bardzo szybkich i krótkich uderzeń - sumarycznie uśrednia się to równego nacisku. Im częstsze są uderzenia tym płynniejsza jest symulacja.
Panie, falownik mnie nie faluje
"A dlaczego nie prawdziwy sinus tylko jakieś impulsowanie?"
Odpowiedź jest prosta: $$$. Haj-si-wo. Znacznie taniej i łatwiej jest zrobić układ na kilku tranzystorach mocy niż tworzyć zaawansowany i drogi układ cyfrowo-analogowy (już pomijając takie kwestie jak sprawność takiego sprzętu). A skoro działa i nie widać różnicy to po co sobie życie utrudniać?
 
"To co można jeszcze takim impulsowaniem wyczarować?"
Ano całkiem sporo, bo można nie tylko silnik spowolnić poniżej częstotliwości z sieci, ale też przyśpieszyć ponad. Można sterować wektorowo, można hamować silnik prądem stałym, można zatrzymać silnik w miejscu z pełnym momentem obrotowym... co tylko fantazja podpowie. Ale to obszerny temat na inny artykuł.

Czy falowniki to same zalety? Oczywiście nie.
Niestety sam fakt impulsowania falownika powoduje jedną z jego największych wad - zakłócenia elektromagnetyczne. Falowniki "sieją". Kable trzeba dawać ekranowane, czasem stosować filtry na wyjściu, optymalizować parametry. A zakłócenia potrafią też pojawiać się nie tylko na wyjścia ale też przenikać do sieci zasilającej.
Innym niekorzystym zjawiskiem są "piki" napięcia przy załączaniu i wyłączaniu impulsów. Potrafią osiągać napięcie wyższe nawet o kilkadziesiąt % niż bazowe napięcie stałe.
Panie, falownik mnie nie faluje
Panie, falownik mnie nie faluje
Jeśli nie stosuje się filtra na wyjściu i silnik nie ma odpowiedniej izolacji uzwojeń to w końcu robi "pffffffffff" i.... dziękuję przebicie, silnik "spalony".

Niemniej zalety stosowania falowników przewyższają wady co sprawia że są stosowane niemalże wszędzie - pralki, lodówki, windy, samochody elektryczne, dźwigi, wentylatory, taśmociągi...
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
34
Witam dzidki
Pytanie do amatorów elektryki, po ostatniej dyskusji w komentarzach okazało się, że nie do końca rozumiem podstawy elektryki. 
Pomóżcie mi ze zrozumieniem poszczególnych pojęć. Jeśli dobrze rozumiem to napięcie to różnica potencjałów. Czy  mogę to sobie zobrazować jako ciśnienie wody w kranie? I drugie pytanie odnośnie woltów, co to właściwie oznacza, że w gniazdku domowym jest 230V? Jest to różnica potencjału ale czego wobec czego? Źródła prądu wobec powietrza, a może gniazdka? Ampery jeśli dobrze rozumiem to wartość ładunku, ktory przepływa w czasie. Czy wyobrażenia sobie amperow jako ilości przepływającego prądu jest właściwe ? 
Z góry dzięki za wytłumaczenie.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.077088117599487