29

Anony, co tu się odjebało to ja nawet nie xD

Zostałem właścicielem największeego zapasu kondomów na świecie :v

Ale po kolei.

Wieczór po pracbazie, padam na łóżko i marzę o jutrzejszym urlopiku. Naraz dostaję SMS.

Moja loszka poprosiła mnie, abym poszedł kupić gumy na to słynne ruchanie, to ubrałem szaty jakie noszą cywilizowani ludzie na swoje Cottonwordy i pojechałem do centrum.

W naszym mieście jeśli chodzi o zakupy takich rzeczy to jedyna opcja to galeria, bo gdziekolwiek indziej albo grażynki zza lady patrzą jak na tego słynnego zbrodniarza z Sarajewa na sam dźwięk słowa "prezerwatywa"(a krążą słuchy że i szpilkują je, to jest powodem namnożenia się lokalnych brajanków-larw sebów) albo w ogóle każą ci wypierdalać "bo tu poszontne stojisko handloffe jezd, my tagih zbeczeczeństw zbereźnych nje mamy!".

Wbijam do galerii, sklep typu drogeria z czerwonym napisem i dwoma podwójnymi literkami w nazwie, który nosi nazwisko podobno dohtura co mydełko 80 lat temu gotował, wita mnie pustkami. W sklepie praktycznie tylko ja, jakaś madka p0lka ze swoim drącym ryj bombelkiem i loszka pracująca, która krząta się i coś tam układa.

Moje fale przegrywizmu natrafiły na wspólną częstotliwość i widzę, że to dziewczę w kitlu drogerii z naćpanym wzrokiem, tępo układające kremy do rąk jest mi siostrą dzisiejszego spierdolenia, niejako ostoją i wyspą pośród burz. Coś podświadomie czułem, że nasze losy wkrótce splotą się w stronę jednej, konkretnej apokalipsy...

Szukając gumek, mijam po raz pierdylionowy p0lkę z bachorem. Obeszli szampony, gówniak coś tam darł japę o czipsy co mu mame nie kupiła na hali, doszli na dział dziecięcy. Bombelek cały czas darł japsko, a po usłyszeniu kolejnej odmowy typu "NJE KUPIE BO NJE, CO TY MYŚLISZ, ŻE JA PIENIĘDZMI SRAM?" rozpętało się piekło. Dzieciak miotał się jak szatan po podłodze, plując i charkając to łzami to smarkami w konwulsjach jak na tych słynnych "Egzorcyzmach Emily Rose". Potem na chwilę zamarł, wstał aby zapierdalać po sklepie jak chomik po amfetaminie. Zaczął zrzucać batoniki, pieluszki, kremy i inne opcje co były w zasięgu jego zasmarkanych łapsk. Dodatkowo za gówniakiem toczył się brązowy ślad, co sprawiło że tylko DNA łączyło go z ludźmi XD

Ekspedientka miała taki sam Error 404 jak ja albo i większy, bo ja to chociaż przed tym jebanym nurglingiem uskoczyłem w pieluchy-czteropaki po 9,99, a ona zderzyła się z żywiołem, przez co jej śnieżnobiały fartuszek teraz był w odcieniach żółci zmieszanej z zielenią i jebał nawet mimo klimy włączonej na full.

Meanwhile madka wyjebongo po całości, nic się nie dzieje, przegląda dalej, od czasu do czasu mówiąc "KORNELKU NJE BIEGAJ BO SIEM PSZEFRUCISZ" xD

Jak madka zaczęła wybierać sobie perfumy, rozpoczął się istny armagedon, szósty krąg piekła otwarto xD

Mały lucyfer dosrał się do szklanych ekspozycji, zrzucał jakieś w chuj drogie perfumy co je Krzysztof Krawczyk promował, paręnaście soków ubarwiło podłogę, a na tę miksturę dosypał jeszcze z 2 w chuj wielkie odżywki białkowe za ileśset cebulionów. Reakcja madki? "KORNELKU, USPOKUJ SIEM BO NJE BENDZIE URODZIN W KULKACH".

Schowałem się bardziej w pieluchach, lata piwniczenia i chowania się przed paskiem tatełe po wywiadówce zrobiły swoje. Ze swojego schronu, którego nie powstydziłby się sam Vault-Tec, spojrzałem w stronę pracownicy.

Mój sygnał SOS alfabetem przegrywa został odebrany, ale reakcja nastąpiła dopiero kiedy gówniak jebnął o podłogę dwoma butelkami wina i rzucił na nie koszule Wojciecha Cejrowskiego.

Kiedy Carlo Rossi różowe łączyło się ze szlamem gówniaczanym w objęciach koszuli Wojtka, zdawało mi się, że widziałem ogień w oczach mej siostry śluzary.

Podbiła do madki i mówi że sorry, gówniak rozjebał sklep i albo płaci za szkody albo będzie źle.

Madka odwróciła się w jej kierunku i wydała wrzask harpii. Mężczyzna chwyciłby za srebrny miecz w tym momencie, ale ja wolałem przykryć wizjer obserwacyjny/wentylację bunkra do połowy następną paczką delikatnych z nawiżeniem aloesowym.

Madka darła się, że za nic nie zapłaci i ona wychodzi, odjebało jej na równi z pacholęciem. Moja siostra w niedoli była w niebezpieczeństwie, musiałem coś zrobić. Rzuciłem zwykłymi(ich mi nie było szkoda, nie jak aloesowych) w stronę guzika alarmowego przy kasie, który zoczyłem w ostatniej chwili.

Naraz jak w jakichś kurwa filmach, kraty się opuściły, włączył się alarm i drze ŁEŁOŁEŁO.mp3, wpadły przez zaplecze karki z ochrony i dawaj rozdzielać loszkę od madki i jej małego diabła, który gryzł ją po nogach xD

Całą szamotanina trwała jakieś 5 min, jebana wpadła w jakiś bitewny szał :v

Bilans wynosił:

Ekspedientka ujebana od stóp do głów w szambie podłogowym, jakby wylazła z kanałów. dodatkowo mały bandyta ujebał ją w rękę, z której sączyła się krew. Padł dopiero jak jakiś ochroniarz pierdolnął w niego paralizatorem XDDDD

Jeden ochroniarz podrapany tipsami przez cały ryj jak jakiś wiedźmin, jeden leży na podłodze po kopie obcasem madki w jaja, dwaj mocują się z madką w gównobłocie pośród koszul Cejrowskiego, usiłując jej założyć kajdanki, a jeden stara się opisać co zaszło przez krótkofalówkę, powtarzając co chwila poszczególne zdania, a pośród tego, trzęsący się od paralizatora mały diabeł xD

Kiedy madkę wreszcie skuli i się uspokoiła jako tako, to zaczęła drzeć ryj że "HURR DURR TO TYLGO DZIECGO I ONA ZA NIC NJE ZAPŁACI A I DO SONDU PODA BO NAPADLI JOM JAG BANDYTUFF".

Do towarzystwa dołączył kierownik, który po wejściu powiedział tylko "O kurwa" i miał rację, sklep wyglądał jakby wjebali się tam taranem szambiarze XDDDD

Bagiety ja wpadły, to nie wierzyły własnym oczom. Początkowo chciały oswobodzić madkę, ale gówniak się wybudził i zaś zaczął gryźć ochronę to jebli go taserem i patrzyli na ochroniarzy niczym weteranów z Iraku xD

Madka zaczęła znów drzeć ryja jak to ona wszystkich pozwie i że nie mają szans, bo jej mąż to znany na dzielni jest i oni mają przesrane.

A bagieta sprawdza dowód, patrzy i okazuje się że jej gach to typowy Seba co wielokrotnie na dołku siedział za jakieś kradzieże czy rozboje i kiśnie w chuj xD

Straty wyniosły ponad 10 kafli, a madka jak to usłyszała to zrobiła gały jak spodki(dziękuję Pan Cejrus i Pan Krawczyk za wyjebanie cen w kosmos xD).

Po wyjściu jej i bagiet(gówniaka wytnosili zapiętego w taką uprząż co hycel normalnie dzikim psom zakłada), ja i ekspedientka zostaliśmy sami.

Wylazłem ze swojej kryjówki, a ona całą zapłakana z ran, zniszczeń i bezsilności, zapytała beznadziejnym głosem "Po co tu jesteś?". "Ty wiesz"-odparłem.

Odwróciła się, podniosłą z ziemi stojak na gumki i wpakowała mi je wszystkie do jedynego, niezniszczonego oraz nieubabranego kosza w całym sklepie.

"Ale ja chcę tylko jedno..."-zacząłem.

"Nie. Weź więcej. I pamiętaj, co tu widziałeś."-westchnęła i rzuciła się w wir sprzątania.

Ludzie patrzyli na mnie jak na kretyna, kiedy mknąłem przez miasto w adikach ujebanych po kostki w szambie, pchając wózek zajebany z drogerii, wyładowany po brzegi kondomami.

Niniejszym przekazuję wam wiedzę, którą mi dane było przekazać zycie:

Nie miejcie dzieci. A na pewno nie z byle harpiami.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
25
- Anon, teraz lvl 15, jestem praktycznie typowym przegrywem, ale... No właśnie to mnie tak trochę różni. Śmierć, a dokładnie mój brak reakcji na to, tak samo jak na cierpienie innych. Głównie to winna wczesnego dzieciństwa (0-10). Mieszkam na przedmieściach takich typowo wiejskich. Gdy byłem właśnie w wieku 0-6 moja rodzina miała małe stado kóz. Tylko że no nie dawały już zysków więc poszły na rzeźnie. Problem w tym że dla nich rzeźnie zrobiono w ich zagrodzie. Pomyślcie sobie teraz 6 letniego gówniaka patrzącego na bardzo dużą ilość krwi, bardzo dużą ilość zwłok kóz oraz mężczyzny z toporkiem dobijającego kozę. Pamiętam ten dzień i pamiętam moją reakcję, a raczej jej brak. Po prostu stałem i się patrzyłem. Muszę tu jeszcze wspomnieć że mam/miałem dużą też ilość zwierząt domowych typu: psy, koty itp. Warunki miały dobre: dla kotów odgrodzona przestrzeń od psów, wolny garaż, 3 kuwety, oraz kilka misek jedzenia oraz wody lub mleka. Psy mają podobnie. Problem w tym że co pół roku musiałem znów patrzeć jak moja rodzina zakopuje kolejne zwierzę i kolejne i kolejne itd. Nie ważne jak bardzo o nie dbałem jakoś umierały/ znikały. Dziwnie to zabrzmi ale przyzwyczaiłem się do tego: miałem już mniejsze chęci opieki nad zwierzętami. Zacząłem też niektórymi "gardzić", odrzucać ode mnie bo się o nie bałem że znów w jakiś sposób przeze mnie umrą. Jednak kiedy będąc na lvl. 13, mamę kazała poszukać psa( miks owczarka niemieckiego i czegoś jeszcze) trochę się zmieniłem. Poszedłem z kijkiem i latarką. Z kijkiem bo nie asfaltowe drogi a to była zima więc błoto. Znalazłem go gdzieś w rowie (żył), kazał mu pójść do domu: brak odpowiedzi psa. Krzyczę: Neron chodź, wracamy! Brak odpowiedzi psa. lało jeszcze okropnie więc już wkurzony poszedłem za emocjami. Uderzyłem o ziemię kijem obok niego i nakrzyczałem nadal bez odpowiedzi. Wkurzony bez sympatii wobec niego oraz skrupułów zacząłem go bić, dosyć mocno bo po kilku sekundach biegł do domu. Pewnie myślicie że poszedłem do psychologa lub jakoś sam siebie ratowałem. Nie, byłem i jestem w tym bagnie nadal żyję z umiejętnością zadźgania kolegi lub zwierzęcia. Jednak zacząłem z tym walczyć: może nie tak jak powinienem ale jakoś: gry, rysowanie, muzyka (jazz) itp. oraz mój ulubiony czyli tabletki przeciwbólowe. Pewnie się pytacie czy ktoś to zauważył, zareagował. Nie, a jeśli zauważył to hue hue "żarty" pewnie. Zacząłem nienawidzić siebie, tak bardzo że jak nikogo nie ma w domu zakładam maskę na siebie i próbuję czuć że nie jestem sobą. W pierwszej szufladzie po prawo mam nóż którym najchętniej bym się zadźgał. Jak reaguje rodzina? Zacznijmy od tego że jest ona POJEBANA. Mieszkam z matką i babcią. O ojcu nic nie wiedziałem aż po 12 latach mego życia przyjechał ten Janusz i jako najpierw jako partner a jak rok później się okazało stary wpierdolił mi się do mojego życia. Z całej zasranej rodzinny i świata tylko jedna osoba mnie rozumie: moja matka. Mogę z nią porozmawiać o czym chcę i czasami kiedy chcę (ma dużo pracy). Ojciec to Janusz Kowalski, a babcia... ehh pierdoli cały czas co jej telewizja (głównie TVN) albo ksiądz napierdoli do łba. Gdyby nie moja matka to bym już się dawno zajebał a na ścianie napisał: W DUPĘ SOBIE WSADŹ TAKI ŚWIAT. W szkole podstawowej byłem gnębiony bo wyglądałem innaczej: dziwniej. 6 lat bycia cały czas napierdalany jakimś cudem się opłaciły bo poszedłem w miarę do ogarniętego gimnazjum (którego właśnie kończę). Tutaj zacząłem życie od nowa. Nowi znajomi, zainteresowania itp. Z poprzedniej szkoły kilka osób poszło do tej samej co ja ale miałem na nich wyjebane. Byłem z ludźmi którzy byli wreszcie mili, ale nie czułem się sobą. Chciałem być inny ale presja ze strony klasy była dość silna aby mnie zmienić. Zauważyłem to dopiero teraz w 3 roku pod koniec I półrocza. Zrobiłem to co chciałem czyli zamknąłem się w sobie. Na korytarzu podczas przerw siedziałem sobie na podłodze i myślałem.. nad wszystkim. Nad tym co zrobiłem i co zrobię. Jednak to co napisałem wcześniej czyli tabletki przeciwbólowe oraz nóż w szufladzie nie zniknęły. Cały czas ich używam by siebie zaspokoić. Grając też w gry, rysując i słuchając muzyki oczywiście. A co z miłością? Każdy ją przecież miał/ma lub będzie miał. Odpowiem że była ale powiedziałem sobie nie. Jeśli siebie nie umiem uratować to jak mam podtrzymać relację z kimś innym. Nawet teraz nie mam pomocy psychologa bo jestem cipą aby o to poprosić bo reakcja rodziny będzie: CIĘ TO POWALIŁO SYNEK, NA ROBOTĘ POJEDZIESZ TO CI WE ŁBIE POUKŁADA. A matki się boję zapytać bo myślę że straci ona nadzieje wobec mnie. Normalnie interesuję się: historią, polityką itp. ale nie myślę że pójdę w tym kierunku. Pewnie pomyślicie jak mogę takie coś skrywać? Nie wiem ale to robię i mi się udaję: wszyscy uznają mnie za gościa który potrafi powiedzieć jakiś żart, jest miły i pomoże ci jeśli będzie taka potrzeba. A tak naprawdę jestem nieczułym skurwysynem. Tak w sumie zapoznałem się z JBZD (dzięki hard). Zainteresowały mnie najpierw memy a następnie hard. Głównie to wojny oraz tortury zwierząt. Na telefonie mam kilka pobranych. Puszczam je sobie czasami aby przypomnieć że nie zmieniłem ciała i nadal jestem tym pojebem.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.086013078689575