4
Po przeczytaniu dzidy MIK30 na temat zbyszkow na lotnisku, którzy wracali do kraju chciałbym uzupełnić temat jako zasymilowany Zbyszek. Otóż zbyszki dzielą się na różne kategorie w zależności od ich celów i możliwości oraz szczęścia w życiu.
Przede wszystkim są zbyszki dlugo i krótko terminowe. Krótkoterminowi Zbyszkowie to w znaczącej większości ludzie opisani wyżej choć zdążają się wyjątki. Tymi wyjątkami są ludzie w miarę inteligentni i kulturalni jednak totalnie nie ogarnięci życiowo na tyle, by sprostać prozie życia za granicą. 
Długoterminowi Zbyszkowie dzielą się na podgrupy:
Zbyszki Beneficjenci - najwieksza patologia, nie mająca żadnych perspektyw ani w kraju rodzimym ani w tym, w którym się obecnie znajduja. Ciągną zasiłki całymi latami, nie znając nawet angielskiego na tyle, żeby załatwić najprostszą sprawę. Praktycznie udupieni na miejscu, bo nie potrafią nawet ogarnąć paszportu dzieciom, których narobili na emigracji. Tych zbyszkow inne zbyszki unikają jak ognia, ponieważ ciągle trzeba im pomagać, gdzieś dzwonić, pożyczać, dzwonić do komornika, czytać listy, znowu dzwonić itd. Najczęściej social i policja znają ich bardzo dobrze. 

Zbyszki klasyczne - to rodzaj zbyszkow długoterminowych żyjących i pracujących za granicą w jakich tam fabrykach, jednak bieda dotyka ich tak samo jak w Polsce, bo "zryć tego ichniego gówna nie będę", wiec wszysyko co zarobią przepuszczają w tzw "polskich sklepach" gdzie towar jest czesto x3 droższy niż w Polsce (już po przeliczeniu waluty) i nawet miejscowi omijają te sklepy. Coś tam gadają w obcym języku i w zasadzie żyje im się ok.

CDN
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
67
Siema dzidki. Jako, że w Polsce dzieje się coraz gorzej i zabiera nam się coraz więcej swobód obywatelskich i pieniędzy zaczynam myśleć na poważnie o spierdoleniu z tego kraju na stałe.
Rozważam głównie kierunek północ, tj kraje skandynawskie, Norwegia i Finlandia bo szwecja jest już tak zlewaciała że nie biorę jej pod uwagę. Najbardziej myślę o Finlandii i tu moje pytanie do osób, które tam mieszkają, mieszkały, pracowały - warto emigrować? Zakładając że mam milion - 2 miliony zł na zakup domu. Z pracą chyba nie będzie problemu bo pracowałem w lesie a lasów tam dużo, da radę utrzymać np. 6 osobową rodzinę i 2 psy z 2 przeciętnych pensji? Jak tam z prawem do polowań, trzeba przejść jakieś testy i płacić za to co się upolowało, czy wystarczy w zasadzie kupić broń, zarejestrować się i można strzelić tyle zwierząt ile nam pozwolą bez jakichś kosztów zależnych od wagi zwierzęcia?

Najbardziej zależy mi na dużej lesistości i spokoju, żeby rząd nie wpierdalał mi się z butami do każdego aspektu życia a żyć i tak planuję na mniejszym lub większym odludziu byle było jezioro i las, a tego tam nie brak.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
31
Uszanowanie dzidki.

Chciałbym Was zapytać czy może ktoś z Was przebywa, bądź przebywał w Holandii i czy mógłby podzielić się doświadczeniami z życia w tym kraju.

Planuję pojechać tam do pracy przez agencję pracy polecaną przez bliską mi osobę jednak dalej chciałem zapytać o doświadczenia w pracy z tamtejszymi ludźmi (zdaje sobie sprawę, że na hali to raczej w większości spotkam ludzi z importu) i o codzienne życie. 
Od razu zaznaczam, że jadę odłożyć trochę pieniędzy a nie walić sake i palić zioło bo takie klimaty mnie zupełnie... welp, nie jarają.

Dziękuję za pomoc i z fartem przyjaciele.
Ta ta, historia studenta z Holandii jest mi znana ale po edukację tam nie jadę 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.07785177230835