20
Chicago
* Już kiedyś przedstawiałem historię mojego sąsiada, który po ponad 20 latach postanowił wrócić do Polski wraz z żoną Amerykanką i dwójką synów (jeden z nich jest przyjacielem mojego syna).

Jednym z powodów był fakt, że miasto postanowiło pozbyć się patologii z centrum miasta i wyjebać ją na dotychczas spokojne obrzeża. Efektem było to, że w ostatnim roku pobytu a USA, w bliskim sąsiedztwie pojawiły się narkotyki, gangi, kilka strzelanin oraz włamania (do ich domu było tylko jedno włamanie). W BLISKIM SĄSIEDZTWIE... Próbujcie wychować synów w takich warunkach, trzymając kciuki, żeby dożyli chociaż pełnoletności.

W centrum Chicago natomiast nadal są dzielnice, w których parkując auto zostawiasz otwarte drzwi i opuszczone szyby- i nie, nie dlatego, że jest tak bezpiecznie, tylko żeby nie stracić szyby. Niektórzy aby nie generować sami sobie kosztów zostawiali karteczki z informacją, że w aucie nie ma nic cennego, ale te zwierzęta nie potrafią czytać, więc bez otwartych drzwi i okien nie są w stanie tego sprawdzić bez wybijania szyby.

Żona Amerykanka na swoim profilu na FB promuje Polskę swojej rodzinie i znajomym. Jest w szoku, że po godzinie 20 można bezpiecznie wyjść z domu i nasz kraj jest tak spokojny. Stąd uważam, że te jebane lewackie kurwościerwa, które czują się w Polsce niebezpiecznie lub chciałyby pigmentusów w naszym kraju, powinno się wysłać na survival do szwedzkiego, niemieckiego lub amerykańskiego getto- wyrzucić z auta w samym centrum o godzinie 20 i dać im czas do rana, aby się z niego wydostali...
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
„The reports, mainly from children, have varied… They seem to be reaching near-mythic proportions, tumbling out from different parts of the city like clowns falling out of a Volkswagen.”

- fragment artykułu z Chicago Tribune, wydanie z października 1991 roku
Wczesną jesienią 1991 roku po szkołach Chicago i przedmieściach, zaczęła krążyć pogłoska o klaunie w białej furgonetce. Miał kusić dzieci cukierkami i pieniędzmi, by wciągnąć je do środka. W wielu relacjach powtarzało się, że klaun nazywał się Homey, jest to nawiązanie do popularnej wtedy postaci Homey D. Clown (Damon Wayans) z programu In Living Color. Doniesienia były chaotyczne i niespójne (różne kolory vana, różne dzielnice), ale było ich tyle, że policja zaczęła traktować je poważnie, o czym pisał Chicago Tribune. Mimo to nie zatrzymano żadnego sprawcy i nie potwierdzono uprowadzeń. Legendę w skrócie oddaje komentarz prasowy z tamtych dni: „zgłoszenia, głównie od dzieci, wydają się przybierać niemal mityczne rozmiary, tocząc się po mieście jak klauni wysypujący się z volkswagena”.
Kompendium strachu: „Widzieli klauna- miejska legenda ”, Homey the Clown, vol. 30
Folkloryści odczytują Homey’ego jako lokalny wariant wcześniejszego zjawiska phantom clowns (paniki widmowych klaunów). Była to fala pogłosek o klaunach pod szkołami i placami zabaw, znanej już od 1981 r. z Bostonu i okolic. W 1991 r. motyw przylgnął do Chicago i dostał nową etykietkę z telewizji (nazwa Homey), dzięki czemu brzmiał „prawdziwiej” dla dzieci i rodziców. Badacze (m.in. Benjamin Radford) i publicyści śledzący to zjawisko podkreślają, że takie plotki rozchodzą się szkolnym łańcuchem, wzmacniane przez ostrzeżenia dorosłych i media, ale rzadko mają pokrycie w policyjnych dossier. Jan Harold Brunvand już na początku lat 90. przewidywał, że Homey przeskoczy do innych społeczności co szybko miało się ziścić.
Kompendium strachu: „Widzieli klauna- miejska legenda ”, Homey the Clown, vol. 30
W pamięci mieszkańców aglomeracji utkwiły szkolne listy do rodziców, patrole pod placówkami, historie o białej (albo niebieskiej lub czerwonej) furgonetce. Czasem z dopiskiem, że miała napis „Ha-ha” na boku oraz opowieści dzieci, które „uciekły Homey’emu”, a nawet „uderzyły klauna w nos”. Z perspektywy lat widać, że to materiał idealny dla miejskiej legendy. Postać rozpoznawalna z telewizji, lęki o bezpieczeństwo dzieci, świeże jeszcze skojarzenia z Gacy’m [1]. Do tego brak jednoznacznych dowodów, mieszanina, z której łatwo rodzi się lokalna panika moralna. Media i kompendia miejskich legend do dziś klasyfikują Homey the Clown jako najbardziej znaną legendę Illinois z lat 90 XX wieku. 
Kompendium strachu: „Widzieli klauna- miejska legenda ”, Homey the Clown, vol. 30
Wnioski folklorystyczne wskazują, że Homey to podręcznikowy przykład, jak szkielet opowieści (klaun w furgonetce polujący na dzieci) dopasowuje się do epoki i miejsca. Chicago 1991 roku dostało łatkę z In Living Color, policyjne notki i szkolne ostrzeżenia dodały mu wagi. Brak sprawcy utrwalił go jako legendę, nie sprawę kryminalną. W kolejnych dekadach motyw odżywał przy nowszych panikach klaunów (najbatdziej znana z 2016 roku), ale rdzeń opowieści pozostał ten sam.
Kompendium strachu: „Widzieli klauna- miejska legenda ”, Homey the Clown, vol. 30
[1] John Wayne Gacy (1942–1994)- amerykański seryjny morderca, polsko-duńskiego pochodzenia, zwany „Klaunem Zabójcą”. Występował charytatywnie jako Pogo/Patches the Clown, co silnie wpłynęło na popkulturowy lęk przed „złym klaunem”. Udowodniono mu zabójstwo co najmniej 33 chłopców i młodych mężczyzn w latach 1972-1978 w okolicach Chicago. Aresztowany 21 grudnia 1978, skazany na śmierć w 1980, stracony 10 maja 1994 przez zastrzyk trucizny. Uwaga: nie ma dowodów, by dokonywał zbrodni w przebraniu klauna, to raczej zbitka medialna z jego działalnością jako Pogo.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.07165789604187