Oszołom Grzesiu w Konfuni mieszka,
Pusto ma w głowie ten nasz koleżka.
Męczy się pilnie przez całe ranki
Ze swojej dla szurów czytanki.
A gdy do ławy z kuluarów wraca,
Pierdoli głupoty - to jego praca.
Aż Bosak krzyczy: "Grzegorz łobuzie!''
A Grzegorz zaplutą nadyma buzię.
Bosak powiada:"Weź leki Grzegorz"
A on zaparcie odmawia tegoż
Bosak powiada :"Siedź proszę cicho",
A w niego wstępuje co chwilę licho.
Lecz Bosak kocha swojego synka.
Bo nie ma wyjścia - to jego jedynka
Szkoda że Grzegorz, co wielbi kościoły
Nie zgasi raczej już żadnej menory