Czytam z obrzydzeniem teksty ludzi, którzy w internetach ogłaszają (i chyba to taki jakiś modny trend się robi) że jakby co to oni podkulą ogonki i wyjadą z Polski bo tu nie ma czego bronić.
Być może mam wypaczony punkt widzenia bo po pierwsze służę w mundurze, a po drugie właśnie jestem w punkcie gdzie przyjmowani są uchodźcy. Same kobiety i dzieci. Smutne, przerażone twarze. Ich faceci, mężowie, ojcowie, bracia zostali bo uznali, że jest co bronić.
Szanowny Cebulaku Internauto (nie daj Boże jeszcze influencerze) Nie chcesz bronić kraju, który dał ci dzieciństwo, wykształcenie i coś tam jeszcze? Widzisz tu wyłącznie same minusy, które pozwolą ci bez chwili namysłu zrejterować?
Spoko. Twoja sprawa. Nie wymagam abyś stawał na barykadzie. Nie każdy jest do tego stworzony. Nie każdy czuje się na siłach. Nie każdy ma umiejętności. Rozumiem.
Proszę jedynie abyś ze swojej postawy nie robił publicznej deklaracji.
No chyba, że za pisanie takich rzeczy ktoś ci płaci. Ale serio? Przy tym kursie rubla to się opłaca???