"Jagodzianka" bestialsko zamordował swoją dziewczynę, która przyjechała do hotelu w którym był zameldowany, by z nim zerwać.
Dziewczynie towarzyszyła znajoma, która czekała przy recepcji. Po dłuższej chwili, gdy nie było żadnego kontaktu z koleżanką, na miejsce wezwana została policja. Po wejściu do pokoju, policjanci odnaleźli zwłoki 25-latki z licznymi ranami kłutymi oraz innymi obrażeniami, oraz żywego jeszcze Jagodziankę. Koleś zmarł w szpitalu- zabił dziewczynę, a sam popełnił samobójstwo.