Słuchajcie dzidki, bo aż mnie kurwica bierze. Mignął mi właśnie kurs na CompTIA Security+ za, uwaga, siedem patyków. 7000pln za przygotowanie do certyfikatu, który w branży jest uznawany za entry-level. To mniej więcej jak płacenie pani kurwie pięciu kafli za to, żeby kibicowała wam w waleniu konia i mówiła jak macie to robić
Te wszystkie "dyplomy" od firm typu Cyber Janusz (czy nawet bardziej znane polskie firmy) możecie sobie wsadzić od razu tam gdzie marzenia o cycatej gotce. Liczą się tylko papiery od globalnych firm jak CompTIA, Cisco, AWS, RedHat, Oracle, a nie przepłacone świstki z gratulacjami, za 800% wartości Żeby nie było, że tylko ujadam, to postaram się wyjaśnić jak to ogarnąć poprawnie. Zamiast finansować wakacje jakiemuś „trenerowi” i "super coachowi", możecie zróbić to po kosztach, bo wiedza leży pod nogami, a ile się faktycznie nauczycie zależy tylko i wyłącznie od Was, i ile czasu i poświęcenia w to włożycie.
Do rzeczy: Professor Messer na YT: Gość ma ponad setkę filmów pod Sec+. Wykłada wszystko jak krowie na rowie, za darmo. Dokładnie ta sama wiedza, co w przypadku kursu za 7000pln!!!! ZA DARMO. NA YT!! Typ jest legendą, do tego stopnia, że większość podobnych kursów to po prostu kopiowanie tego typu treści i przemodelowanie. Jak spisywanie pracy domowej na przerwie przed przyrką. Są i wyjaśnienia i techniczne i pięknie wyjaśnione jak krowie na rowie JAK ZDAĆ, jak są punktowane odpowiedzi etc. https://www.youtube.com/watch?v=KiEptGbnEBc&list=PLG49S3nxzAnl4QDVqK-hOnoqcSKEIDDuv
Udemy i ich „wieczne” promocje: Nigdy, przenigdy nie kupujcie tam nic w standardowej cenie. Udemy ma te swoje promki co dwa dni – wtedy kursy czy testy od takiego Jasona Diona wpadają za 50-60 ziko. Jak widzisz cenę 400 zł, to po prostu poczekaj jakiś czas. Sprawdź agendę (do tego nie trzeba wykupić kursu) i spróbuj najpierw sam znaleść informacje. Promki po 50/60/70% to standard, tylko trzeba czasem poczekać. Nie traktuj też tego jako świętego graala, tylko jako "roadmapę" jak to ugryźć, bo suma sumarum i wszystko w Twoich rękach jak można to też w ustach. I niech Cię ręka boska broni dopisywać zdobycia tych certyfikatów w CV. Tylko skill - umiem to i to, nawet jeśli średnio. Zrób zamiast tego projekt albo dwa w tym obszarze, w ktorym się uczyłeś (byle nic na zadadzie to do listy, tylko coś bardziej z polotem) i wrzuć na git. Sam link do githuba w CV wygląda lepiej niż pierdyliard certyfikatów.
Reszta wypocin w komentarzu dla zainteresowanych
(...)
Wypierdalam