Poszedłem sobie dzisiaj na spacer (do inpostu) i bardzo mi się smutno zrobiło jak zobaczyłem parę, która się tak strasznie kłóciła. On ją wyzywał, że jest gruba (fatfobik), a ona mu coś tam wyrzucała, że nie pracuje (ejblist).
Naturalnie chciałem jakoś złagodzić tą sytuację:
- niby mogłem im zacząć mówić, że najważniejsze jest to, że mają siebie, powinni się wspierać i razem znaleźć rozwiązanie swoich problemów.
Jednak uznałem, że to nic nie da i doszedłem do fundamentalnej konkluzji, że muszę kopnąć ich psa.
Dla wielu laików, to zabrzmi bardzo dziwnie, ale jest to zabawnie proste -> zastąpiłem ich mniejsze osobne konflikty w WSPÓLNY WIĘKSZY konflikt.
W sekunde przestali wgl myśleć o czym wcześniej się wydzierali, tylko oczywiście zaczęli na mnie krzyczeć R A Z E M.
Jedyne co mogłem zrobić, to powiedzieć, że nie mówie po polsku i poszedłem dalej.
Myślę, że tego samego potrzebujemy w polsce jako ogół. Sranie się uuu prawica/lewica nie doprowadzi nas bliżej. Musimy znaleźć kogoś kto "kopnie" tego "przysłowiowego" psa, dzięki czemu zaczniemy WSPÓLNIE PRACOWAĆ i się ŁĄCZYĆ