Grunwald 1410 r. Chwilę przed rozpoczęciem bitwy do Jagiełły podbija krzyżackie poselstwo i
proponuje, żeby zamiast bitwy wystawić na
przeciwko siebie po jednym najlepszym rycerzu.
Czyj rycerz wygra, tego armię uzna się za wygraną całej bitwy. Jagiełło się zgadza, ale okazało się, że nasz najlepszy rycerz tak zachlał, że kompletnie nie kontaktuje. Kazał
więc znaleźć najsłabszego chłopa z łapanki, bo szkoda marnować dobrych rycerzy, a i tak przegrają i tak. Znaleźli Jaśka. Jaśko był drobny, chudy i ledwo ogarniał miecz. Jaśko
wyszedł na plac bitwy. Na przeciw niego stanął Ulrich von Jungingen. Ruszyli na siebie, alePolakom zrobiło się szkoda Jaśka i zaczęli
krzyczeć: Jaśko! W nogi! W nogi!
Dopadli do siebie, wzbił się ogromny tuman kurzu i tylko słychać było szczęk mieczy. Nagle cisza. Wszyscy zamarli. Kurz opada, Jaśko stoi
nad jęczącym Jungingenem bez nóg i mówi: Masz szczęście, że krzyczeli "w nogi", bo bym cię zapierdolił.