4
Cześć wszystkim,
Mam pytanie do osób które korzystały z gwarancji on-site firmy Brother albo kogoś kto pracuje dla jakiegoś ichniejszego oficjalnego serwisu xd
Otóż mam drukarkę laserową w której zacina się papier. Zgłosiłem ją na gwarancję i w ogóle ale zapomniałem o jednej rzeczy - mianowicie mam tam zainstalowane zamienniki zamiast normalnych tonerów (Brother chyba się jebnął z cenami. 400-500 zł za jeden toner który nawet 2000 kartek nie wydrukuje to zdzierstwo).
Pytanie brzmi czy jak przyjedzie technik to zaraz spierdoli i odrzuci reklamacje czy zrobi co należy (czyli naprawi drukarkę).
A może ma ktoś do sprzedania tonery TN-421, 423 albo 426 w normalnej cenie?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
1
Chciałbym wam przybliżyć działanie przemysłu i łańcucha dostaw z punktu widzenia inżyniera.
 Zatem zacznijmy od dupy strony.

Firma żeby zyc musi sprzedawać. Produkty lub usługi. Na usługach się nie znam , więc będzie o produktach.  Czy samolot, samochód czy włącznik światła , zasady i kroki są podobne.

Zależnie od rynku na jakim działa firma, różne są wymagania. Kojarzycię znaczek CE?  To potwierdzenie że produkt jest bezpieczny i spełnia wymogi europejskich norm. Co jest fajne w UE? W większości przypadków producent przybija ten znaczek sam. Projektuje, montuje , testuje , mówi jest ok. Cykl naklejka i na rynek.

Ale. Jeżeli firma chce produkować osprzęt do kopalni , rafinerii, czy stacji benzynowych, to wchodzi dyrektywa Atex. A to oznacza że produkt musi przejść badania w jednostce certyfikującej. Jak produkt przejdzie ok, to nadają oznaczenie CE Ex.
Takie testy potrafią trawac kilka miesięcy. I po zatwierdzeniu nie wolno produktu modyfikować.
Podobnie jest ze sprzedażą na rynek chiński (znaczek CCC), amerykański (UL) czy rosyjski (Gost).  Bez testów w ichnich jednostkach , nie wejdziesz na rynek.
Najdłuższy proces testów widziałem na rynek amerykański. 17 miesięcy.

Teraz cofamy się o krok. 
Każdorazowa certyfikacja kosztuje pieniądze i stanie w kolejce. Dlatego firmy najpierw testują wszystko u siebie. Często gęsto przy testach produkt jest poprawiany.

Jeszcze jeden krok, produkcja. To jest temat na trzy osobne dzidy więc go pomine. Załóżmy na razie że produkcja działa jeśli dostarczamy komponenty.

I mój ulubiony krok czyli komponenty.

Najpierw projektant robi rysunek. Określa kształt, wymiary , materiał , rodzaje obróbki , wymagane testy.

Potem trzeba znaleźć dostawcę. Z reguły dział zakupów dostawców już ma , więc stara się to upchnąć u nich.
A jak nie ma? To szuka. Jak znajdzie obiecującego to trzeba mu zrobić dwa_trzy audyty. Biznesowy , inżynieryjny , narzędziowy. Biznesowy to sprawdzenie np płynności finansowej. Inżynieryjny - czy dostawca ma dość wiedzy i maszyn żeby część wykonać. Narzędziowy - czy da radę wykonać np formę do wtrysku plastiku albo kopyto do sztancy.

Przy pomyślnych wiatrach kwalifikacja zajmuje dwa tygodnie.
Potem dostawca otrzymuje rysunki i robi wycenę.
Jak da dobrą cenę to dostaje zamówienie na partię próbna i wykonanie dokumentacji.

I tu ciekawostka. Żeby zatwierdzić taki duperel jak gniazdko elektryczne do domu, producent musi dostarczyć około 30 różnych dokumentów.
Potwierdzony rysunek, analizę ryzyka, przepływ procesu, plan kontroli, raport wymiarowy, raport elektryczny, instrukcje montażu i kontroli, raport wyglądu , sposób pakowania , i całą resztę.
Ponieważ gniazdko jest plastkowe, równolegle musi przygotować plan budowy firmy wtryskowej, DTR,  wykonać formę i na koniec wykonać próbki.

Jak już próbki trafia do inżyniera, trzeba zrobić testy montażowe, funkcjonalne a czasem i klimatyczne.
Np 600 godzin w komorze klimatycznej albo 300 godzi w komorze solnej.

IJak się to przebrnie, daje się zielone światło i dostawca może w końcu zrobić pierwsze zamówienie seryjne.

A co się dzieje jeśli dostawca lub transport zawiedzie , tak jak teraz przy blokadzie  Ormuz ? 
Cały proces rusza praktycznie od nowa.
Dla prostych obrabianych części idzie to ogarnąć w dwa tygodnie.
Dla plastyków dwa miesiące. Bo forma jest u aktualnego dostawcy. I jeśli się jej nie wyciągnie , trzeba budowac nową.
Podobnie z częściami odlewanymi z metalu. Tam budowa formy to są trzy miesiące.

Najgorsze są części wysokich technologii. Kondensator pracujący na 50kv.
Wprawdzie nie trzeba  projektować , bo to robi dostawca, ale czas oczekiwania to 12-14 tygodni.
Inny problematyczny komponent to półprzewodniki. Tu wiadomo, albo Tajwan albo nic.

I tu się nasuwa myśl. To może to wszystko robić i siebie ? 
Nie opłaca się. Specjalizacja w firmach powstała po to żeby maszyna szła non stop. A inżynierów było dwóch a nie pięćdziesięciu.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
119
Z mojego korpo kołchozu.
Dzisiejszy poranny obchod. Planowanie mówi naczelnemu że linia stoi.
Stoi bo nie ma części.
Pytanie do logistyki: czemu nie ma części.
Tadziu logistyk spokojnie mówi : dostaliśmy oficjalna informację od przewoźnika że części nie będą dostarczone ze względu na sytuacjie w cieśninie Ormoz.
Naczelny bez najmniejszej nawet refleksji: co zrobicie żeby to dojechało jak najszybciej.

A Tadziu nadal spokojnie  : wezmę karabin i będę się napierdalal o ten towar.


Tadziu jesteś kozak. Będzie nam ciebie brakować.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.12833499908447