28
Podczas dzisiejszego wieczornego spaceru nad Wisłą spotkało mnie coś co zapamiętam na długo.

Pierwszy raz w życiu usłyszałem szczekanie saren!

***

Godzina około 21:30


To że sarny szczekają i jak to szczekanie brzmi wiedziałem już od dawna dzięki grze TheHunter, a to że można je u mnie nad Wisłą spotkać wiedziałem od mojej siostry.

Czytałem, że sarny szczekają gdy się czegoś boją :(
I prawdopodobnie przestraszyły się mnie, bowiem odgłosy zaczęły dochodzić z miejsca w którym byłem dosłownie 3-4 minuty wcześniej. Podczas żeru musiały wyczuć obcy zapach na ściółce.

Cała ta sytuacja to był dla mnie spory zastrzyk adrenaliny.
Niby nie pies, a szczeka
Kiedy już szczekanie ucichło, odczekałem jeszcze chwilę, po czym ruszyłem w drogę powrotną wiślanym wałem. Było już zupełnie ciemno (tuż przed 22:00).

W trakcie tej drogi, u dołu wału od strony rzeki dobiegł mnie odgłos... tupotu racic. Z zarośli wybiegła sarenka, której jednak przez panujące warunki nie dane mi było zobaczyć. Ona zapewne mnie też nie zauważyła, pewnie również mnie nie usłyszała.

W pierwszej chwili osłupiałem, serce zaczeło nakurwiać. Bałem się że może wejść na wał, więc aby uniknąć tego spotkania zacząłem hałasować w celu jej spłoszenia, co się udało - wbiegła z powrotem w zarośla i dalej w tylko sobie znanym kierunku :)

Morał tej historii jest taki, że warto wyjść z domu wieczorem na spacer, a nie siedzieć na JBZD :)

Nie pozdrawiam,

Hetfield z Dzidy
Niby nie pies, a szczeka
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
32
Widok na Jezioro Tarnobrzeskie, 15.04.23 r. godz. 19:27
Widok na Jezioro Tarnobrzeskie, 15.04.23 r. godz. 19:27
Sobota.
Dziś w pracy do 16:00, tylko jutro wolne. Ale te niedogodności odpłacam sobie mieszkając tu, w Tarnobrzegu, na zadupiu Polski. 

Latam sobie wieczorkiem moim autkiem nad jezioro, tam doznaję ukojenia ran naniesionych na duszę przez siebie samego - niezdolnego, wszak zmuszonego do życia w społeczeństwie, ale dzisiaj nie o tym.

Siedzę na drewnianych schodkach na samym końcu plaży, podziwiam wspaniały zachód słońca.
Jest połowa kwietnia, więc w pobliżu nie ma prawie nikogo. W zaroślach ganiają jakieś ptaszyny, inne z kolei baraszkują gdzieś w oddali. W wodzie co chwila wesoło pluska ryba, po drugiej stronie jeziora mrugają światła kominu zakładów Siarkopol.

Wszystko to na tle rozognionego zachodem słońca nieba, które to majestatycznie odbija się w lustrze wody.

W tej chwili JESTEM SZCZĘŚLIWY. Zero zobowiązań, zero potrzeb, od nikogo nie jestem zależny, wrócę do domu jak mi się zachce. Tam czeka tylko kot, ale jednak ucieszy się gdy wrócę.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.069736003875732