112
To jest o chyba o najbardziej surrealnej rzeczy jaka mnie spotkała w życiu, dzisiaj w nocy. Nie będzie memów, śmieszków.
Trochę w sobie to poukładałem i chce to tutaj napisać, dla tych którzy może tego potrzebują lub tych którzy by chcieli komuś pomóc.

Po drugiej w nocy ktoś zadzwonił mi do drzwi. Spałem średnio z powodu pleców więc mnie to obudziło od razu. Patrze na kamerę a tam ktoś siedzi na schodach i kurwa bagiet stoi pod drzwiami?. Ubieram się wychodzę na balkon patrzę, jakaś babeczka. Wołam "ej czego?" ona się na mnie patrzy i tylko cześć. Parę sekund mi zajęło, ogarniam- Karolina psiapsi od żony. Kurwa co jest. 
Schodzę otwieram. Bagiet coś tam mówił chyba się przedstawił spytał jak się nazywam i w sumie spierdolił (ja go miałem w dupie bo skupiłem się na niej) a ona wyglądała jakby na pizde dostała, podpuchnięta, niby czerwona a blada (nie wiem jak to kurwa opisać). Wystraszyłem się że coś jej się stało, mówię właź. Ona po prostu weszła, zdjeła kurtkę buty, poszła do dużego pokoju (często bywa, zna dom).
Siada i pyta czy moja śpi. Mówię że raczej nie inaczej o tej porze. No i się zaczyna płacz, smarkanie i telepie nią jak pojebaną. Przyniosłem jej recznik papierowy i poleciałem po żonę. No i tak.
Tu krótko bo nie wiem jak inaczej, jak wróciła do domu to odkryła że jej stary zajebał samobója w garażu. Tak na lince jakiejś i belce po prostu. Z tego co zrozumiałem próbowała go podnieść ale nie umiała, zadzwoniła po służby. Przyjechały, zdjeły. Poprosiła aby ją przywieźć do nas bo nie chce być w domu a nie ma gdzie iść. Dziewczyne wychowywała babcia ale zmarła i w sumie ma tylko koleżanki.
Nie wiem bo nie byłem przy całej rozmowie ale z tego co mi na szybko mówiła żona to rano ma jechać na bagieciarnie.
Może o nich chwile. Chłopa poznała na studiach we Wrocławiu, jakoś się dobrali, wzieli ślub i sobie mieszkali razem. Typ z jakiejś rodziny prawniczej bo jak byłem na ich weselu to czuć było kije w dupach i wgl wyższe sfery przyjechały do chołoty. Facet miał w nich wyjebane i tyle.
Sam znałem go na tyle ile się da znać znajomego od swojej baby. Jak się spotykaliśmy to piątka, siema co tam. Miałem z nim wspólny temat, gry i filmy. Czasem coś napisaliśmy do siebie, jakiś trailer i tyle. Kiedyś im za przysłowiową flaszkę parę rzeczy w domu ogarnąłem. Nic zażyłego, kolega/znajomy i tyle.
Karolina twierdzi że nic nie było po nim widać, na ich FB z listopada jeszcze zjdecia z wypadu do Wrocławia do znajomych. Rozjebała się totalnie jak opowiadała że "tydzień temu kupił sobie narzędzia z Makity i strasznie się cieszył bo kupił po taniości".
Ogarnąłem migiem gościnny i żona z nią została i będzie pilnować jej do rana. Pewnie trzeba będzie ogarnąć jakąś wizyte domową lekarza bo wątpie żeby na trzezwo dała rade funkcjonowac. Ja wróciłem do najmłodszego, który na szczesćie śpi. Ja pewnie już pospane. Siedze teraz przed kompem, pije kawę i myśle co ja mam kurwa zrobić. Zejść rano i co "cześć jak się czujesz"? "jak się spało?" "co zjesz na śniadanie?".
Dobra, Panowie nie jestem żadnych fachowcem czy lekarzem. Może to zabrzmi patetycznie ale trudno. 
Czasy chujowe, pewnie wielu z was mierzy się z problemami które was przytłaczają. Nie neguje tego. Jesli nie dajecie rady, dajcie komuś innemu spróbować wam pomóc. Większość tego typu problemów to po prostu zła chemia w mózgu a depresje się leczy. To żaden wstyd, to CHOROBA do której potrzeba specjalisty. To nie tak że wasza wyjście ostateczne to koniec problemów. Bo może obecnie tego nie widzicie ale pewnie jest wiele osób którym zależy na was.
Nie poddawajcie się w walce w tym skurwiałym świecie o siebie.
Tu wystarczy już naprawdę lekarz rodzinny - idziecie i mówicie że macie gorszy okres, źle wam, oni pokierują was dalej do fachowców bo TO SIĘ LECZY TO CHOROBA nie wymysł, nie jesteście frajerami czy mięczakami jak chcecie się leczyć.
Tu macie kontakt do ludzi zajmujących innymi w potrzebie
Telefon do lini wsparcia: 116 123 lub 800 70 2222 
Jeśli wolicie chat: 116sos . pl (bez spacji)
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.07233190536499