Chciałem sie z Wami (*cough*,*cough*) koledzy podzielić moim dzisiejszym doświadczeniem z osobnikiem kwantowym (pdk).
Biegam na biezni i obok chodzi sobie wlasnie jakiś melaniniarz, taki szczypiorek, cały odjebany w dresy. I apropo Bożego Ciała - BOŻE, jak jego ciało jebalo... I nie zmyślam, ten fetor sprawił ze centralnie zachciało mi sie rzygać i zrobiło mi sie słabo. Nie wiem nawet jak ten pierdolony swąd opisać ale to troche jakby ktos aplikował mi zjełczałe masło zmixowane z rzygami w formie aerozolu prosto w nozdrza. Musiałem centralnie od niego spierdalać. Mam nadzieję ze Wasz dzień bedzie choć trochę lepszy, tymczasem i wypierdalam