18
Jaki jest nasz cel w życiu? Rodzimy się, dorastamy. Przechodzimy przez kolejne etapy edukacji oraz okres wychowawczy. Dorastamy, poznajemy ludzi, tworzymy paczki. Świetnie się bawimy spędzając razem czas ze sobą. Ale z czasem wszystko zaczyna się pierdolić. Beztroska przyjaźń zamienia się w fałszywą znajomość. Kiedy wydaje Ci się że jest wszystko ok ludzie za Twoimi plecami doprawiają Ci rogi. Kończysz szkołę, idziesz na studia. Po studiach praca. Szukasz swojego miejsca na tym świecie. W pracy każdy szuka jak najlepiej ojebać Cię na kasę. Chodzisz i szukasz co chwilę zmieniając kierunek zawodowy bo nie masz zamiaru robić za najniższą lub trochę powyżej. W końcu znajdujesz ale jesteś już tak zmęczony, że coś co miało być połączeniem hobby z pracą staje się Twoim małym koszmarem. Stare znajomości już nie istnieją, rodzina jaka jest taka jest. A Ty zapierdalasz w wyścigu do swojego dołu na cmentarzu aby wytrwać w kraju, który powinien mieć słowo „korupcja” w nazwie aby żyć na jakimś poziomie. Ciało powoli się sypie, wszystko jest coraz droższe. Psychika też już czasami siada. A wszystko to po to aby w wieku 65 lat dostać jakiś ochłap, który nawet nie wystarczy na leki. A na końcu tego wyścigu po prostu zdychasz kończąc w dole będąc pożywieniem dla prostych organizmów.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
36
IPTV
Witam, przychodzę z pytaniem, bo jak nas już tu tak wielu, to ktoś napewno miał styczność z iptv.
Jak wasze opinie? Z czego korzystacie, co ma sens (cena do jakości). Do niedawna korzystałem z deltamediaplayer. Ale potrafiło się przewracać i spadać z rowerka przy szczytowych wydarzeniach (finał LM, finały siaty itd). Macie coś logicznego? Jak to wygląda ze strony hajsu?
Dzięki i pozdrawiam! A póki co wypierdalam! 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
53
Witam 
Siedzę tak i chyba muszę gdzieś to z siebie wyrzucić, bo kurwa nie wyrobię jak moglem spierdolić życie... 

Poznałem dziewczynę i byliśmy ze sobą dwa lata, kiedy wpadliśmy. Kochalismy sie, więc nie widzieliśmy problemu, bywa. Jednak musieliśmy zamieszkać u moich rodziców. Kurwa...
Sym sie urodził i byłem wniebowzięty. Niestety moi rodzice zaczęli być nachalność już od pierwszego dnia po powrocie żony z synem. Co chwilę jakieś rady, checi pomocy, pytania, prośby. Żona w pewnym momencie zaczęła sie bać, jak mały płakał, żeby babcia nie wparowała do pokoju. Doszły niestety problemy jelitowe u syna i płakał prawie non stop. Po dłuższym czasie okazało sie, zento nietolerancja laktozy, ale rodzina zrobiła swoje... "ojoj, znowu głodny", "no mama, nakarm go porzadnie", itp. Niby nic wielkiego, ale nie dla matki z depresją. Niestety bylo coraz gorzej, bobpracowalem na nocki i nie mogłem jej pomóc, a żem ja sie wyspał, to ona musiała z synem siedzieć w salonie z babcią. W pewnym momencie przestała sie interesować synem, bo depresją ją przykuła do łóżka.  A moja matka za pomoc wzięła sobie zajęcie sie wnukiem, ale tak aż do przesady. Niestety narobiło to większych szkód i sie wyprowadziliśmy. Pojechaliśmy za granicę na kilkanaście miesięcy i wróciliśmy, bo żona w drugiej ciąży.  Wynajęliśmy mieszkanie, ale doszły oczywiscie problemy, bo urodził sie chory i poszło kupa pieniędzy na leczenie, co znowu dobiło żonę. Co gorsza, za jakiś czas musielismy sie przenieść znowu do rodziców na pół roku i wtedy jeszcze sie pogorszyło, bo dziadkowie rozpieścili mi starszego syna. Ten dodatkowo odbiegał od normy, ale dwoch psychologów określili sprzeczne wersję.
W końcu osiedliliśmy sie w jednym miejscu i bylo dobrze, bo miala sie nam urodzić córka. Niedlugo pozniej mialem okazje zalatwic mieszkanie. Pożyczka z banku, materialy pokupowane, a oczywiscie kurwa koszty okazaly sie pójść w górę 2x i musialem odpaść. Pieniędzy nie zwróciłem, bo minął dłuższy czas, a do tego ze stsrszym synem musialem jezdzic po specjalistach, plus kompletnie padlo auto... 
Po narodzinach córki starszy syn nie mógł spać I potrafił nawet pół nocy siedzieć u nas. Wszyscy byli wykonczeni, to syna dawałem by spał u dziadkow, bo sie wszyscy wykończą... kurwa mać...
Dziadkowie go rozpieszczali i ten nie chciał do nas wracać, a jak wracał to robił awantury. Trwało do długo, dziadkowie nie pomagali, żona sie kłóciła. Syn robił ciągle awantury i bardzo poważne problemy. Jakoś to ciągnęliśmy, ale ledwo co. W zeszłym roku padła diagnoza - autyzm, ale wysokofunkcjonujący, w pełni rozumny i inteligentny, ale nie rozumie konsekwencji i emocji. Cóż "jaki ojciec, taki syn" sie okazało...
Niestety to nie pomaga przy problemach z dziadkami i jak tęskni za nimi to robi nam piekło. 
W tym momencie jestem na skraju wszystkiego, bo żona już od dłuższego czasu sie ode mnie odsuwała. 
Pękłem...
Dzisiaj stwierdziła, że nie widzi dla nas już przyszłości...
Pękłem...
A ja pękłem... jakiś czas temu dopiero pękłem i zrozumiałem to wszystko, co zjebałem. Dopiero teraz. Od 2 tygodni staram sie zacząć pracować nad synem i są pewne postępy, choć słabe. Dziś nawet sie przytulił do żony. Potrzebna jest ciężka praca i zacząłem dawać z siebie 120%, czasami nawet jedząc połowę tego co normalnie, bo czuje do siebie odrazę (echem... jestem na lekach - nerwica). Nagle z nerwicowanego, wkurzającego sie na wszystko i wszystkich (nikogo nie byłem, tym bardziej dzieci) szajbusa, zmieniłem sie w stonowanego i intensywnie myślącego "ojca, który spierdolił życie sobie i swoim bliskim" (Krwawy Baron, W3). Chcę udowodnić żonie, ze jeszcze nie wszystko stracone i naprawie to. Naprawie to kurwa, choćbym miał już zyc z tym pierdolonym poczuciem winy do końca życia, bo dopiero teraz uświadomiłem sobie co znaczy dla mnie moja rodzina i jak bardzo kocham żonę i dzieciaki. Nie chcę ich tracić i nie chce, by żona była smutna. Chce być przy niej i ja wspierać. Chce by w końcu mogła pójść na studia i spełnić swoje marzenie, bo ma skubana smykałkę i na pewno sie wybije po tym. Chce by w końcu nie żałowała, że zdecydowała sie być z takim ciemniakiem, którego w końcu oświeciło. 


Teraz siedzę na skraju łóżka, gdzie 4letnia córeczka leży po operacji przepukliny. Żona spi na materacu na podłodze, zas syn zadowolony poszedł u nas spać. Przyjaciele sie ode mnie odwrócili, bo za dużo problemów mam. Z moja rodzina nie chce rozmawiać, a jedyną osoba, która mnie wsparła, to moja teściowa- godzina szczerej rozmowy robi naprawdę ciepło na sercu...

Siedzę i myślę, czy to jeszcze faktycznie możliwe. Chce wierzyć i chce to zrobić. Chce nadal mieć nasze wspólne zdjęcie na ścianie... Siedzę w ciemności o 2:17, zerkam na twarz śpiącej żony i wsłuchuje sie w piosenkę o wdzięcznym tytule "Never to late". 

Nie spierdolcie swojego życia i kochajcie swoich najbliższych sercu. Kochajcie szczerze i walczcie o nich...
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
61
Państwo nie jest nam potrzebne. Bez niego wykorzystywanie ludzi na masową skalę byłoby niemożliwe. Żaden gang ani mafia nie może poszczycić się tak ogromnymi sumami zrabowanych pieniędzy, jakimi dysponują urzędy skarbowe. Żadna organizacja przestępcza ani terrorystyczna nie ma na sumieniu tylu istnień ludzkich, co policja i armia dowolnego państwa.


Państwa istnieją wyłącznie dlatego, że wielu ludzi ma mentalność niewolnika, która nie pozwala im dostrzec alternatywy. Nie potrafią wyobrazić sobie życia bez zwierzchnictwa, wierząc, że ktoś inny – urzędnik czy polityk – lepiej pokieruje ich losem. Tymczasem nikt poza nimi samymi nie jest w stanie nadać ich życiu sensu ani sprawić, by ich egzystencja była wartościowa.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.074613094329834