Upał na wsi nie daje spokoju, więc Jesiotr‑Chan szuka chłodu w prowizorycznym laboratorium. W parującej wodzie przypomina sobie Budynia i jego nieszczęsne mleko od kozła — od tamtej pory nic nie pachnie normalnie. W basenie, wśród pary i wilgoci, odkrywa, że niektóre wspomnienia fermentują szybciej niż mleko.