36
Mam pewien dysonans poznawczy. Z jednej strony wszyscy są zgodni, że nauczyciele zarabiają za mało. Pokazują tam różne wyliczenia, że to prawie minimalna a taki dyplomowany to max 6tyś. brutto. Z drugiej strony przy okazji progu podatkowego wszyscy dają biednych nauczycieli jako przykład, że aż 40 czy 50% z nich przy listopadowych i grudniowych wypłatach wpada w drugi próg podatkowy i jakie to niedobre, że muszą taki większy podatek płacić. Jak oni to robią, że zarabiając 6tyś., albo nawet mniej, wpadają w drugi próg w listopadzie?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.13647294044495