W tej części opuszczamy piaski pustyni i kierujemy się do dżungli w Azji, a konkretniej do Mjanmy, znanej dawniej jako Birma. Oryginalnie wrzuta miała odnosić się do większej ilości konfliktów, jednak nie mogłem znaleźć wystarczająco dużo wartościowych informacji oprócz ciągle występujących starć na granicach, które do niczego nie prowadzą, dlatego nie będzie nic o konfliktach Indie-Pakistan, Tajlandia-Kambodża czy Indie-Chiny. Natomiast z wojny w Mjanmie jest zaskakująco dużo kontentu, dlatego skupię się tylko na niej.
Konflikt w Mjanmie w ogólnych założeniach nie jest skomplikowany. Ot typowa wojna w niszowym kraju spowodowana przewrotem wojskowym (a przynajmniej jej najnowszy epizod). Problem natomiast zaczyna się w momencie kiedy chcemy przyjrzeć się "obu" stronom konfliktu. Mianowicie prawie każda grupa etniczna w kraju posiada niezależne od innych ugrupowania walczące z obecnie rządzącą juntą, ale też i innymi grupami, przez co tak naprawdę strony konfliktu możemy liczyć w dziesiątkach. Z tego względu najpierw chciałbym przybliżyć mapę, która nieco ułatwia zrozumienie obecnej sytuacji w kraju. Bonusem jest to, że jest to relatywnie świeża mapa, bo z początku tego miesiąca.
(niestety jest ona w języku angielskim, bo w polskich źródłach na próżno szukać informacji o tej wojnie)
Także przechodząc do tematu, najpierw zacznijmy od zachodu, gdzie miesiąc temu doszło do przejęcia jednej z baz junty przez Armię Arakanu (AA).
Około 20 października pojawiły się informacje, że wojska junty wycofały się z bazy Nat Yay Kan w związku z ofensywą, ale udało im się ewakuować najważniejsze instalacje, w tym radar P-18 produkcji radzieckiej o zasięgu około 250 km. Co ciekawe przewinął się tutaj też wątek Bangladeszu, gdzie niektóre elementy wojska tego kraju miały wspierać finansowo i sprzętowo Armię Arakanu i Narodowy Front Czin (CNF) w walce z wojskami rządowymi.
Według niektórych źródeł w samej bazie miało poddać się około 60 żołnierzy junty.
Teraz przechodzimy na północ, gdzie pod koniec września lotnictwo junty zbombardowało centrum rekrutacyjne Armii Wyzwolenia Kaczinu (KIA) w miasteczku Shwegu, w wyniku czego zginęło 15 osób i raniono dodatkowe kilkadziesiąt. (zdjęcia poniżej)
Oprócz tego od dłuższego czasu siły rządowe prowadzą nieograniczone naloty na terenie całego kraju, często atakując obiekty cywilne, a czasami tereny, które same kontrolują. Ostatnim głośnym przypadkiem był nalot paralotniarza na grupę obchodzącą buddyjskie święto w mieście Saigang, w wyniku czego zginęło ponad 60 osób.
Następna informacja dotyczy ingerencji Chin w wojnę. Oficjalnie Chiny umywają ręce od wojny w Mjanmie, ale jak każdy może się domyślać, takie gadanie jest mało warte. Oprócz masowego szmuglowania broni przez wschód dla większości walczących grup Chiny działają też w roli "mediatora" wymuszając zawarcie pokoju na niektórych grupach rebelianckich. Do tej pory presji ze strony Chin uległy: Narodowa Armia Wa (WAA), Narodowa Armia Wyzwolenia Ta'ang (TNLA) oraz Armia Narodowego Sojuszu Demokratycznego Mjanmy (MNDAA). Tym samym jednak lokalne komórki innych grup rebelianckich oznajmiły, że wciąż będą walczyć w regionach zdominowanych przez wymienione grupy.
Kolejnym ciekawym wątkiem jest wykorzystywanie wojny przez Chiny. Przygraniczne stany są w zasadzie eksploatowane przez chińskie firmy, gdzie "pracownicy" mają być zmuszani do pracy pod karą tortur i śmierci. Oprócz wydobywania surowców chińczycy zorganizowali całą siatkę call center, czyli tych grupek mających wydzwaniać i oszukiwać ludzi. Co ciekawe siły rządowe ogłosiły tydzień temu zniszczenie kompleksu zwanego KK Park położonego w mieście Myawaddy na granicy z Tajlandią, który obejmował jakieś 150 budynków gdzie miała się znajdować omawiana siatka. Opinie na ten temat są jednak sceptyczne, ponieważ junta wojskowa również czerpała korzyści z tej siatki, dlatego niszczenie jej byłoby mieczem obusiecznym.
Następnie mamy już bardziej konkretne materiały z walk, ale zanim do tego przejdziemy znalazłem ciekawy materiał, co prawda krótki, ale dla pasjonatów broni może być interesujący. Od jakiegoś czasu w mieście Falam, położonym w stanie Czin, widuje się członków bardzo specyficznej grupy o nazwie Internacjonalistyczny Front Antyfaszystowski (AIF). Niewiele wiadomo na jej temat, aczkolwiek jak sama nazwa wskazuje często są to ochotnicy z innych krajów, z czego zauważalna część to kobiety. Nie jest to raczej aktywnie walcząca grupa, zamiast tego głównie szkoli inne lokalne grupy w walkach partyzanckich.
Wracając, ostatnio widziano dwóch członków tejże grupy, z czego jeden z nich (na filmie po prawej) posiadać ma bardzo rzadki karabin AK 47 Typu 1. (może eksperci będą wiedzieć więcej)
Poniżej wstawiłem też film ze szkolenia snajperów w wykonaniu AIF, ponieważ naprawdę ciężko znaleźć jakikolwiek materiał z udziałem tej formacji.