34
Zaorane.
Takie coś mi algorytm zaproponował na YT.
Wydało mi się podejrzane.
1) na google maps nie ma granic działek a już wgl info do kogo należą. Jeżeli drogę zaczęli robić w tym roku to naturalne, że w 2025 na satelicie jest wciąż pole. A chuj sprawdźmy:
Zaorane.
Zaorane.
na street view z 2012 jest po prostu pole.

Wracając do tematu, baitowy nagłówek mówił, iż miasto przyznało iż gościu nie otrzymał odszkodowania za odkrojoną od jego pola część drogi. 

Opublikowany w sieci film i mem sugerowały, że miasto bezprawnie wybudowało drogę na terenie rolnika bez wypłaty odszkodowania.

Wyciągi z ksiąg wieczystych i dane z Geoportalu jednoznacznie potwierdzają, że działki drogowe (nr 802, 803, 804 w obrębie 0040 Ostropa) stanowią własność Miasta Gliwice od ponad 20 lat, a ich wydzielenie nastąpiło w wyniku oficjalnego podziału geodezyjnego pod poszerzenie pasa drogowego.

Środki z tytułu odszkodowania zostały częściowo wypłacone, a sporna część trafiła do depozytu sądowego – przejęcie gruntów odbyło się zgodnie z procedurami prawnymi.

Na geoprotalu widać, że działeczki wydzielone, więc nie mogą należeć do niego na dzień zaorania:
Zaorane.
A co to jest sporna część? od tego kurwa zaczniemy:

W kontekście prawnym i wywłaszczeniowym „sporna część” (lub sporna kwota odszkodowania) oznacza sytuację, w której właściciel nieruchomości i organ przyznający odszkodowanie nie zgadzają się co do wysokości należnej kwoty.

Najważniejsze kwestie wyjaśniające ten mechanizm:

Brak zgody na wycenę: Miasto (lub rzeczoznawca majątkowy) wycenia przejmowany grunt na określoną kwotę, natomiast dotychczasowy właściciel uważa tę wycenę za zaniżoną i odmawia przyjęcia pieniędzy na zaoferowanych warunkach.

Złożenie do depozytu sądowego: Aby procedura inwestycyjna nie została zablokowana przez brak porozumienia, przepis prawa zezwala urzędowi na wpłatę spornej kwoty do tzw. depozytu sądowego.

Skutek prawny depozytu: W świetle prawa wpłata do depozytu jest równoznaczna z wypłatą odszkodowania — inwestor spełnia swój obowiązek finansowy, a prawo do nieruchomości przechodzi na gminę/Skarb Państwa.

Możliwość odbioru: Pieniądze czekają na koncie sądowym. Byle właściciel może je w każdej chwili odebrać lub dochodzić wyższej kwoty na drodze sądowej, ale nie ma już prawa do fizycznego blokowania czy niszczenia wybudowanej drogi.
Zaorane.
Tak więc najpierw dziadzio się nie zgodził na sprzedaż lub chciał negocjować wyższą kwotę i nie odebrał odszkodowania. Może nawet chłop biedny nie wiedział jak się za to zabrać albo po 25-ciu latach całkiem zapomniał i nie ogarnał co się dzieje.

Konsekwencje: Akcja zaorania asfaltu pługiem została zakwalifikowana jako zniszczenie mienia znacznej wartości (szkody szacowane na 300–400 tys. zł), co skutkowało aresztowaniem 60-letniego rolnika i groźbą kary do 10 lat więzienia.

Przejebane bo są ludzie którym nie przetłumaczysz. A szkoda bo dziadzio siedzi na żyle złota:
Zaorane.
W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego cały skraj jego pola równiutko przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Nic tylko działki dzielić, sprzedawać i jechać do Tajlandii. Ale chłopina skusił. 

Tak naprawdę jako obrońca próbowałbym wytlumaczyć, że gościu nie ogarnia całego współczesnego języka postępowań prawnych i administracyjnych. Proponowałbym rozwiazanie polubowne, jakieś zawaisy ale że proszę o przyjęcie grzywny i na jego poczet wykonanie drogi jeszcze raz, za hajs ze sprzedanych i wydzielonych działek o których wspomniałem. Wilk syty i Wilkowyje city.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
289
Zaorane
Może temat już średnio aktualny, ale patrząc na to, jakie reakcje wzbudził, postanowiłem Wam to pokrótce wyjaśnić, w miarę możliwości bardziej szczegółowo, o co chodziło w Gliwicach. Bo ani hejty na rolnika, które zyskały duży poklask ani pojazdy w drugą stronę nic nie wnoszą.

Przyjrzyjmy się działkom na geooportalu (korzystajcie tylko z geoportal.gov.pl, ewentualnie mojgeoportal albo polska.e-mapa.net; geoportal360 to lewa strona, która wyprowadza dane osobowe na Seszele i zawiera mnóstwo błędów).
Zacznijmy od tego, że granica na mapie jakaś być wykazana musi i jest wynikową położenia punktów granicznych, które to są określone z pewną dokładnością. Przebieg granic jakiś być wykazany musi. W przypadku działek rolnych granice są często nieustalone, co oznacza, że zostały przerysowane ze starych map analogowych, gdzie sama grubość kreski to nawet kilka metrów. Jeśli zaś granice zostały ustalone (geodeta spisał protokół ze stronami) i zostały wykazane z dokładnością 1m2 to sprawa jest znacznie prostsza (choć w przypadku sporów granicznych może być mniej kolorowo ale nie na teraz).
Zobaczmy geoportal:
Zaorane
Widzimy tutaj, ze działka 804 - droga, o którą się rozchodzi faktycznie wchodzi 2-3m na pole (użytkowanie) rolnika. Czyli patrząc w ten sposób miasto ma rację. Jednakże, zajrzyjmy na branżowego fb dla geodetów
Zaorane
Zaorane
Trzeba Wam wiedzieć, że w uproszczeniu granice można ustalić na 3 sposoby:
1. Po użytkowaniu.
2. Na podstawie materiałów archiwalnych (jeśli istnieją)
3. Na podstawie zgodnego oświadczenia stron.
Patrząc po całym przebiegu drogi ni chuja nie wygląda jakby granice były ustalone poprawnie, jeśli w ogóle. Może to oznaczać trzy rzeczy:
1. Miasto zatrudniło geodetę do ustalenia granic, protokoły zostały spisane z sąsiadami, ale nasz rolnik ich nie podpisał lub się nie stawił - temat zamknięty, granice dość specyficzne ale prawidłowo wszystko obliczone i zastabilizowane, frustrat ma problem bo nie interesował się tym, co się dzieje wokół swojej nieruchomości. Winny rolnik
2. Miasto zatrudniło jak Pan Bóg przykazał projektanta partacza, który z kolei wziął geodetę-partacza, by za bezcen coś tam klepnął i zrobił mapę bez wizyty w terenie (niestety powszechna sytuacja, widać w komentarzach wyżej). Winne miasto, któremu można naskoczyć, bo formalnie się zgadza, by coś ruszyć trzeba by się męczyć kilka lat po izbach zawodowych i sądach i znać się na temacie fest.
3. (moim zdaniem najbardziej prawdopodobna)
Zanim wyjaśnię przedstawię dokument, który mnie na to naprowadził:
Zaorane
Miasto uchwaliło miejscowy plan, gdzie wyznaczyło strefy mieszkaniowe i dróg dojazdowych . Część strefy pod drogi obejmowała fragment działki rolnika. Nie rodzi to skutków prawnych póki nikt tego nie podzieli, a rolnik może dalej użytkować zgodnie ze starym przeznaczeniem. Jednak jeśli miasto chciałoby zrobic tam drogę jak zaplanowali powinni zrobić podział, ustalić granice i odkupić te fragmenty. Ewentualnie wypłacić rentę planistyczną. Za tą tezą przemawia też fakt, że działka na lewo od 804 (też droga) jest bardzo blisko budynków, zbyt blisko pod względem przepisów dot. usytuowania budynków. Do tego zauważcie, że żadna infrastruktura nie została wybudowana na tym fragmencie, który zaorał rolnik.
Wniosek?
Moim zdaniem miasto uchwaliło plan, przy okazji zrobiło dobrze deweloperowi trochę naginając przepisy (bo kiedyś i tak odkupią tereny pod drogę, zabezpieczyli to planem). A deweloper sprzedał mieszkania, ludzie zaczeli się pultać o drogę, a miasto nie chciało wywalać kasy na zrobienie tego krok po kroku tylko od razu na chama wylali asfalt na teren, który sobie zabezpieczyli w planie a do którego nie mają jeszcze żadnego prawa, zaś rolnik na podstawie ustawy o planowaniu przestrzennym może ją użytkować w dodatkowy sposób.
I teraz przez butę miasta i skurwysyństwo pewnych osób decyzyjnych, rolnik, którego główną winą było to, ze słabo się interesował przepisami i co mu może grozić, trafi do aresztu na 3 miesiące. 
Pozdro dla nocnych wyjadaczy, teraz będzie się Wam lepiej spało.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.071839809417725