4
Easter Egg w sterownikach skrzyń biegów Mercedesa
Easter Egg w sterownikach skrzyń biegów Mercedesa
Easter Egg w sterownikach skrzyń biegów Mercedesa
Siema piwniczaki,
Mam dla was taką ciekawostkę motoryzacyjną którą można znaleźć w sterownikach skrzyń biegów Mercedesa.
Otóż w zależności od skrzyni można w linijkach kodu znaleźć takie ciekawostki jak wzmiankę o ciasteczkowym potworze z ulicy sezamkowej (co ciekawe nie jest to jedyna postać z tego uniwersum która jest ukryta w kodzie)
czy wzmianki chrześcijańskie takie jak "Jezus jest naszym Panem"
Aż po całe teksty z biblii.
Nie znajdziemy o tym żadnych wzmianek w internecie a sam fakt zamieszczenia tych tekstów w sterownikach jest niejasny i z powodu ograniczonej pamięci bezsensowny.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
11
Siema dzidki, wiem że dawno się nie odzywałem, ale chcę wszystkich zainteresowanych upewnić, że kurs JS podstawy powstaje, sprawa się przeciągnęła przez narodziny córki, ale projekt nie przepadł.
Troche updateu przez to co mi pisaliście na privie/momentach: 
*Będzie to podzielone na podstawe i trochę rozszerzone tematy (podstawy : klasy, pętlę itp., A rozszerzenie : fetch, async,spread itd)
*Obecnie pracuje nad stroną która nie będzie wymagać logowania ani żadnego udostępniania danych, więc nie trzeba będzie znać gita ani nic z podobnych rzeczy
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
73
Regularnie widzę na dzidce memy i inne wpisy, których autor spuszcza się nad hinduskimi tutorialami. Po 12 latach pracy jako software developer, jedyne co mam do Hindusów to pogardę. W zasadzie, to dzięki spędzeniu dwóch lat w Tokio i Jokohamie, mam to do całej azjatyckiej kultury.
Ale o co w ogóle chodzi? A o to, że co jakiś czas znajdzie się totalny laik, który wpycha innym laikom ideę, że Hindusi są w jakiś sposób pożyteczni czy produktywni, a potem taki laik zostaje "managerem" i wpycha ich do swojego projektu, utrudniając życie tym naprawdę produktywnym pracownikom.
Ale, kurwa, co jest z nimi nie tak? A to jest długa historia, i nie ma nic wspólnego ze starożytnym zwyczajem srania do Gangesu. Ma to natomiast sporo związku z kulturą srania na swoich podwładnych. Pierwszy problem z Hindusami jest taki, że z natury nie wykazują inicjatywy. Teraz na pewno ktoś powie, że inicjatywa jest zła, albo że się nie opłaca. Mogę tylko stwierdzić, że większej bzdury nie słyszałem - bez inicjatywy pewnie siedziałbym w Januszex IT 11. rok z rzędu i był zadowolony z 10k na rękę. No, ale dlaczego ona w ogóle jest ważna, ta inicjatywa? Otóż, oznacza ona, że można Cię traktować jako osobę samodzielną - sam spróbujesz znaleźć rozwiązanie albo ulepszyć istniejące. Ponadto, sam się kształcisz, a to w zawodach inżynieryjnych jest tak ważne jak obrona dziewictwa dla typowego mangozjeba. Dlaczego Hindusi jej nie mają? Bo w ich kulturze, kładzie się nacisk na hierarchię i pozory, że wszystko jest zajebiście jak cycki Scarlet Johanson - Twoja inicjatywa podważa istniejący status quo, co oczywiście oznacza, że wcale nie jest tak zajebiście, bo inaczej nie byłoby potrzeby żeby coś zmieniać. Jeszcze gorzej, podważa kompetencje Twoich przełożonych, a tego już nie przeżyją! A nie daj Boże, okaże się ona błędna. I tak mamy np. hinduskich devów z 14 latami doświadczenia, których praca wygląda jak praca słabego polskiego juniora. Albo gorzej. I niestety jest to w miarę norma.
Druga sprawa także wiąże się z kulturą, plus warunki ekonomiczne. O systemie kastowym wiecie pewnie wszyscy. Przy zderzeniu z IT wychodzi to tak kuriozalnie jak sprzedaż praw do Bomby przez grubego. Hindusi są znani z tego, że są tani i chujowi. Natomiast, w kraju gdzie ludzie srają do rzeki, a przeciętne IQ, w zależności od źródła, sięga nawet 76 (czyli poniżej poziomu debilizmu w ujęciu medycznym, kiedy takowe jeszcze istniało), zarabianie $4000 miesięcznie można porównać do zarabiania 60000 PLN miesięcznie w Polsce. Taki Hindus więc spędza sporą część swojego życia w przekonaniu o swojej zajebistości - wkłada mniej niż grubas Walaszek w Blok Ekipę, a wyciąga złote jaja i platynowy salceson. Nawet w zachodniej kulturze takie coś prowadzi do przerostu ego. Teraz dołóżmy do tego przekonanie, że są ludzie i podludzie, i mamy osobę toksyczną, przekonaną o swojej nieomylności, odmawiającej zmiany i nauki. W dodatku, przyjmującą feedback bardzo personalnie, co regularnie prowadzi do osobistych wycieczek z ich strony. Antyteza profesjonalizmu.
Trzecie, Jak wspomniałem wyżej, przeciętny Hindus jest albo niedorozwinięty, albo blisko (inne źródła mówią o 84 IQ, granicą debilizmu było 80). Szansa, że ktoś taki prowadzi Twój kurs albo znajduje się w Twoim zespole jest pewnie równie niska co szansa, że prezentuje poziom ponadprzeciętnej inteligencji, który zrobiłby z niego sensownego inżyniera czy wykładowcę. To wszystko, że managerowie wolą się dostosowywać, niż w nich inwestować. Każdy, kto z nimi pracował bardzo szybko orientuje się, że przynoszą straty, natomiast zwalnianie ludzi, którzy na papierze mają świetne referencje, na pewno rozbije się o HR'y i może zostać przyblokowane, a Ty posądzony o rasizm, bo #BLM czy coś takiego. Co ciekawe, wyprowadzenie takiego dość ogarniętego Hindusa na prostą to 3-4 miesiące katorgi, o ile wcześniej nie rzuci roboty z płaczem.

Zapraszam ekspertów z sekcji komentarzy do dyskusji i dawania wypierdalajek.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
29
Cześć dzidki.
Ostatnio szukam jakiegoś kursu JAVA (stacjonarny/online) i nie mogę zdecydować jaki. Opinie na temat szkół programowania są w większości tragiczne i tzw. bootcamp-y są obrzucane gównem od góry do dołu. Jaka jest prawda? Opłaca się to w ogóle? Czy ktokolwiek mnie zatrudni po takim kursie? Jakie macie doświadczenia?

PS
Ogólnie mam styczność z programowaniem aplikacji internetowych już od kilku lat, ale nigdy nie pracowałem przy tym nigdzie.
Nie jestem po żadnej szkole informatycznej.

Wypierdalam
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.074848890304565