52
15 lat temu usłyszałem, że z powodu pewnych schorzeń mojej małżonki szanse i utrzymanie ciąży są nikłe. Dwa lata później urodził mi się syn.
Po jego narodzinach usłyszałem, że teraz „stan jest gorszy i powinniśmy rozważać adopcję”, jeśli myślimy o następnym. Trzynaście lat później żona zaszła w kolejną ciążę i doradzano nam wcześnie aborcję, bo ryzyko jest za wysokie, będą komplikacje, pewnie poronienie, a wady genetyczne są niemal pewne.
Ciąża przebiegła wzorcowo, urodził się zdrowy, a poród trwał niecałą godzinę. Wiecie co usłyszeliśmy przy następnych konsultacjach? No właśnie...
A no wlasnie zostałem ojcem trzeciego już syna!
Nigdy się nie poddawajcie w walce o swoja rodzinę i nigdy nie pozwólcie komuś na zabicie swojego dziecka bo "może coś".
Przyszłość zależy od nas, teraz.
Wypierdalam.
Zara mi pokoi braknie
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.14175915718079