2
„W Salgótarján zejście do piwnicy po tokaja brzmi niewinnie, lecz według ludowych wyobrażeń, jest to plan zaskakująco ryzykowny.”

- zaczerpnięte z węgierskiego folkloru
Rézfaszú bagoly (wym. rezfasu bagoj) należy do tych postaci węgierskiego folkloru, które budzą większy niepokój, niż mogłoby to wynikać z ich pochodzenia. Nie istnieje jedna wielka legenda wyjaśniająca genezę tej postaci. Zamiast tego funkcjonuje ona jako silny, lokalny straszak, wykorzystywany przede wszystkim do dyscyplinowania dzieci. W artykule Gézy Balázsa z 2015 roku, opartym na wcześniejszych relacjach i opracowaniach, czytamy, że w folklorze węgierskim był to mało znany upiór. Pełnił funkcję straszaka, który miał zniechęcać dzieci do samotnego zapuszczania się do ciemnych pomieszczeń, takich jak strychy czy piwnice. Później podobne świadectwa odnotowano również w Kisvárdzie i Zali [1], co pozwala uznać tę istotę za związaną z ciemnymi, zakazanymi miejscami w obrębie domu.

[1] Kisvárda miasto na północnym wschodzie Węgier.
Zala region (historyczny komitat) w południowo-zachodniej części kraju.
Kompendium strachu: „Demoniczna sowa z miedzianym atrybutem”, Rézfaszú bagoly, vol. 62
Najbardziej uderzająca jest oczywiście sama nazwa. Dosłownie oznacza ona „sowę o miedzianym penisie” i to właśnie ten szczegół sprawił, że postać przetrwała w pamięci językowej dłużej niż wiele bardziej „poważnych” demonów. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że pochodzenie tego motywu nie jest pewne. W artykule Balázsa pojawiają się dwa główne tropy. Pierwszy wiąże tę postać z dawnymi znaleziskami ugrofińskimi. Wspomina się tam o małych miedzianych figurkach sowy z ludzką twarzą na piersi, odnajdywanych na ugorskich cmentarzach. Mogłoby to wskazywać na bardzo odległe, totemiczne lub szamańskie tło. Choć sam związek pozostaje raczej hipotezą niż dowodem. Drugi trop ma charakter językoznawczy i jest ostrożniejszy. Późniejsze opracowanie sugeruje, że pierwotnie mogło chodzić o formę rézfarkú bagoly, czyli „sowę o miedzianym ogonie”. Dopiero z czasem miało dojść do wymiany słowa farkú na faszú, ponieważ w języku węgierskim fark bywało również używane jako określenie penisa.
Kompendium strachu: „Demoniczna sowa z miedzianym atrybutem”, Rézfaszú bagoly, vol. 62
Rézfaszú bagoly sytuowałby się blisko innych węgierskich postaci o metalicznych cechach ciała, zwłaszcza vasorrú báby („żelazonosej baby”). W folklorze tego rodzaju metalowe atrybuty nie tylko odczłowieczają postać, lecz także czynią ją twardszą, bardziej nienaturalną, zimną i nieporuszoną. „Miedziany” w nazwie może więc działać podwójnie. Jako ślad dawnej symboliki metalu, a zarazem jako przejaw brutalności ludowego języka. W efekcie otrzymujemy istotę, która jest jednocześnie śmieszna i niepokojąca, obsceniczna i straszna. To jeden z tych przypadków, w których folklor nie potrzebuje rozbudowanej fabuły, ponieważ sama nazwa wystarcza, by uruchomić wyobraźnię.
Kompendium strachu: „Demoniczna sowa z miedzianym atrybutem”, Rézfaszú bagoly, vol. 62
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
17
Parlament Węgier przegłosował poprawkę do konstytucji, która na stałe wpisuje, że płeć każdej osoby jest definiowana wyłącznie jako męska lub żeńska - i to na podstawie przypisania przy urodzeniu. W praktyce oznacza to, że tożsamości osób transpłciowych i niebinarnych przestają istnieć w oficjalnych dokumentach i systemie prawnym.

Za przyjęciem nowej regulacji zagłosowało 140 posłów, przeciw było 21. Autorzy poprawki uzasadniali ją potrzebą ochrony „porządku naturalnego" i prawidłowego rozwoju społeczeństwa, wprowadzając tym samym jednoznaczne i wykluczające ramy prawne dotyczące różnorodności płciowej.

Efekt? Osoby transpłciowe nie będą mogły już zmienić swojej płci w rejestrach urzędowych. To uderzy w ważność dowodów tożsamości, aktów urodzenia, zaświadczeń i wszelkich procedur administracyjnych związanych z tożsamością płciową.
Brawo!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.077653884887695