PASTA O ORGANICIE I RZUŁTYM OBRAZIE
Bądź mną. Organista w parafii pw. św. Przypału w Wypiździejowicach Dolnych.
Twój zawód to oprawa muzyczna, twoja misja to przetrwać sumę bez parsknięcia śmiechem prosto w mikrofon, gdy proboszcz-tankowiec sapie o skromności.
Niedziela, 12:00, godzina bestii. Upał taki, że woda święcona paruje, a baby w ławkach zaczynają majaczyć. Nadchodzi moment dziękczynienia. Naród czeka na Barkę.
Normalny organista grałby to na 6/8, łagodnie, jakby wiosłował po stawie. Ale ty dziś wybrałeś drogę buntu.
Włączasz najgłośniejsze registry, od których trzęsą się witraże, i odpalasz twardy, bezlitosny bit na 2/4.
RAZ-DWA. RAZ-DWA.
To nie jest pieśń o rybakach. To jest techno-marsz wadowicki. Muzyczny ściek z najgłębszych czeluści internetu.
„PA-NIE! RAZ! TY-NA! DWA! MNIE-SPO! RAZ! JZA-ŁEŚ! DWA!”
Z góry widzisz totalny glitch symulacji. Ludzie na dole chcą płynąć falą, ale twój marszowy rytm zmusza ich do twardego tupanic w ławkach. Proboszcz przy ołtarzu zamarza z otwartą buzią, kleryk-karierowicz w zakrystii gubi rytm przy liczeniu tacy.
I wtedy to widzisz.
Obraz JP2 w bocznej nawie. Z każdym twoim uderzeniem w klawisze, z każdym „raz-dwa”, portret zaczyna żyć własnym życiem. Farba olejna na twarzy Wojtyły zaczyna pulsować. Odcień cery przechodzi z naturalnego w cytrynowy, z cytrynowego w kanarkowy, aż w końcu osiąga masę krytyczną rzułtości.
Przy refrenie postać na obrazie mruży oczy i wydaje się, że zaraz puści ci oczko, a jego twarz świeci w mroku nawy jak radioaktywny uran.
Napierdalasz w pedały basowe, metrum 2/4 wchodzi w rezonans z fundamentami kościoła. Czujesz, że jeszcze jedna zwrotka i obraz po prostu wybuchnie, zalewając Wypiździejowice rzułtą farbą.
Ucinasz ostatni akord ostro jak gilotyna. W kościele zapada cisza, w której słychać tylko pisk w uszach wiernych. Schodzisz z chóru, mijasz kościelnego, który ze strachem gapi się na obraz, i rzucasz krótko:
– „Dobrze szło, tylko instrument trochę rozstrojony”.
Wychodzisz, zapalasz szluga i czujesz satysfakcję. Przez te trzy minuty w Wypiździejowicach nie było Boga. Było tylko 2/4 i najrzułtszy odcień żółci w historii diecezji.