64
XVI wieczny Kasztel w Szymbarku

Wybudowany  przez ród Gładyszów, jest jednym z najwspanialszych i najlepiej zachowanych dworów obronnych w Polsce. Charakterystyczne baszty w narożnikach, piękna attyka i wzory sgraffito robią niesamowite wrażenie na żywo. 

Polecam odwiedzić, niedaleko też jest skansen
Zdjęcia nie są moje, ale zamierzam się tam wkrótce wybrać, niewiele w Polsce nam tego typu obiektów pozostało, a ten to jest perełka
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Taki dwór
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
28
Plan Ogólny — czyli „naprawmy chaos”, tworząc nowy chaos


Wytłumaczę, czym jest Plan Ogólny, po co go wprowadzono oraz jaka jest różnica między planem miejscowym, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego a warunkami zabudowy.

Bo przecież było całkiem dobrze, więc trzeba było coś poprawić. No i wyszło jak zwykle.

poniżej wycynek planu, gdzie pomieszane są wszystkie możliwe strefy koło siebie. 
Plan Ogólny
Do tej pory funkcjonowało studium uwarunkowań, na podstawie którego wykonywano miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Jeśli jednak dany teren nie miał planu miejscowego, to do każdej inwestycji trzeba było uzyskać warunki zabudowy, czyli słynne WZ-ki. Czas oczekiwania? Minimum trzy miesiące, a jak urząd miał lepszy humor, to tylko rok.


Problemem okazał się sam system wydawania WZ-tek. Na początku gminy często odmawiały ich wydawania, tłumacząc to innym przeznaczeniem terenu w studium. Tyle że studium nigdy nie było aktem prawa miejscowego, więc sądy zaczęły masowo uchylać takie decyzje. I wtedy rozpoczęła się prawdziwa urbanistyczna wolna amerykanka.


Każdy, kto miał kawałek działki i odrobinę fantazji, występował o WZ. A skoro analiza urbanistyczna potrafiła uzasadnić prawie wszystko — zwłaszcza gdy zatrudniło się odpowiednio „kreatywnego” specjalistę — to nagle obok domów wyrastały usługi, hale, magazyny i inne cuda współczesnej myśli przestrzennej. Bo przecież nic tak nie poprawia jakości życia jak warsztat samochodowy za płotem od ogródka.


Żeby ograniczyć ten chaos urbanistyczny — gdzie obok siebie można było znaleźć działkę rolną, przemysłową, usługową i mieszkalną — „mądrzy” politycy wpadli na pomysł stworzenia Planów Ogólnych. Tym razem miało być poważnie, bo Plan Ogólny będzie już aktem prawa miejscowego i ma wyznaczać, gdzie można budować, a gdzie nie.


Pomysł może i nawet sensowny. W teorii. Bo praktyka, jak zwykle, postanowiła pokazać swoją kreatywną interpretację rzeczywistości.


Plan Ogólny różni się od planu miejscowego tym, że zawiera jedynie ogólne informacje. Czyli mimo jego uchwalenia i tak nadal trzeba będzie występować o warunki zabudowy dla wielu inwestycji. Genialne uproszczenie systemu — dodano nowy dokument, ale stare procedury zostawiono, żeby nikt przypadkiem nie poczuł ulgi.


Co najlepsze, proceduralnie sporządzenie planu miejscowego zajmuje podobną ilość czasu co planu ogólnego, a technicznie wymaga może o 50% więcej pracy. Najwięcej czasu i tak zjadają urzędowe procedury, uzgodnienia i papierologia. Czyli zamiast po prostu wymusić sporządzenie planów miejscowych i poprawić przepisy ograniczające urbanistyczną twórczość freestyle’ową, stworzono kolejny poziom biurokratycznego RPG.


Efekt? Masowe składanie wniosków o WZ-ki „na wszelki wypadek”, zanim Plan Ogólny przypadkiem czegoś nie zablokuje. Urzędy zostały sparaliżowane, bo WZ wcześniej wydawano głównie doraźnie, a teraz nagle wszyscy rzucili się po decyzje, jakby rozdawali darmowe działki nad morzem.


Kiedy we wrześniu 2023 roku wprowadzono przepisy o Planach Ogólnych, zaczęło się najlepsze. Najpierw gminy próbowały zrozumieć ustawę. Potem w 2024 roku ruszyły procedury wyboru biur projektowych. Wszystko ciągnęło się miesiącami, a ponieważ termin uchwalenia planów wyznaczono do końca 2025 roku, większość gmin nie była nawet blisko zakończenia prac. Więc termin przesunięto do końca czerwca tego roku, a pewnie zaraz przesuną go znowu — bo skoro coś od początku było nierealne, to przecież najlepszym rozwiązaniem jest udawanie, że nadal się uda.
Poniżej mapa na zielono gminy z uchwalonymi planami, na pomarańczowo gminy które dały projekty do wglądu, a bez obramowania które jeszcze nie mają planu nadającego się do pokazania. 

Plan Ogólny
A trzeba pamiętać, że mówimy o wszystkich gminach w całej Polsce. Dlatego stwierdzenie, że reforma „nie została do końca przemyślana”, jest wyjątkowo delikatnym określeniem.

Na stronie poniżej można zobaczyć rejestr Planów Ogólnych:
dam kilka losowych przykładów poniżej, choć podejrzewam że różnego rodzaju kiki znajdziemy w całej Polsce. 

I wtedy zaczęło się prawdziwie wesołe projektowanie. Ponieważ rozporządzenia dokładnie określają algorytmy zapotrzebowania i chłonności terenów, gminy mają mocno ograniczone możliwości działania „na zapas”. Efektem są sytuacje, które wyglądają jak urbanistyczny generator losowy.

Przykład? W strefach mieszkaniowych wpisuje się tereny usługowe. Śmieszne? Tylko do momentu, aż ktoś odkryje, że na osiedlu domów jednorodzinnych nie może wybudować domu, ale za to bez problemu może powstać działalność usługowa.

Czyli wcześniej mieszkańcy i analiza urbanistyczna potrafili zablokować uciążliwe sąsiedztwo, ale teraz system potrafi uznać, że warsztat, magazyn albo usługi w środku osiedla to całkiem rozsądny pomysł.

Wcześniej znalazłem miejsce gdzie domki dosłownie są przeplatane z usługówką a podzielone działki pod budownictwo jednorodzinne były jako usługowe 7arów, ale nie mogę znaleść to wrzucam taki przypadek:
Plan Ogólny
Są też przypadki terenów już zabudowanych, które nagle oznaczono jako rolnicze — mimo wcześniejszych podziałów na działki budowlane i mimo że część domów już stoi. Widocznie budynki jeszcze nie wiedzą, że według nowego planu powinny być polem. SO teren rolny bez możliwości zabudowy, a działki podzielone, część domów już stoi, obok jest zabudowa mieszkaniowa, a w śrokdu pole. 
Plan Ogólny
Są również strefy, gdzie istnieją zabudowania, a pomiędzy nimi pola, więc granice wyznaczono chyba metodą „a może tak”. Bo nic tak nie świadczy o nowoczesnym planowaniu przestrzennym jak losowość przypominająca rzut kostką.
Plan Ogólny
Tutaj kolejny przykład gdzie na osiedlach zrobili grunty rolne (na zielono)
Plan Ogólny
Plany można zobaczyć w przystępnej formie na
https://rejestrplanowogolnych.pl/
Dzięki za uwagę, postaram się coś jeszcze wrzucić z branży architektonicznej o patologiach w projektowaniu. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
125
Zamek w Gołuchowie to jedna z najpiękniejszych rezydencji magnackich Polski. Perła polskiej architektury, która swoim wyglądem przypomina malownicze francuskie zamki nad Loarą.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Jest położony w Wielkopolsce a dokładnie w małej miejscowości Gołuchów. Jego początki sięgają lat 1550–1560, kiedy Rafał Leszczyński wzniósł w tym miejscu renesansowy dwór obronny na planie prostokąta z basztami w narożnikach. Podczas Potopu  zamek nie został spalony tak jak większość innych polskich pałaców i zamków, jednak nie umknął on tfu Szwedom, to został dotkliwie splądrowany i częściowo uszkodzony. Po Potopie, zamek stopniowo podupadał i przez długi czas nie był gruntownie odnawiany.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
W XVII wieku zamek został rozbudowany i przekształcony w reprezentacyjną rezydencję rodu Leszczyńskich. Po okresie zaniedbania w XIX wieku, kupił go Tytus Działyński dla swojego syna Jana i jego żony Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej, która przeprowadziła gruntowną przebudowę w stylu francuskiego renesansu, nadając zamkowi romantyczny charakter, który przypomina wyglądem zamki nad francuską Loarą.

Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Pomijając francuską nutę rezydencji, zamek zachował również elementy renesansu polskiego, w tym arkadowy dziedziniec z krużgankami oraz otwartą loggię.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Został otoczony rozległym parkiem w stylu angielskim, o powierzchni ponad 150 ha. Rosną w nim egzotyczne rośliny, posadzone rzadkie gatunki drzew, stąd dziś park jest bardzo unikatowy.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
We wnętrzach zgromadzono bogate kolekcje dzieł sztuki, w tym antyczne wazy greckie i europejskie rzemiosło artystyczne. Izabela sprowadzała różne elementy wystroju, takie jak kominki, portale czy ornamenty ścienne z całej Europy. Szlachcianka traktowała sam zamek jako pewnego rodzaju muzeum, często udostępniając jego wnętrza zwiedzającym.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Na szczególną uwagę zasługuje klatka schodowa. Powstała podczas XIX-wiecznej przebudowy zamku przeprowadzonej przez Izabellę Działyńską. schody wykonano z drewna i ozdobiono bogato rzeźbionymi balustradami, ornamentami oraz dekoracjami rzeźbiarskimi.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Jako ciekawostkę dodam, że zamek pełnił funkcję planu filmowego w którym kręcono Akademię Pana Kleksa z 2023 roku. Nic dziwnego, dlaczego wybrano to miejsce na film.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Druga część dzidki:

A teraz warto się zastanowić jak by wyglądały ocalone polskie zabytki, zamki i pałace, które utraciliśmy na przestrzeni wieków, na skutek setek lat wojen, a w tym najgorszego co mogło nas spotkać czyli Potopu, który cofnął rozwój Polski o prawie sto lat.

Dziś w polskim krajobrazie i przestrzeni kultury dominują zabytki poniemieckie w tym zamki i pałace z Dolnego Śląska, chętniej się je rewitalizuje i odbudowywuje niż te prawdziwie Polskie, promuje się właśnie je jako wizytkówka Polski, często zapominając o tych, które leżą w gruzach. Wielka szkoda, uważam, że nasze historyczne perełki spokojnie ustanowiłyby balans pomiędzy zabytkami pierwotnie naszymi a tymi nabytymi i uzupełniły tą dysproporcję, spokojnie im dorównując. Oczywiście gdyby przetrwały.
Tutaj mało znana polska perełka - Zamek w Krasiczynie z Podkarpacia. Ciekawe czy znacie ten zamek? Został Splądrowany przez Sowietów i odrestaurowany po wojnie, niestety wnętrza są w opłakanym stanie i całkiem ogołocone ( Kurwy kradły tradycyjnie, nawet posadzkę czy kafle z łazienki). Trwają ich prace rekonstrukcyjne, o tyle dobrze, że zachowała się dziś przynajmniej kaplica. Sam zamek z parkiem - bajka. Serdecznie polecam zwiedzić, dzięki czemu przyczynicie się do jego rewitalizacji.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
A tu poniemiecki Zamek Książ. Też perełka, dziś wizytówka Polski, o którą do dziś Niemcy mają ból dupy.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek w Gołuchowie, zawsze mógł skończyć tak: 
Zatem doceńmy to co nam jeszcze pozostało.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Przedstawiam kilka rekonstrukcji.
Tutaj przykład zrekonstruowanego Zamku w Rudnie:
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Czy słynnego Krzyżtoporu:
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Zamek co kawałek Francji przypomina, oraz krótkie przemyślenia.
Takich przykładów ruin jest o wiele więcej, ale już nie będe przedłużać tej dzidy, by nie marnować waszego czasu. Dzięki za poświęcenie czasu na przeczytanie, a ja wypierdalam wesół.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.095890998840332