Właśnie mija 24h od momentu gdy miałem szluga w ryju po raz ostatni.
Ponad 20 lat pierdolonego nałogu postanowiłem wczoraj zakończyć, właściwie z dnia na dzień. Ogolnie jest spoko, ale są momenty gdzie ewidentnie mi czegoś brakuje, poranna kawka zawsze był papieros, po śniadanku, zawsze był papieros, i tak co jakieś 15min załącza się chęć zapalenia, którą wyciszam myslą o tym kapciu w ryju, zaoszczędzonym zdrowiu i pieniądzach. 20zl dzień w dzień wydawałem na szlugi, ja pierdole to jest 600zl miesięcznie.
Pragnę wytrzymać w niepaleniu, chciałbym odciąć się od tego gówna raz na zawsze, choć wiem że będzie ciężko. Na razie 1 doba, teraz będzie coraz gorzej....