18
Widzieliście kiedyś warana z Komodo? Urocze stworzonko, zupełnie podobne do tych kameleonów czy legwanów, które niektórzy trzymają w domu i przy swoich ślimaczych ruchach są zupełnie niegroźne. Zresztą pic rel – słodki pyszczek, jak u Tabalugi, śmieszny wężowy jęzorek i łapcie też takie sympatyczne.

Prawda?

Cóż, słodko wyglądają jedynie na zdjęciach. Na filmach bowiem widać całą prawdę o tych kreaturach, co to najpewniej przez przypadek wylazły z piekieł: łażą pokracznie (a czego się niby spodziewaliście po przerośniętym jaszczurze?) i ślinią się jak student pod monopolowym. Uderzenie jego ogona można porównać do wylądowania na szybie rozpędzonego auta, zaś te urocze pazurki służą do wyszarpywania bebechów swoim ofiarom. Czym się żywią? Dużymi ssakami – od niechcenia im się zdarza rozpierdolić ryj jeleniowi, a dziką świnię wpierdalają na raz, nie tracąc nawet czasu na odgryzanie kawałków. Nie gardzą zupełnie niczym – chyba, że kąsek jest tak mały, że nie warto nawet się nim przejmować.

Teraz powiem coś nieintuicyjnego: jeśli spotkasz tego skurwiela w dziczy, to nie należy uciekać, o nie. Należy SPIERDALAĆ. Nawet nie próbuj z nim walczyć – każdą cześć jego ciała traktuj jak broń. Ach, chcesz ogłuszyć go tym grubym kijem? On go połamie i użyje jako wykałaczki, kiedy już cię wtranżoli. Myślisz o wspięciu się na drzewo? Ten po prostu stanie na tylnych łapach i ściągnie cię z powrotem, ewentualnie wejdzie tam za tobą – wyobraź sobie 3-metrową wiewiórkę z łuskami zamiast futerka, która zapitala za tobą po drzewie. Pobliska rzeka? Nawet nie żartuj. Tak więc należy spierdalać, i to co sił w nogach – te pozornie ociężałe gnoje w sprincie osiągają do 20 km/h. To niemało, ale wciąż daje szanse.

Ewentualnie możesz coś porzucić, na przykład plecak lub ubranie – te mendy mają tak dobry węch, że padlinę wyczuwają z kilku kilometrów, więc jest szansa, że się dadzą nabrać i sprezentowany w ten sposób przedmiot ze względu na zapach uznają za kąsek. Ale podkreślam, rzuć i uciekaj, a nie wkładaj mu prosto do paszczy, bo jeszcze ten skurwiel upierdoli ci rękę. Przy czym utrata ręki w tej sytuacji to i tak nie najgorsze, co cię czeka.

Wspominałem, że warany się potwornie ślinią? Widzicie, ugryzienie warana to wyrok śmierci, a to za sprawą bakterii, które im się namnażają w pyskach od wpierdalania padliny. Tym cwaniakom się nawet nie chciało wykształcać gruczołów jadowych, tylko wysłużyły się bakteriami. I nawet jeśli danie główne im spierdoli po jednym kęsie, to i tak padnie gdzieś w okolicy od zakażenia i niewydolności ogólnoustrojowej, a ten łuskaty pomiot szatana go odszuka dzięki wspomnianemu już węchowi.

Tak, nakręcili kiedyś w MythBusters odcinek, w którym wykazali, iż człowiek ma więcej bakterii w ustach, niż waran. Oczywiście, kurwa, że ma więcej i nie mówcie mi, że to jest jakkolwiek zaskakujące. Przecież człowiek codziennie myje zęby i wymiana flory bakteryjnej następuje tak często, że tam nawet nie ma jak do selekcji naturalnej dojść. A u warana w mordzie siedzą takie skurwysyny, że inne bakterie ze strachu spierdalają, bo się boją dostać wpierdol od lokalnych prątków.
Warany nie mają w ogóle wrogów naturalnych, odkąd umarł ostatni wiedźmin. Jedyne, co może się takiemu waranowi przydarzyć, to bycie zjedzonym przez swojaka przed dorośnięciem. Tak, te pojeby kierują się tylko jedną zasadą podczas wyboru pokarmu: byleby składało się z mięsa. W związku z tym nie gardzą nawet przygodnym kanibalizmem i, gdy nie ma czym napchać śmierdzącego ryja, wtrząchają najsłabszych ze swojego otoczenia.
Całe szczęście, że te skurwole mieszkają tylko na kilku wyspach na terenie Indonezji, bo jak mało kto rozumieją prawo dżungli. A jeśli ktoś jeszcze raz powie, że to niby lew jest królem zwierząt, to weźcie go czymś pierdolnijcie i opowiedzcie mu o tych zaplutych paskudach.
Straszna Jaszczur
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
30
Rabosz! A co to jest Rabosz? Pewnie jakiś krewny, papieża polaka wielkiego rodaka?!
Drzewne laski
Otóż nie! To jest patyk. ALE JAK TO PATYK? Spokojnie jakbym, chciał napisać o patykach to bym, nie używał jakiś trudnych słów jak "rabosz". TO CO? PEWNIE MAGICZNA PATYK JAK HENRKA GARNCARZ FANATYKA RYŻU. Otóż nie, różdżka Hari Pota'ra jest za mała i za cienka na rabosz. TO CO TO JEST TEN RABOSZ?
Otóż jest to książka, exel i wróżbitka w jednym. ALE JAK TO KSIĄŻKA JAK PATYK?
Ponieważ na tym patyku, a bardziej lasce, karbuje się, runy/litery (np. węgierski rowasz), cyfry (np. cyfry rowasz które występowały w każdym zakamarku naszej części europy), a nawet używano ich do wróżenia. A JAK DŁUGO? A no od średniowiecza do początku XX wieku, a pewnie są jeszcze jakieś mroczki na podlasiu, co wysyłają rabosze jako komentarze na DarkMemes. A GDZIE? Ano tutaj, od Łaby do Azji, od Szwecji do Serbii, pisano, liczono, wróżono i inne takie na raboszach. Są nawet podejrzenie, że Słowianie pisali na raboszach, ale to tylko parę poszlak z jakiś kronik (chociaż są rabosze co prawda powstałe już po chrzcie, ale jeszcze w dzikich czasach wczesnych Piastów do XIII wieku, i na tych raboszach są dziwne znaki wykarbowane, wiemy co to jest są to dzienniki starych dziadów którzy już orać pola nie mogli, ale jako, że rodzina to ich trzymano, szczególnie, że jeszcze jakąś dobrą radę dadzą czy coś. No i te stare dziady z nudów zapisywali różne rzeczy tylko sobie znanymi znakami, chociaż niektóre da się odszyfrować i są to różne wiadomości np. jedne to "pamiętaj żeby nakarmić jutro konie", a drugie to "dzisiaj zajebali w naszej wsi Leszka Białego co uciekał z łaźni w Gąsawie" więc rozrzut jest spory. Historycy twierdzą, że te dziady po prostu napatrzyły się w kościołach na księgi i freski pod którymi było coś napisane i sami wzięli wolny rabosz i zaczęli pisać karbami, ale te znaki są bardzo podobne do znaków Głagolicy które nie mają źródła w alfabecie greckim czy hebrajskim, dziwne, nie?). Ale nawet jak nie pisali to liczyli i wróżyli na raboszach jeszcze długie lata.
Drzewne laski
Dwudzielny rabosz z miasta Gilian (Południowa Serbia), zapisany cyframi rowasz

Użycie słowa rabosz zanotowano już w 1393 w rachunkach dworu Władysława Jagiełły[1][2][3]. W 1912 wspomina je „Rocznik Slawistyczny”. Nazwy tej użył prof. Kazimierz Moszyński w swoim dziele Kultura ludowa Słowian (1929–1939), który także opisał znaczenie przedmiotu i zasięg jego występowania. W językach chorw. raboš, słoweń. rovaš oznacza kostkę do gry, wynik, pierwotnie był to los. Rabosz jest obecny w językach wielu ludów na Karpatach i także poza Europą[6]: w języku bułgarskim (ràboš, róbuš), serbsko-chorwackim (râboš, róboš), słoweńskim (rovàš), słowackim (rovàš), u polskich górali (rowas), w gwarze huculskiej rewasz (ravàš, revàš), w języku rumuńskim (răboj), niemieckim (Rabisch) i albańskim (rabush). Prawdopodobnie słowo rovás pochodzi pierwotnie od węgierskiego słowa rowasz, oznaczającego pismo runopodobne, używane do połowy XIX w. przez Seklerów.

Zapisywano na nim wysokość należnego podatku, wartość zawieranych umów czy wysokość udzielonej pożyczki. Służył również do tradycyjnego rozliczania zysków w gospodarce pasterskiej. W wypadku zastosowania do różnorodnych rozliczeń ten kawałek drewna wzdłużnie przecinano na dwa elementy, po jednym dla każdej ze stron. Wysokość zawartego kontraktu była widoczna dopiero po ich złożeniu. Po zrealizowaniu umowy rabosz był niszczony.

Niektóre z funkcji rowaszy
Z wielu zastosowań tego narzędzia można wymienić:
prosty kalendarz (kalendar-rabosz), na którym zaznaczano dni świąteczne
karbowy, nadzorujący pracę chłopów pańszczyznianych miał kij z nacięciami, którymi rejestrowano ilość wykonanej pracy; czynność nacinania w celu ewidencyjnym nazywano „karbowaniem”. Następnie kij rozłupywano wzdłuż na dwie części tak, aby karby były widoczne na obu – jedna część pozostawała u karbowego, a druga u chłopa wykonującego pracę.
na Podhalu rowasz (kijek) znaczony był karbami przez pijącego alkohol i karczmarza, stąd wyrażenie „pić na rowasz” oznaczało pić na kredyt
także w Słowenii zachowało się powiedzenie To gre na moj rovaš (Idzie na mój rachunek).
Książka/dziennik, liczydło itp.
I wiele więcej.

Galeria raboszy:
Drzewne laski
Jak widać nie samą, laską człowiek żyje. Tutaj mamy klocki, a nawet małe deseczki, al'a nieśmiertelniki
Drzewne laski
Rabosz karbowany
Drzewne laski
Rabosz inkszy
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.070695877075195