18
No dzień dobry. 
Za każdym razem, kiedy przyjeżdżałem do mojej dziewczyny i coś gotowałem, brała mnie szewska pasja na jej deski do krojenia - obie z plastiku, obie małe, obie się ślizgały. Postanowiłem, że zrobię jej (i sobie) nową deskę. 
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Mam to szczęście, że mój dziadek jest stolarzem i ma warsztat. Poza tym, akurat sam zrobił partię desek dla mojej mamy. Wziąłem więc jedną, ale jak się jej tak przyglądałem... jakaś taka nudna się wydawała. Postanowiłem ją trochę ozdobić.
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Moja dziewczyna ma fioła na punkcie Łemków. Jej (pra?)babcia, czy inna ciotka sąsiada od strony kolegi psa proszącego o link, była właśnie z Łemków. Wzory Łemkowskie musiały więc się znaleźć. Druga rzecz? Kwiaty. Po sięgnięciu do literatury z biblioteki i obrazków z internetu, zacząłem rysować.
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Najpierw zrobiłem herbatę. Później zacząłem ołówkiem robić ramki - poszło mi w miarę szybko. W międzyczasie kot uznał, że wpadnie na inspekcję.
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Kartki z notesu wyniesionego z roboty 4 lata temu (w końcu się przydał!) kładłem na telefon i przerysowywałem.
Później przyklejałem taśmą na deskę w wybranym miejscu i robiłem dziurki gwoździem, które wystarczyło połączyć znowu.

Ostatecznie chyba ostrzyłem na szlifierce stołowej 3 gwoździe, bo gubiłem je jeden po drugim.
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Dlaczego nie rysowałem od razu na desce? Bo nie umiem. Mam do tego dwie lewe ręce. Nauczyłem się pisać i ręce uznały, że dość.
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Tak prezentowała się deska po wyrysowaniu kwiatków i wzorków - dzika róża, słoneczniki, maki i narcyze. W symbolikę nie będę wnikał, ale miała znaczenie.

Znalazły się też data z walentynkami (uznałem, że akurat na prezent się nada) i moje inicjały na górnym i dolnym boku. Drugą stronę deski zostawiłem pustą.

Zostało tylko wypalenie.
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
O robieniu deski do krojenia dla baby słów kilka...
Tak się deska prezentuje po wypaleniu. Krzywo? Krzywo. Oparzyłem się? Oparzyłem. Było warto? Jeszcze jak!
Łącznie (rysowanie, projektowanie, wypalanie) spędziłem nad deską jakieś ~25 godzin. Olejowania nie liczę.

Jak już moja wybranka skończyła się z prezentu cieszyć, skakać z radości, dziękować i całować mnie po twarzy, to usłyszałem "że chyba jestem pojebany, jak myślę, że ona będzie na tym teraz kroić, bo jest za ładne."
Ale druga strona jest pusta, więc będzie kroić na niej.

Tyle. Polecam zrobienie sobie takiej deski, ładna. Pamiętajcie o prezentach na walentynki, ja wypierdalam.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.086099147796631