Witam.
Wydaje mi się że wszyscy wokół mnie ogarniają życie w większym stopniu niż ja. I nie chodzi tylko o kontakty międzyludzkie ale też rzeczy typu rozumienie tekstu, opracowywanie planu działania czy inne podstawowe. Oczywiście w kontaktach międzyludzkich jest najgorzej: zawsze pustka w głowie podczas rozmowy. Nawet nie mam co odpowiedzieć na pytanie "co u ciebie?" bo u mnie dosłownie nic sie nie dzieje. Nowych ludzi poznaje w tempie 1 osoby na 2 lata (kumpel przedstawia swoją dziewczynę albo innego kumpla na sylwku na którym sie spotykamy każdego roku). Nie wiem od czego zacząć rozmowę więc milczę i czuje że zaczynam przeszkadzać wszędzie. Nie moge się też zebrać do pracy nad czymkolwiek nawet nad hobby. Wyrwał sie ktoś z takiego gówna? Od czego zacząć? Może macie jakąś książkę/film cokolwiek co was otrzeźwiło? Jakiś punkt zaczepienia. A no i oczywiście uzależnienie od kompa prawdopodobnie.