Dawno nie wrzucałem nic z roboty. Dzisiaj mam gest i pokażę wam jak ktoś dla zgrywu nasrał mi do Kasety Rewizyjnej Jazdy Podszybia. To co? Zaczynamy!
To był zwykły dzień, jeździłem po mieście niczym superbohater w oczekiwaniu na sygnał. Nagle zaczął napierdalać telefon co jest typowe gdy dochodzi do awarii dźwigu w budynku mieszkalnym.
- Halo? Winda nie działa!
- Proszę Pana bo tu winda stoi!
- Chciałam zgłosić awarie windy!
- KURWA ILE BĘDĘ CZEKAĆ JA TU MAM WÓZEK Z ZAKUPAMI!
- Proszę pana bo wie Pan, ja chodzić nie mogę. Lekarz mi zalecił, ale jak mam żyć proszę Pana. Na zakupy nikt mi nie pujdzie, a to do przychodni też muszę ...
Tak to mniej więcej wygląda... Więc dla własnego spokoju jedzie się pod adres i przystępuje do działania. Lokalny monitoring już oczekuje w patio paląc papierosy i patrząc na Ciebie od góry do dołu czy aby nie za młody, bo jak za młody to się pewnie nie zna i zaraz majster przyjdzie.
W tym konkretnym przypadku miałem do czynienia z zalaniem podszybia. Więc mając tą moc wyłączyłem wszystkie windy w budynku z racji połączonych szybów i pojechałem sobie do domu xD. Zadzwoniłem tylko do ADM i powiedziałem jaka jest sytuacja. Był to piątek, godzina 15:00, nara!
Wiadomym jest że ludzie zrobili sobie ze mnie jakiś telefon zaufania i przez cały weekend miałem telefony że windy nie działają i że te skurwysyny z administracji nic nie robią i że jak tak można, to skandal! Jeden to mi się żalił że za PRL był radnym i on wie jak takie sprawy się załatwia...
W każdym razie przytrzymałem trochę plebs bo szczerze to mnie jebie mieszkaniówka. Ja muszę trzymać dyżury na szpitale albo DPS-y, reszta może sobie poczekać do poniedziałku.
Części to wiadomo że tak od ręki wszystkich się nie dostaje, ale że jestem też człowiek to włączyłem im jeden dźwig żeby sobie mogli jeździć na święta. Niestety w tej branży obowiązują jakieś procedury i trzeba było poprzez biurokrację wymusić pewne czynności. Na szczęście kwestia osuszenia szybu i uprzątnięcia wody była po stronie ADM, więc bajka. Gdy dostałem zielone światło, przystąpiłem do wymiany zalanych elementów.
Jako że jestem z gatunku "przydasie" to stwierdziłem że niektóre elementy zachowam i po prostu naprawię - bo mogę - zamiast wyrzucać na śmietnik. Stwierdziłem że naprawię sobie kasetę jazdy rewizyjnej i o tym będzie ta dzida.