30
Pewien impuls pojawił się w resztach mojej istoty szarej, aby podzielić się czymś co zdefiniowało mnie jako osobę, a czym ochoczo hobbystycznie zajmowałem się przez wiele ostatnich lat, a mianowicie muzyką, szczególnie elektroniczną oraz wykorzystaniem jej z perspektywy DJa.
Dzisiaj prezentuję Wam kawałek duetu Aerosis pochodzącego z - co jest dość nietypowe w reprezentacji tego gatuku - USA. Utwór "Anasazi" został wydany nakładem już nieistniejącego labelu "Phototropic Records", którego siedziba znajdowała się w kraju rodzinnym, znanego i cenionego na tej dostojnej stronie, wybitnego malarza ;), czyli Austrii. Utwór ten zasilił składankę "The Sitting Goddess" wydaną w roku 2009 i zawierał się tematycznie w gatunku który nosi nazwę "Goa Trance", a pisząc dokładniej, w jego nowoszkolnym obliczu.
Według oficjalnych źródeł gatunek ten, dość nietypowo, narodził na początku lat dziewięćdziesiątych w Indiach, na zachodnim wybrzeżu Półwyspu Indyjskiego w stanie Goa. Czy tak było rzeczywiście? Moje rozeznanie w temacie wskazuje, że cechy które ten gatunek reprezentuje pojawiały się wcześniej, kiedy to muzyka elektroniczna nie była jeszcze tak bardzo rozwarstwiona na podgatunki, a którą można wrzucić do umownego wora mianem rave (jako muzyka, a nie imprezy, ale też jako EDM, chociaż ten termin został bardzo przeruchany dlatego go nie używam).
Goa Trance w czasach swojej świetlności rozwijał się równolegle z Psychedelic Trance, gdzie oba podkatunki zaczęły się między sobą przenikać. Tak było do późnych lat dziewiećdziesiątych oraz początków dwutysięcznych, kiedy to zinteresowanie muzyków tym gatunkiem zaczęło maleć do tego stopnia, aż prawie zdechł śmiercią naturalną. Mimo to, na scenie pozostało kilku niedobitków którzy postanowili kontynuować jego rozwój (zapewnie nie mając w zupełności o tym świadomości) przez co tym sposobem przetrwał. Wtedy też nastawał czas, gdzie internet coraz to szerzej się rozgościł poza uczelniami i ośrodkami badwczymi w domach przeciętnych ludzi, a dzięki takim serwisom jak mp3.com, czy później myspace.com moża było wygrzebać tego typu brzmienia i tym samym zapobiegło definitywnemu pogrzebaniu Goa Tranceu. Stąd też moje (i nie tylko) rozróżnienie na starą oraz nową szkołę.
Zapytacie więc, gdzie leży różnica? Przede wszystkim w procesie produkcji - lata 90te skupione były na wykorzystaniu urządzeń analogowych (syntezatory, sekwencery), natomiast odrodzenie gatunku w mojej opinii było mocno powiązane z cyfryzacją oraz czymś co nazywa się VSTi, czyli pluginów do programów typu Tracker (w uproszczeniu, taki wirtualny sekwencer np. Jeskol Buzz, dzisiaj Renoise) oraz kombajnów DAW (Digital Audio Workstation, np. Ableton, Cubase). Wszelkie brzmienia starych analogów mogły zostać przeniesione do wtyczki, przez co muzyk mógł relatywnie niskim kosztem zopatrzyć się w wirtualne raki sprzętu analogowego, gdzie był jedynie ograniczony mocą obliczeniową swojego komputera. Oczywiście z "analogów" nie zrezygowano kompletnie, jednak z moich obserwacji wynika, że pozytywnie rozwój technologii wpłynął na aspek twórczy muzyków, przez programowe zasymulowanie brzmień kosztownego sprzętu analogowego.
Obecnie Goa Trance wpisywany jest jako podgatunek muzyki Psychedelic Trance i tym samym też takie cechy w "nowoszkolnym" wydaniu zaczął przejawiać, gdzie orientalne brzmienia zostały w pewnym stopniu sprowadzone do rangi psychedelii. Te wybijały się bardziej w swojej "pierwotnej" formie w starej szkole . Tak więc sam gatunek obecnie brzmi często "poważniej" od tego co było można usłyszeć w latach 90tych (oczywiście z wieloma wyjątkami).
Nadmienię jedynie, że z Goa Trance jest dość mocno powiązany ruch hipisowski oraz często - gęsto sportowym zażywaniem wszeliego rodzaju substancji psychoaktywnych.
O temacie hipisów się rozpisywać nie będę bo mam tych ułomów mentalnych w dupie, używki są wszędzie, więc odsyłam do innych, lepszych źródeł.
Dla mnie liczy się muzyka oraz "loty" w tańcu z nią związaną, cała reszta to dodatek!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.049568891525269