13
Uszanowanie,
jak w temacie - potrzebuję robota kuchennego do wyrabiania ciasta na pizzę. Problem w tym, że ciasto musi być bezglutenowe, więc z tych mieszanek i mąk bezglutenowych swoją strukturą bardziej przypomina glinę niż tradycyjne ciasto na pizzę neapolitańską i obawiam się czy "zwykły" robot za 500-600 cebulionów da radę, czy jednak zostaje kupić coś mocniejszego w stylu Kitchen Aida (ja wiem, że komercyjny, ale jebany jest polecany na każdym forum dla celiaków i o bezglutenowym jedzeniu, bo jest ciężki i daje radę z taką zbitą masą ciasta), Kenwooda (podstawowa wersja to bieda, ale te mocniejsze są podobno lepiej wykonane) czy Boscha (tu się obawiam, że ten jego dziwny kształt i układ przekładni sprawi, że nie uciągnie). 
Potrzebuję czegoś mniejszego "na już", ale tylko na jakiś rok-półtora, dopóki się nie przeprowadzę i nie będę mieć większej kuchni, w której będzie więcej miejsca.

Z góry dziękuję i zgodnie ze zwyczajem, oddałam się pospiesznie.

Zdjęcie dla atencji, uczciwie kupiłem od sztucznej inteligencji.
Mocny robot kuchenny do ciasta bezglutenowego
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
20
"Zaoszczędziłem"
Hejo.
Właśnie dzisiaj spędziłem dokladnie 6 godzin w swojej piwnicy, na pominięciu jutrzejszego odpierdolenia ludzkiego i godzinnych kolejkach. Pączusie zostały przygotowane według przepisów, sporządzonych przez pradziadów, a które przypadkiem znalazłem na "Aniagotuje". 
Nie będę wam zdradzać, żadnych kurwa sekretów kuchni, bo pierwszy raz robiłem, pomimo doświadczenia w gastronomii. Powiem, tylko tyle, że te duże to standardowe ciasto na pączki, ale z różaną konfiturą. Wiem, ze rozczarowuje co niektorych, ze nie gównem, ale cóż. Małe to pączki twarogowe (serowe), ale robione bardziej z głowy, tak jak robił już nieobecny dzisiaj dziadek (tylko wspomagałem się przepisami)
"Zaoszczędziłem"
"Zaoszczędziłem"
Jak widać, najebałem podwoje porcję, bo ledwo co postawiłem na stół, to darmozjady się dobijały do nich. Pomady nie chciało mi się już robić, bo musiałaby leżeć do jutra, a to niemożliwe, by choćby połowa pączków sie ostała...
Jakimś cudem są zjadliwe (te spalone już zjadłem), więc może wytrzymają do soboty. 
Powodzenia w staniu w kolejkach i opróżnianiu portfeli.
Ja z tego wypierdalam
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.071552991867065