29
12
Wiedza
7 m
1
„Huldra, o dłoniach białych jak śnieg i płomiennych zarazem,
plotła ciemne włosy, spływające ku złotopalczastym stopom.
[…]
A potem przed chłopcem usiadła z wolna
i położyła na kolanach tysiącstrunowy langspel. [1]”
- Andreas Faye, Norske Folke-Sagn, „Huldra eller Hulla”, Christiania 1844.
[1] Norweski ludowy instrument strunowy z długim, wąskim pudłem rezonansowym, zaliczany do cytr.
plotła ciemne włosy, spływające ku złotopalczastym stopom.
[…]
A potem przed chłopcem usiadła z wolna
i położyła na kolanach tysiącstrunowy langspel. [1]”
- Andreas Faye, Norske Folke-Sagn, „Huldra eller Hulla”, Christiania 1844.
[1] Norweski ludowy instrument strunowy z długim, wąskim pudłem rezonansowym, zaliczany do cytr.
Huldra (norw. hulder/huldra) to postać północnego folkloru, która działa jak pułapka na samotnego człowieka w lesie. Wygląda jak piękna kobieta, lecz ma cechę zdradzającą jej nieludzką naturę. Najczęściej jest to krowi ogon, a w wielu przekazach także pusty, wydrążony grzbiet, przypominający spróchniałe drzewo. W opowieściach spotyka się ją w miejscach „bez świadków”, na górskich ścieżkach, przy polanach, w borze, tam, gdzie człowiek czuje się bezpiecznie. Huldra ma być silniejsza od ludzkich kobiet, a zarazem, można powiedzieć, bardziej „idealna” z przodu, co jest istotne dla mechaniki tej legendy. Kiedy ktoś dostrzeże ogon albo „pustkę pleców”, jest już za późno.
Jej najgroźniejszą zdolnością jest bergta, czyli „zabrać w górę”, to znaczy zwabić człowieka do siebie i przetrzymać go tak, że znika z oczu ludzi, czasem na zawsze. Huldra nie musi atakować siłą, wystarczy, że człowiek pójdzie za jej głosem. Motyw spotkania bywa zwykle prosty. Samotny drwal, węglarz albo myśliwy słyszy śpiew, widzi kobietę, która zachowuje się jak ktoś z okolicy. Dostaje więc propozycję towarzystwa lub pomocy. W norweskich podaniach i zapisach huldra bywa raz nagrodą, a raz karą. Jednak zawsze działa na zasadzie transakcji. Jeśli okazujesz jej respekt, możesz wyjść cało. Jeśli ją znieważysz albo spróbujesz wykorzystać, kończy się to zaginięciem, upadkiem, chorobą albo utratą zmysłów.
Folklor zna też warianty „oswojenia” huldry poprzez obrzędy religijne. W części podań pojawia się motyw, że jeśli mężczyzna doprowadzi do ślubu w kościele, huldra traci swoje cechy charakterystyczne, na przykład ogon, i staje się zwyczajną kobietą. Jakby religijny rytuał odcinał ją od świata przyrody. Ten typ wątku jest charakterystyczny dla historii, w których dawne wierzenia zostają wchłonięte przez chrześcijański porządek. Motyw ten jest szeroko znany w skandynawskich opowieściach o huldrze jako istocie kuszącej i niebezpiecznej.
W Norwegii dobrze znany jest nurt literacki zwany huldreeventyr. Związany jest z tradycją zbierania i publikowania podań, w których pojawiają się huldry i underjordiske jako realne zagrożenie dla ludzi lasu. Widać to choćby w klasycznych publikacjach i ich późniejszych edycjach, w których huldra funkcjonuje jako element opowieści mówionej przeniesionej do druku. Ikonograficznie motyw ten utrwaliły także ilustracje do literatury huldreeventyr, na przykład rysunki związane z wydaniami Asbjørnsena.
Wiedza
10 m
5
„Innan jag föll omkull och förlorade medvetandet hörde jag bara hur någon smal, lång kille skrek. Dorotko, snälla, nej!!!”*
- relacja znajomego Szweda spod Helsingborga z wycieczki do lasu.
*tłumaczenie tekstu na końcu
- relacja znajomego Szweda spod Helsingborga z wycieczki do lasu.
*tłumaczenie tekstu na końcu
Gloson to jedna z najdziwniejszych i najbardziej brutalnych istot skandynawskiego folkloru. W szwedzkich opowieściach jest widmem świni, albo raczej ogromnej lochy, która pojawia się głównie w południowej Szwecji. Gloson pilnuje granic między światem ludzi a światem zmarłych, strzeże cmentarzy i kościołów, a przy okazji potrafi dosłownie rozciąć człowieka na pół.
Klasyczny opis mówi o ogromnej świni lub dziku o białej albo szarej skórze, z płonącymi, czerwonymi oczami i grzbiecie w kształcie piły. Zamiast gładkiej szczeciny ma ostre jak brzytwy kolce. W wielu relacjach biega po cmentarzach i kurhanach, trąc o nagrobki kłami i kolcami. W nowszych ujęciach bywa przedstawiana jako potworna locha wielkości byka, czasem w otoczeniu kilku upiornych prosiąt
Najbardziej znany motyw to atak Gloson na tak zwanego „wędrowca roku”, czyli osobę odbywającą rytuał årsgång. Był to niebezpieczny ludowy sposób wróżenia z przyszłości. Taki wędrowiec w noc Nowego Roku albo Bożego Narodzenia wychodził sam, o północy, często na głodno i w milczeniu, obchodził kościół w określony sposób i liczył, że zobaczy znaki nadchodzącego roku. Właśnie wtedy na jego drodze pojawiała się Gloson. Pędziła z ogromną prędkością, celując dokładnie między jego nogi. Jeśli trafiła, kolczasty grzbiet rozcinał człowieka od krocza aż po brzuch. Stąd tytuł artykułu badacza Tommy’ego Kuuseli o „szwedzkiej świni widmie, która przetnie cię na pół”.
Nie zawsze kończyło się to natychmiastową śmiercią. W części opowieści Gloson porywa ofiarę, wyrzuca w górę i bierze na swój grzbiet. Pędzi wtedy przez lasy i pola tak długo, że człowiek traci zmysły, a czasem umiera z wyczerpania. Inne relacje mówią, że wystarczy lekki dotyk jej boku albo otrącenie sukni, aby po kilku dniach ciężko zachorować. W dawnych zapiskach pojawia się też wariant, gdzie Gloson przyjmuje postać istoty o ludzkim ciele i świńskiej głowie z długimi kłami.
Folklor nie zostawia ludzi całkiem bez szans. W zapisach z XIX wieku pojawiają się rozmaite sposoby obrony. Można skrzyżować nogi, co ma przypominać znak krzyża, rzucić w Gloson specjalnie przygotowane orzechy, zarzucić na nią sieć rybacką albo użyć żelaza, ognia lub magii, jeśli ktoś zna się na czarach. Niektórzy informatorzy podkreślali, że jedyną szansą jest zachować zimną krew, nie uciekać i paść na ziemię tak, aby locha nie mogła przelecieć dokładnie między nogami.
W szwedzkich archiwach folklorystycznych odnotowano wiele nazw tej istoty. Występuje jako Gloson, Glosoen, Gluffsoen, Glopsuggan czy Luffesoen. Etymologię najczęściej wyprowadza się od czasownika att glo, czyli gapić się, świecić oczami oraz sugga, locha. Razem dawałoby to mniej więcej świecącą się lochę, co dobrze pasuje do wizji białego, upiornego wieprza z żarzącymi się ślepiami
Współcześnie Gloson żyje już nie tylko w starych zapiskach. Pojawia się w nowoczesnych ilustracjach skandynawskich artystów, w blogach o folklorze i w grach inspirowanych nordyckimi wierzeniami. Rysownicy chętnie pokazują ją jako wielką białą świnię z czerwonymi oczami, stojącą na cmentarzu pod księżycem.
Tłumaczenie: „Zanim upadłam i straciłam przytomność, usłyszałam tylko krzyk jakiegoś szczupłego, wysokiego faceta:. Dorotko, proszę, nie!!!”