Kupiłem na aukcji z Kalifornii. Chciałem taniej, wyszło drożej, ale wygrałem więc jest teraz moim problemem.
1966 Ford Mustang V8 tzw Small Block 289, czyli "tylko" 4.7 litrów v8. Mały, a śmierdzi jak duży.
Samochód kupiony jako do remonciku. Ostatnio złapała mnie inspiracje na lekkie naprawy samochodów po tym jak zacząłem robić przy swoich. Po pewnym czasie pomyślałem, że można kupić takiego gruchocika i naprawić żeby było lepiej i do jeżdżenia.
W sumie jeździ jako tako i hamuje jeszcze gorzej. W planach już dużo, w częściach nawet nie jestem w połowie, a wszystko to tak naprawdę leży od paru tygodni. Plan jest aby samochód był bardziej jeżdżący niż nie przed zimą. Reszta w swoim czasie, majsterkowanie tu i tam.
Wiem, że się tutaj nie rozpisałem, późno trochę. Jak będzie wystarczająco zainteresowania to mogę wrzucić więcej. Myślę, że lepiej zrobić z tego takie Q&A żebym miał inspiracje na pisanie więcej.