Ponieważ to jest katolicki portal, wrzucam ciekawostkę. Otóż niecały rok temu Russell Brand nawrócił na chrześcijaństwo.
Opowiadał, że po latach życia pełnego chaosu, uzależnień, skandali kontrowersji czuł tylko coraz większą pustkę i cierpienie. Nic nie było w stanie wyrwać go z desperackich prób wypełnienia tej pustki, która ciągnęła go w przepaść. Zaczął szukać głębszego sensu.
Kluczową rolę odegrało dla niego zrozumienie ofiary Jezusa Chrystusa na krzyżu, co opisał jako moment przełomowy, gdy "przełącznik się włączył". W jednym z wywiadów stwierdził, że kiedy zrozumiał kim Jest Chrystus i czego dokonał dla ludzkości, to w pewnej chwili słowa Chrystusa "Wykonało się" (ang. "It is done") głęboko go poruszyły i pomogły mu dostrzec możliwość odkupienia również dla niego.
Brand wspominał także, że czyta Biblię i dzieła chrześcijańskich autorów, takich jak C.S. Lewis, co pogłębia jego wiarę.
Chrzest, który przyjął w kwietniu 2024 roku, był symbolicznym aktem "zostawienia przeszłości za sobą". Odbył się w rzece, co nawiązywało do tradycyjnych praktyk chrześcijańskich, a Brand opisał to doświadczenie jako oczyszczające i wyzwalające. W późniejszych wypowiedziach, np. we wrześniu 2024 roku, podkreślał, że czuje się "wolny" dzięki wierze i że Bóg "bardzo szybko go przemienia".
Wczoraj oglądałem ten film na jego kanale YT, w którym mocno i naprawdę inteligentne ciśnie po nowej królewnie Śnieżce i w ogóle po lewackim woke, co jakiś czas podkreślając swoją wiarę w Chrystusa.