Coś Wam opowiem. Wszystko zaczęło się, kiedy Lewy przeszedł z Dortmundu do Bayernu. Mój ojciec od zawsze pasjonował się Bundesligą, do dziś wspomina Krzynówka, jak zajebał brameczkę Casillasowi w Lidze Mistrzów i twierdzi, że Ebi Smolarek to kot, podobnie, jak Tomek Hajto, bo według niego mają wiele wspólnego - oboje handlowali szlugami u Szkopów. Ale to jeszcze można przeżyć. Kurwica mnie z matką bierze przeważnie w soboty, jak Bayern gra z ogórkami w Bundeslidze, a mój ojciec od rana ładuje Paulanery, lata w szaliku Bayernu i podchodzi do zwykłego pierdolonego meczu Bayernu, jak co najmniej do finału Ligi Mistrzów. Puszcza standardowo na YouTube gole Lewandowskiego i pierdoli matce żeby mu usmażyła kiełbę, bo jak to tak bez Bratwursta mecz oglądać. Kiedy Bayern przegrywa to przeważnie wpada w cug alkoholowy i przez kilka dni tankuje Żubry i pierdoli, że Guardiola to zajebisty trener tylko nie miał w Bayernie szczęścia, a Ancelotti to pała, bo spierdolił mu Bayern. To tak kurwa na start, żebyście mieli obraz tego co się na mojej chacie odpierdala. Teraz chronologicznie Wam opowiem, jak to wygląda. Lewy trafił do Bayernu, ojciec się zajarał - jak większość, bo w końcu kolejny krok w karierze. Zaczęło się dość niewinnie, byliśmy na wakacjach w Świnoujściu, poszliśmy do szwabskich na zakupy, jakąś kurwa nutelle w Aldim dorwać po taniości, ale po drodze minęliśmy taki zjebany bazar, na którym to opychają koszulki piłkarskie za 30 złoty. Ojciec dostał szału, jak zobaczył, że już są koszulki Bayernu z Lewym i pierdoloną 9 na plecach. Poszliśmy jednak dalej, matka coś zbajerowała, że czasu mało (choć było w chuj bo to 9.30 była) i poszliśmy do Niemiec. Jednak wracając ojciec nakręcił, że szlugi idzie kupić i zaszedł na ten zjebany bazar i kupił sobie, mi i matce po koszulce Bayernu. UWAGA, teraz kurwa hit – sobie zajebał Lewego, mi Mullera, a matce kurwa Robbena, bo stwierdził, że mają podobne charaktery, bo mu rzekomo ona w życiu nie asystuje i wstaję lewą nogą codziennie. Dramat, pierwszy dzień wakacji, a tu już takie rzeczy się dzieją. Jakoś przeboleliśmy z nim te wakację, koszulki wyjebaliśmy w piździec, a ten zapierdalał po promenadzie w Świnoujściu przez 10 dni w tej koszulce. Odjebało mu kompletnie, gadał głupoty typu "kurwaaa zobaczycie co teraz się będzie działo, Liga Mistrzów dla Bayernu, Lewy przegoni Messiego i Ronaldo, bo to charakterny gość". Przyjechaliśmy do domu i to wszystko ciągnęło się dalej, zamówił szaliki Bayernu, kufle z Paulanera, zaczął golić się maszynkami Gillette i wszędzie zapierdalał w tej koszulce Lewandowskiego. W robocie zaczął wyzywać kumpli, że kibicują Realowi, Barcelonie, czy kurwa komukolwiek innemu niż Bayern. Twierdził, że każdy Polak ma obowiązek dopingować jebanego Roberta. Dzień w dzień musiał ojebać tą smażoną kiełbę i wypić chociaż jednego Paulanera, matka zaczęła myśleć nad rozwodem i mówi mu, że odchodzi od niego niedługo, a ten do niej czy odchodzi na wypożyczenie czy to transfer definitywny. Matka w szoku, stwierdziła, że żyła z nim 20 lat to nie zostawi go jednak, bo się zachleje Paulanerem i udławi kurwa tymi kiełbasami. Co sobotę latał i śpiewał "Na Bayernie, na Bayernie - ktoś czasami sobie pierdnie" i latał, śpiewał i kurwa pierdział po tej zjebanej kiełbasie. W robocie nikt z nim nie chciał juz gadać, poza szefem, bo ten też był pojebany na punkcie futbolu – fan Ronaldo. Raz podobno żonie wyjebał, jak po bramce CR7 nie chciała krzyczeć "Siii". Zatem tylko i wyłącznie dlatego w sumie jeszcze pracował. Jak Bayern przejebał z Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów i oglądał memy z Boatengiem, jak wpada do czarnej dziury, bo Messi zakręcił nim, jak Robciu Kubica kierownicą za dobrych lat to wpadał w szał, w chacie była żałoba. Nawet kurwa z kartonu wyciął sobie maskę taką, jak Lewy miał po nokaucie Langeraka. Przegiął jednak latem 2015. Pojechaliśmy z matką do dziadków na wieś na kilka dni, wiadomo – dziadki się cieszą, grill się pali, ogólnie elegancko. Jednak to co zobaczyliśmy po powrocie to było kurwa kino. Ojciec na tle czerwonej ściany w dużym pokoju zajebał białą farbą napis "FC BAYERN MUNICH", jak matka to zobaczyły to aż zdjęcie zrobiła i porozsyłała do koleżanek, a te dosłownie kurwa składały jej coś w rodzaju kondolencji. Staremu odjebało, w tym momencie stwierdziliśmy z matką, że dzwonimy do babci żeby go ogarnęła, bo tylko ona miała na niego jakiś wpływ, bo był upartym typem. Babcia na drugi dzień przez pół Polski zapierdala odprawić nad synulkiem sportowe egzorcyzmy, bo od rana płakał, że nienawidzi wakacji, bo kurwa Bundesliga nie gra- ale kiełbasę i Paulanery musiały oczywiście być. Matka już mu tej kiełby oczywiście nie smażyła, więc jadł surową i gadał głupoty, że to jego autorski kurwa pomysł kulinarny, bo oblewał ją keczupem. Okej, babcia wbija, a ten leży na kanapie zalewając smutki z tęsknoty za Bundeligą. Ogólnie bajera siadła, nic to nie dało, dzisiaj nie wiem co u niego słychać, studiuję, matka wyprowadziła się do babci, a stary pewnie, jak to stary czeka, jak głupi na Ligę Mistrzów dla Bayernu i wyzywa pewnie bambusa Aubameyanga, że króla strzelców Lewemu zajebał wpierdalając kiełbase i pijąc Paulenary tudzież kurwa Żubry, jak się siano kończy.