Osobiście jeździłem tylko na Bolcie, więc o Uberze się nie wypowiem. Jakoś nie podszedł mi do gustu — włączyłem go może dwa albo trzy razy od momentu założenia konta i na tym się skończyło.
Chciałbym więc opisać:
– od czego zacząć,
– jak to ugryźć,
– na co zwracać uwagę,
– skąd biorą się takie różnice w zarobkach, nawet przy tych samych umowach i w tym samym mieście.
Moje doświadczenie dotyczy miasta około 65 tys. mieszkańców.
Raczej nie będzie to miało bezpośredniego przełożenia na duże miasta, bo tam dynamika jest zupełnie inna.
Najlepiej od rozeznania, jak to wygląda w Twoim mieście.
Na czym to polega?
Samochód — podstawa wszystkiego
Pierwsza sprawa to auto:
– jakie są dostępne floty,
– jacy partnerzy,
– czy w ogóle warto, bo może być przesyt
– albo czy iść do kogoś na 50/50.
Odradzam jazdę prywatnym autem, mimo że teoretycznie jest to najbardziej dochodowa opcja.
Dlaczego?
Bo zjedzą Cię koszty: paliwo, OC, serwis, a na koniec sprzedaż auta z wpisem TAXI w historii - powodzenia.
Drugi minus: jeżeli auto nie jest preferowane przez aplikację (Corolla, Auris, Yaris, Prius, Tesla, BYD itd.), to zostaje Ci wyłącznie segment Bolt - czyli najtańsze kursy.
Jakie auto wybrać?
Osobiście polecam Toyotę Corollę — królową taksówek.
Dlaczego nie Fabia, Yaris, CitiGo, Kia Rio czy inne małe miejskie wynalazki?
Już tłumaczę.
Toyota Corolla Hybrid (kombi lub sedan):
– wchodzi w segmenty: Bolt, Comfort, Pet, Women for Women (jeśli jesteś kobietą),
– jest wygodna,
– duża,
– tania w utrzymaniu,
– problemy ograniczają się do hamulców czy przebitej opony.
Alternatywa: Prius — o ile nie masz poczucia estetyki i auto ma być tylko narzędziem pracy.
Polecam kombi.
Często ktoś ma wózek, zakupy albo inne cuda (u mnie raz baba woziła manekiny ze sklepu do sklepu xD).
Niby wszystko da się upchnąć do sedana, ale stare przysłowie
„zapas w dupę nie jebie”
nie wzięło się znikąd. Lepiej mieć więcej miejsca niż ryzyko zniszczeń.
Małe auta = masa problemów:
– brak miejsca za kierowcą (przy 180 cm wzrostu pasażer siedzi Ci na kolanach a Ty temu za tobą gnieciesz kolana plecami),
– gorszy komfort,
– dramat z bagażami,
– odpada segment Comfort.
A co to ten comfort? To są te same kursy, tylko droższe przez wyższy standard pojazdu.
Przykład:
– Bolt: 5 km = ~15 zł
– Comfort: 5 km = ~24 zł
Niby tylko 9 zł różnicy, ale w skali dnia/tygodnia/miesiąca robi się konkret.
Partnerzy i floty - pole minowe
Dlaczego?
Formy zdobycia auta
Opcja 1 - wynajem z limitem kursów
Np. Corolla za 700 zł tygodniowo + 125 kursów.
Brzmi okej?
Nie bardzo.
125 kursów to:
– 25 dziennie (5 dni pracy),
– albo około 20 dziennie (6 dni pracy).
Średnio robisz 2–4 kursy na godzinę.
Korek = kaplica.
Opcja 2 — leasing
Na start nie polecam.
Ale gdy ogarniesz system i zaczniesz robić sensowne dniówki - to najlepsza opcja.
Nowe auto, tylko Twoje, rata często o połowę niższa niż wynajem.
Opcja 3 - współkierowca
Tu też można się nadziać jak Sasha Grey na bolca.
Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz.
Może być złoto, a może fleja, który nawet „cześć” nie powie.
Najgorzej, gdy trafi się debil, który uszkodzi auto i udaje, że nic się nie stało.
Taniej — ale dalej: wynajem + paliwo + serwis.
w wyżej wymienionych bardzo łatwo wdepnąć w przysłowiowe „gówno na chodniku”.
Jest masa partnerów. Każdy ma inne warunki, inne sposoby wynajmu, haczyki w umowach i różne formy zatrudnienia.
Raz trafisz na gbura z Ukrainy, który tylko czeka, żeby Cię wydymać bez mydła.
Raz na spoko gościa, który wszystko czarno na białym wytłumaczy.
A czasem załatwiasz wszystko przez internet — łącznie z wysyłaniem i odbieraniem dokumentów.
Mnóstwo firm czeka na naiwnego jelenia, który skuszony obietnicą „10k netto miesięcznie” podpisze wszystko, co mu podsuną.
Częsty numer:
auto na wyłączność + zapis „minimalna liczba przejazdów tygodniowo”.
Niby czemu to miałby być błąd?
Przecież:
– niższy koszt wynajmu,
– auto do prywatnego użytku,
– same plusy.
No właśnie nie.
To zabija największy atut tej pracy - elastyczność.
Polecam na start formę 50/50. Od razu z automatu dostaniesz współkierowcę i tryb zmianowy.
Więc dlaczego polecam? Bo to najłatwiejsza opcja która posiada minimum formalności, haczyków oraz innych utrudnień. Wysyłasz/przynosisz dokumenty, wydają Ci auto razem z formularzem wydania, tworzą konto i śmigasz. Nie spodoba Ci się, wykonujesz telefon że ryzykujesz, oddajesz samochód, kluczyki, podpisujesz protokół zdania samochodu i tyle Cię widzieli. Nic Cię nie trzyma. Nie musisz wykładać nic na start.
Moje doświadczenie ze współkierowcami
Przerobiłem trzech na umowie 50/50.
Pierwszy — nazwijmy go Andrzej bo tak miał na imię.
22 lata, 2 metry wzrostu, 140 kg wagi, zero dbania o auto.
Spóźnienia, brud, SMS-y typu:
„Złapałem jeszcze jeden fajny kurs przyjadę za 30 minut”.
Czekasz jak fiut w okres.
Tydzień męczarni - podziękowałem.
Drugi - to samo:
brud, szyby zasyfione od e-papierosów, auto na rezerwie mimo karty paliwowej.
Trzeci - złoto.
Dawid.
Auto zawsze na czas, zatankowane, umyte, odkurzone.
Dogadywaliśmy się bez problemu.
Zarobki - jak jest naprawdę?
Jest wiele osób które twierdzi że pracuje się za niewolnicze stawki, inni mówią że zarabia się kokosy. Najśmieszniejsze jest to że każdy z nich ma rację.
Wszystko zależy od:
– miasta
– godzin
– Ciebie
– ludzi
– umów
– bonusów.
Godziny, pory i realia
Rano (5–15):
– dużo tanich kursów
– idealne pod kampanie
– praktycznie same kursy za gotówkę
Popołudnie:
– loteria
– dniówka od 100 do 500 zł
Deszcz, mróz, wiatr - wszystko ma znaczenie.
Z czasem uczysz się szukania eventów, pociągów, lotów aby zwiększyć szansę na jakiś normalny kurs.
Czyli jeżeli umowa 50/50 to wychodzisz jakieś 5.5-6,2k miesięcznie. Odpadają Ci wtedy koszty wynajmu, serwisu i paliwa bo to zapewnia osoba udostępniająca Ci samochód, zostaje dochodowy 8%. Możesz też mieć w umowie jakiś fundusz który będzie potrącać 100-200zł na poczet przyszłych uszkodzeń (też się spotkałem z czymś takim). Może dojsć dodatek 200-300zł za branding samochodu jeżeli flota wypłaca taki bonus.
Tak jak wspominałem, ile samochodów, flot i prywatnych tyle może być dodatków i potrąceń, więc ciężko oszacować kto ile zarobi. Często też można spotkać w flotach potrącenia za księgowość czy podobne rzeczy jakieś 40-50zł tygodniowo.
Kampanie - klucz do pieniędzy
Np. „Gwarantowane 400 zł brutto”:
– 16 kursów,
– 70% akceptowalności,
– 8h aktywności.
Robisz 16 kursów po 10 zł = 160 zł.
Bolt dopłaca 240 zł.
Warunki zrobione w 4h?
Zostaje tylko czas online.
Aplikacja musi być włączona w trybie online i tyle.
Tu zaczyna się nauka wykorzystywania aplikacji:
ustawiasz cel, którego nikt nie zamówi, czas leci, kasa wpada.
Błąd początkujących: robienie 17–20 kursów.
Wtedy Bolt dopłaca mniej albo wcale.
Przecież jeśli będę aktywny, to będą wpadać kursy i spadnie akceptowalność przez ich odrzucanie!
No i oczywiście - tak właśnie jest. Kursy będą wpadać, a algorytm będzie Ci je pchał jak oszalały, byle tylko jak najmniej dopłacić do interesu.
W tym momencie powinna zacząć się Twoja nauka wykorzystywania aplikacji.
Każdy kierowca ma określoną liczbę przejazdów do wybranego miejsca - wszystko zależy od poziomu kierowcy. Ja jeździłem na poziomie platynowym, więc miałem do dyspozycji 8 albo 9 przejazdów do miejsca, które sam sobie wybierałem.
Po co o tym piszę?
Bo umiejętne wykorzystanie tej opcji zapewnia Ci aktywność - w końcu formalnie czekasz na kurs.
Ustawiasz sobie adres, pod który absolutnie nikt nie będzie jeździł.
Przykład? Wracasz do domu i ustawiasz adres docelowy dwie ulice dalej - i tyle. Nie ma praktycznie szans, żeby ktoś zamówił przejazd na tak krótkim dystansie. Czas online leci, a Ty możesz w tym czasie robić cokolwiek.
Ważna uwaga: w tym czasie czekania na koniec nie wolno przyjmować żadnych kursów w aplikacji. Algorytm będzie Ci pchać wysokie mnożniki i kursy byle byś przyjął a klient pokrył to co będzie musiał zapłacić Bolt. Jeżeli wyrobisz 17 zamiast wymaganych 16 przejazdów, automatycznie zaniżasz wypłatę wyrównania od Bolta.
Na początku popełniałem ten błąd, nie liczyłem i nie śledziłem postępu, robiłem 17-20 przejazdów, kwota wychodziła mniej więcej 360 zł i byłem zdziwiony, że Bolt mi nic nie dopłacił.
jak powinna wyglądać tabela wyników finansowych po takiej kampani?
2,4km w czasie 4 minut za 41,55? To kursy jakie wpadają nie w samym centrum gdzie aż świeci się na czerwono. Dlaczego? Bo tam na czerwieni są wszyscy. W momencie kiedy wszyscy pojechali na Juwenalia, Sylwestra na plaży, Impreze na ratuszu, na błonia pod miastem gdzie jest jakiś festiwal, Ty zostając poza tym zgarniasz pitos. Jesteś jednym z niewielu którzy nie dali się wmanewrować w korki.
Co następne?
Napiwki
Zależne od:
podejścia
stylu jazdy
muzyki
czystości auta
Small talk, kultura i spokój robią robotę.
Muzykę dopasuj do klienta — nawet kosztem własnych uszu.
Na twoje nieszczęście sporo ludzi będzie prosić o możliwość puszczenia własnych piosenek poprzez połączenie się z radiem przez kabel.
Jeżeli myślisz że to jest wyzwanie to jest pikuś. Prawdziwe koszmary dopiero Cię czekają.
Klienci...
Zmora jak i zbawienie.
Możesz trafić na ćpunów, pijaków, żuli, stare baby, gówniarzy z adhd, ukraińców, patusów, madki z bombelkami, śmierdzieli, fleje, murzynów i całą resztę których nigdy byś nie chciał mieć w samochodzie.
Oczywiście że to nie będzie tak że non stop. Tacy niestety się zdarzają i najczęściej dowiadujesz się o tym w momencie podjechania na miejsce docelowe. Bolt nie posiada czegoś takiego jak zdjęcie osoby zamawiającej. Kierowca widzi tylko to:
Czyli segment w którym zostało zamówione, sposób płatności, imię klienta, jego ocenę, dystans, czas jaki to zajmie oraz to ile na tym zarobisz. Nic więcej.
Często jest też tak że ktoś zamawia dla kogoś, więc widzisz przykładową Katarzynę w zamówieniu, podjeżdżasz na miejsce i czekasz, czekasz, czekasz i w końcu wsiada jakiś chłop. Pierwsze kilka dni szok, przecież zamaiwała baba a wsiadł chłop. Otóż klienci też zaczeli rozgryzać jak to działa. Większe szanse na zaakceptowanie mają kobiety jeżeli chodzi o zamawianie. W boltach pracuje cała masa spermiarzy/napaleńców więc ludzie stosują takie patenty.
Klienci tak jak kierowcy mają wybór. Mianowicie możesz mieć tak że odwalisz coś, będziesz niemiły, szalejesz na drodze i klient to zapamięta. Nagle będziesz dostawać kursy, zaakceptujesz ale nagle “Klient anulował zamówienie”, no trudno zdarza się.
Potem sytuacja powtarza się drugi czy trzeci raz. Ty nie wiesz o co chodzi że tyle razy z rzędu masz anulowane a to po prostu jeden pamiętny klient który nie chce z Tobą jechać a czasem jedna osoba potrafi mieć kilka kont.
Możesz być też najbardziej przepisowym kierowcą, najmilszy w całym mieście, no wzrór kierowcy. Mimo to możesz dostać serię odrzuceń bo po drugiej stronie jest 17sto latka która szuka tego jednego kierowcy który się jej podobał z wyglądu i śpiewał z nią rapsy podczas ostatniej podróży. Takie strzały też się pojawiają.
Dobrze by było gdyby twoja tablica pochwał wyglądała mniej więcej tak: